"Ucieczka z Dannemory", czyli więzienna historia w oscarowej obsadzie – recenzja miniserialu Showtime

"Ucieczka z Dannemory" (Fot. Showtime)

0

Więziennych seriali trochę już było, ale jeszcze w żadnym nie grali Patricia Arquette, Benicio del Toro i Paul Dano. "Ucieczka z Dannemory" to wielki popis tej trójki oraz reżysera Bena Stillera.

Czerwiec 2015 roku. Joyce Mitchell (Patricia Arquette) – czy też, jak woli ona sama, Tilly – zupełnie zwyczajna 51-latka, pracująca w męskim więzieniu, siedzi zakuta w kajdanki i pytają ją, czemu pomogła uciec dwóm mordercom i czy to prawda, że z obydwoma utrzymywała stosunki seksualne. Podczas gdy w małym miasteczku w stanie Nowy Jork, gdzie mieści się więzienie, trwa obława na uciekinierów, media zaczynają interesować się tą kobietą. Tilly zostaje bohaterką tabloidów i wrogiem narodowym numer 1. No bo jak porządna żona z dwudziestoletnim stażem i matka amerykańskiego żołnierza mogła zrobić coś takiego?

To pytanie – kim jest Tilly i dlaczego wplątała się w taką sytuację – napędza "Ucieczkę z Dannemory", wyróżniając ją zarazem spośród wielu podobnych, opartych na faktach seriali z wątkiem kryminalnym czy też więziennym. Grana przez Arquette bohaterka wydaje się postępować kompletnie niezrozumiale, a to, że jej historia jest czymś, co wydarzyło się naprawdę, tylko potęguje zdziwienie.

Składający się z ośmiu odcinków serial telewizji Showtime (widziałam całość; tu i ówdzie możecie znaleźć informację, że odcinków jest siedem – wszystko dlatego, że finał jest podwójny i krytycy dostali go jako jeden odcinek) nie jest co prawda dokumentem, ale wiernie odtwarza najważniejsze fakty, o których rozpisywały się brukowce, i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych, w Polsce także. Bo to typowo tabloidowa historia: oprócz sensacyjnego wątku ucieczki z więzienia mamy jeszcze seks, zdradę i przynajmniej trójkę potencjalnych potworów w ludzkiej skórze. W "The New York Post" pojawił się jakże pomysłowy tytuł "Shaw Skank Sex Triangle", łatwo też możecie sprawdzić, co z newsami o Tilly robił polski "Fakt".

Ucieczka z Dannemory serial

Serial telewizji Showtime, stworzony przez Bretta Johnsona i Michaela Tolkina ("Ray Donovan"), a wyreżyserowany w całości przez Bena Stillera, podchodzi do sprawy zupełnie inaczej. Nie ma mowy o poszukiwaniu szoków i skandali. Twórcy pojechali do miasteczka i więzienia, gdzie to się wydarzyło, spędzili w nim kilkanaście miesięcy, poznali bardzo dobrze okolicę i tamtejszą społeczność, a przede wszystkim nakręcili większość scen tam, gdzie faktycznie miały one miejsce (tak, dotyczy to również samego więzienia). Owszem, ich serial ma w sobie dużo sensacyjnej historii, ale równie ważny jest element dramatu psychologicznego.

W centrum uwagi znajduje się właśnie Tilly, krawcowa pracująca w szwalni w Clinton Correctional Facility – pilnie strzeżonym więzieniu w stanie Nowy Jork, gdzie trzymani są sprawcy najcięższych przestępstw. Serial opowiada miesiąc po miesiącu historię jej romansu najpierw z cichym i wycofanym Davidem Sweatem (Paul Dano), a potem z temperamentnym artystą Richardem Mattem (Benicio del Toro). Co łączyło tę trójkę? Czy była to miłość? Okrutna manipulacja? Chęć przeżycia przygody? Próba ucieczki od szaroburej rzeczywistości? Wszystko po trochu?

