Nasze największe serialowe rozczarowania 2019 roku

"Wiedźmin" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Przeciętny 5. sezon Black Mirror

Black Mirror: Rachel Jack i Ashley Too

"Black Mirror: Rachel, Jack i Ashley Too" (Fot. Netflix)

Wspominacie niekiedy czasy, gdy nowe odcinki "Black Mirror" stanowiły towar deficytowy? Gdy czekało się na nie w wielkim napięciu, a po premierze zachwyty i dyskusje przeplatały się z narzekaniem, że jest ich tak mało? My tak, bo dzisiaj, kiedy kolejnymi odsłonami antologii Charliego Brookera jesteśmy raczeni z netfliksową regularnością, coraz bardziej tęsknimy za okresem, w którym mniej znaczyło więcej.

A w tym roku tęsknota dała nam się we znaki tym mocniej, że zobaczyliśmy wreszcie wyraźnie, iż nawet twórca takiego kalibru co Brooker nie może bez przerwy czarować błyskotliwymi pomysłami. Oczywiście, zwiastuny obniżki formy były widoczne już wcześniej, bo przecież zarówno poprzedni sezon (z pewnymi wyjątkami), jak i "Bandersnatch" trudno zaliczać do najlepszych momentów serii. Trzy tegoroczne odcinki jednak nie tylko przedłużyły słabszy trend, ale też w dużym stopniu odarły "Black Mirror" z wyjątkowości.

Tej na dobrą sprawę doszukiwać się można tylko w "Striking Vipers" – jedynym odcinku 5. sezonu, który zdołał nas zaskoczyć, znów wykorzystując koncept wirtualnej rzeczywistości w nietypowy sposób. Niby w porządku, ale gdyby postawić tę godzinę obok "San Junipero" czy "Be Right Back", widać że to jednak poziom niżej. Tylko co w takim razie powiedzieć o "Smithereenach" oraz "Rachel, Jack i Ashley Too"? Odcinkach, od których premiery minęło ledwie pół roku, a mimo tego trudno przypomnieć sobie, o czym właściwie były?

Pewnie, klasyczny thriller ze świetnym Andrew Scottem w roli głównej i lekka rozrywka w towarzystwie Miley Cyrus nie są najgorszymi rzeczami, jakie nas ostatnio spotkały. Nie są to jednak również standardy, do jakich przyzwyczaiło nas "Black Mirror". I właśnie dlatego mamy nadzieję, że Charlie Brooker zafunduje sobie porządny urlop i wróci w formie, za jaką go niezmiennie uwielbiamy. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10