Serialowe hity i kity - nasze podsumowanie tygodnia

"Legion" (Fot. FX)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

W tym tygodniu chwalimy "Legion" jeszcze bardziej niż zwykle. Doceniamy także powroty "The Americans", "Love" i "Underground", świetny debiut "Feud: Bette and Joan" i nie tylko. Ach, no i jeszcze są kity!

HIT TYGODNIA: Znakomity powrót "The Americans"

"The Americans" (Fot. FX)

"The Americans" (Fot. FX)


"The Americans" rozpoczyna swój przedostatni sezon i wiele wskazuje na to, że będzie jeszcze lepszy niż poprzednie. Stawki wciąż rosną, Stan wie coraz więcej, Paige bardzo daleko do bezwolnej maszyny do zabijania - słowem, Jenningsowie mają wiele powodów by obawiać się o przyszłość. A jednak robią swoje, zakładają peruki, współpracują z kolejnymi przerażającymi nastoletnimi szpiegami, wrabiają kolejne rodziny i kiedy trzeba, to własnymi rękoma kopią doły. Jakby tego było mało, jest jeszcze syn Philipa, Misza, który wydostał się z ZSRR i z determinacją rusza w stronę Ameryki, by odnaleźć swojego pracującego w branży turystycznej tatę.

Choć "Amber Waves" (tytuł związany jest z piosenką "America The Beautiful" i bursztynowymi polami zboża, gdybyście pytali) to typowy pierwszy odcinek sezonu, który ma nam pokazać aktualne ustawienie figur na planszy, emocji zdecydowanie nie zabrakło. Świetne były sceny z okrutnym wietnamskim nastolatkiem o imieniu Tuan (Ivan Mok), którego zachowanie przeraziło nawet Jenningsów. Bardzo dobrze wypadła pełna napięcia kolacja u Morozowów, a dowcip z Paszą Morozowem naprawdę warto docenić. Moc miała ta krótka scena, w której Elizabeth uczyła córkę, jak wymierzać ciosy, a wcześniej - ten moment kiedy Paige zwierzyła się, że ma koszmary, i wykrzyczała, że wcale nie chce poczuć się lepiej.

Przede wszystkim jednak zapamiętamy ostatni kwadrans, w trakcie którego nasi agenci w milczeniu wykopywali z ziemi skażone ciało Williama i który został zwieńczony egzekucją Elizabeth na biednym Hansie. A wszystko dlatego, że ten się skaleczył podczas wykonywania zadania. Szybkość, z jaką ona podjęła decyzję, okłamała go ciepłym głosem i tak po prostu wpakowała mu kulę w łeb, kiedy się odwrócił, była imponująca nawet jak na standardy "The Americans". Dobrze chociaż, że Paige została w domu...

Krótko mówiąc, witamy z powrotem jeden z najlepszych obecnie emitowanych seriali i jesteśmy gotowi na emocjonalną jazdę bez trzymanki. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
  • Michał Woźnicki

    Kiedy wreszcie pojawią się hity czytelników za luty? Mocny miesiąc, więc mnie ciekawi.

    • Spokojnie, nic w przyrodzie nie ginie, czasem tylko kilka dni się spóźnia.

  • hqvkamil

    Czekamy na 3 sezon Love. :P

  • ROB-i

    Mateusz,piszesz "Kto by pomyslal,ze w starym kinie jest jeszcze tyle zycia?" Ja to wiem od dawna,wystarczy spojrzec na kinowy ekran co dostajemy dzisiaj a co dostawalismy kiedys i konkluzja na w/w pytanie sama sie ciska na usta.Jakie to proste prawda.Czasami w powiedzeniu ze "Nowe jest zabojca starego dobrego" jest odrobine prawdy.

  • LuKe

    "The Americans" nadrabiam cały serial. Podoba mi się. Jestem u końca drugiego sezonu ale powiem szczerze, że liczę na jakąś zmianę. Jest dobrze ale trochę za dużo tego samego no i sporo rzeczy jest dość przewidywalnych. Serial zaliczyłbym do tej samej kategorii co "Breaking Bad". Akcja jest podobnie prowadzona, napięcie budowane w podobny sposób - generalnie wiele punktów stycznych. Słyszałem, że im dalej w las tym lepiej więc oglądam dalej.

    Oprócz "The Americans" patrzę tylko na "Riverdale" i "Fortitude".

    W "Fortitude" zrobiło się i dziwnie i chaotycznie. Klimatu zaczyna brakować by wynagrodzić mocno nieczytelną akcję. Główni bohaterowie umierają, w miasteczku grasuje demon i mało co się trzyma kupy. Lubię jednak bohaterów więc pozostaje mi śledzić ich losy i mieć nadzieję, że wątki się jakoś ładnie zazębią bliżej finału.

    Za to "Riverdale" jak co tydzień mnie zachwyca. Scenariusz jest zgrabny - bohaterowie bardzo szybko przechodzą od słów do czynów. Nikt nie chowa zbyt długo urazy i nikt nie trzyma w nieskończoność swoich tajemnic. Rzeczy dzieją się, dzieją i dzieją (pomimo, że mało rzeczy jest ujawnianych - a to wielka sztuka). W dodatku strona wizualna jest naprawdę wspaniała. Uwielbiam to jak serial balansuje pomiędzy kiczowatą stylistyką i niedorzecznymi pomysłami (jak np. dwie ekipy poszukiwawcze przeczesujące las - gdzie Blossomowie w swoich tweedowych wdziankach wyglądają jak angielska arystokracja polująca na bażanty ;) czy też Jughead mieszkający pod schodami niczym Harry Potter), a wątkami bardziej przyziemnymi - jak bardzo naturalna i życiowa sytuacja rodzinna Jughead'a.
    Zawsze lubię gdy w serialach i filmach znajduje się scena w klubie - jak np. tańczący do muzyki Mobiego Joaquin Phoenix i Gwyneth Paltrow w filmie "Two Lovers". Dlatego dodatkowy plusik w tym tygodniu dla imprezującej Veronici.
    Marta napisała gdzieś wcześniej, że nie pasuje jej postać Archiego. Też tak miałem w pilocie. Ale od tamtej pory wiele się zmieniło i Archie (a właściwie KJ Apa) naprawdę daje radę. Uważam, że jest uroczy. Archie popełnia błędy ale w gruncie rzeczy to taki sweetheart. Myślę, że fakt, że jego wątek nie jest wiodący to rzecz chwilowa. Serial nazywa się "Riverdale", a nie "Archie". Sądzę, że przed finałem akcja zwróci się i w jego stronę i okaże się ważny. Zwłaszcza jeśli jak głosi plotka jest więzami krwi powiązany z Blossomami ;), a pani Grundy zapewne nie powiedziała ostatniego słowa.

  • Nannah

    Nie czytałam pierwowzoru "Wielkich Kłamstewek" i nie mam ochoty sobie spoilerować, ale coraz bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że ofiarą będzie Perry, ewentualnie Jane. Myślę, że to on jest ojcem Ziggy'ego.