Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Kit tygodnia: This Is Us, czyli jak nie robić odcinka butelkowego

"This Is Us" (Fot. NBC)

"This Is Us" (Fot. NBC)

Doceniliśmy kilka odcinków 3. serii "This Is Us". Podobały nam się źródła skłonności Jacka do ratowania wszystkich ("Vietnam"), przeżywaliśmy początki miłości Rebeki i Jacka ("Sometimes") i cieszyliśmy, gdy Beth dostała swoje pięć minut ("Our Little Island Girl"). Ale poza tym najnowszy sezon opowieści o Pearsonach wywołuje w nas głównie znudzenie i/lub frustrację, a "The Waiting Room" stanowi zebranie wszystkiego, co w serialu Dana Fogelmana najsłabsze.

Dobrze zrobiony odcinek butelkowy (czyli w uproszczeniu taki, w którym akcja toczy się najczęściej na małej przestrzeni, budżet ograniczono, a bohaterowie głównie rozmawiają) może przejść do historii telewizji. Moje ulubione przykłady pochodzą wprawdzie głównie z sitcomów, ale skoro przy szpitalach jesteśmy, to przyznaję, że nie będąc wielką fanką "Ostrego dyżuru", wciąż pamiętam, jak Luka Kovač recytował "Hamleta" w "Secrets and Lies". Tymczasem z rozgrywającego się w szpitalnej poczekalni odcinka "This Is Us" prawdopodobnie nie zapamiętam nic poza własną irytacją przed ekranem.

Zamknięcie bohaterów w jednym pomieszczeniu i pozbawienie odcinka innych planów czasowych zamiast zainteresować podkreśliło wszystkie problemy, jakie ma ten serial. O ile jeszcze w 2. sezonie udało się zafundować Pearsonom ciekawą terapię w "The Fifth Wheel", tak tu twórcy poszli w same schematy. Alkoholizm Kevina to zbiór tego, co widzieliśmy w słabych popkulturowych przekazach na ten temat, a konflikt Beth i Randalla o kariery i brak pieniędzy na opiekę nad dziećmi wypada nieprzekonująco. A chwilami śmiesznie, jeśli wziąć pod uwagę, że najwyraźniej dzieci z kimś zostały, gdy ich rodzice za spore zapewne pieniądze polecieli do Los Angeles.

Absurdy i banały fabularne jeszcze dałoby się znieść, bo i nieraz je w "This Is Us" znosimy, ale tylko pod warunkiem sympatii dla postaci. Jednak w tym sezonie nawet Randalla udało się widzom obrzydzić. A że nie było w tym odcinku Jacka, a Rebecca po kliku całkiem dobrych scenach dostała okropnie patetyczny monolog, to najlepiej wypadły postacie najgorzej traktowane: Miguel i Madison.

Łatwo było zapomnieć, co zresztą Rebecca sama wypomniała rodzinie, że chodziło w tym wszystkim o trudny poród Kate. Może z wątku wcześniaka uda się coś ciekawego wyciągnąć, ale po "The Waiting Room" trudno uwierzyć w scenarzystów "This Is Us". A jeszcze trudniej uwierzyć, że ktoś mógłby zabiegać o przynależność do klanu złożonego z tak okropnych ludzi. [Kamila Czaja]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11