Choć "Ucieczka z Dannemory" nie tworzy bardzo skomplikowanych portretów psychologicznych (dotyczy to zwłaszcza obu panów, jak i bohaterów drugoplanowych, w tym męża Tilly), daje aktorom wystarczające pole do popisu, by ich występy można było zaliczyć do najlepszych rzeczy, jakie widzieliśmy w tym roku. Matt i Sweat – dwójka więźniów, którzy wydostali się na wolność, kopiąc imponujący tunel, niczym w hollywoodzkim filmie – sami w sobie aż tak interesującymi postaciami nie są. Ale prędzej czy później znajdą się na emocjonalnej krawędzi, która sprawi, że obaj aktorzy będą mogli zabłysnąć. Paul Dano i Benicio del Toro wyciskają maksimum ze swoich, przez większość czasu dość standardowych, ról.

Ucieczka z Dannemory serial

Ale prawdziwą gwiazdą jest bez mała genialna Patricia Arquette, która do tej roli znacznie przytyła, dała się wcisnąć w okropne ciuchy i tak bardzo oszpecić, jak to tylko możliwe. W zamian za liczne poświęcenia dostała postać rzeczywiście niebanalną, trudną do zagrania i skomplikowaną psychologicznie, bo mającą problem nawet ze zrozumieniem samej siebie. Joyce Mitchell może wydawać się ofiarą i potworem, głupią kobietą, działającą bezmyślnie i z egoistycznych pobudek, ale też samotną wrażliwą duszą, uwięzioną w małomiasteczkowej rzeczywistości. Jej pragnienie wyrwania się na wolność przybiera różne oblicza, a zdefiniować go nie potrafi nawet ona sama. Jest w niej pierwiastek tragiczny, ale i sporo zwykłego okrucieństwa, połączonego z solidną dawką zwykłej głupoty i rosnącej frustracji.

W serialu to znacznie bardziej niejednoznaczna postać, niż przedstawiały ją media, i to przede wszystkim dla niej warto zobaczyć "Ucieczkę z Dannemory". O całej reszcie można powiedzieć, że jest solidna tudzież sprawna, ale w żadnym razie nie wybitna. Nie brakuje przestojów, wypełniaczy i schematów. Sceny kopania tunelu przy pomocy kolejnych zmyślnych urządzeń, szmuglowanych do więzienia przez Tilly, mają swój urok, ale jest ich tak dużo, że w pamięci zostaje tylko ta naprawdę wyjątkowa, blisko dziesięciominutowa, z początku 5. odcinka.

Z ósemki odcinków – czy też siódemki, jak chce większość amerykańskich krytyków – niezwykły jest tak naprawdę tylko szósty, ale Showtime zakazał nam zdradzać szczegóły. Mogę jednak powiedzieć, że kiedy to zobaczycie, będziecie wiedzieć, o co chodzi. To niezłe zaskoczenie, które przychodzi w najlepszym możliwym momencie i którego nie zdradza zupełnie zwyczajny opis odcinka.

Ucieczka z Dannemory serial

W "Ucieczce z Dannemory" zauważycie wiele znajomych elementów, zwłaszcza jeśli pamiętacie "Skazanych na Shawshank" lub/i byliście wielkimi fanami "Prison Break". Być może gdzieś w okolicach czwartej, piątej godziny zaczniecie zadawać pytanie, czy nie lepiej było zrobić z tego film. Ja odpowiadam – nie, bo w filmie postać Tilly ze względu na brak czasu musiałaby zostać sprowadzona do tabloidowego monstrum albo przeciwnie, zmanipulowanej ofiary, której nic tylko współczuć. A poza tym zabrakłoby takich zabaw, jak wspomniana dziesięciominutowa scena w tunelu, która stanowi reżyserski popis Bena Stillera.

Miniserial Showtime to typowy produkt złotej ery seriali: nie jest ani szczególnie wyjątkowy czy oryginalny, ani tym bardziej niezbędny nam do życia, a jednak nie ma powodu, by odradzać jego oglądanie. To świetnie zrealizowana rzecz, z iście oscarową obsadą, wyrazistym soundtrackiem (okraszone muzyką sekwencje kopania tunelu mogą kojarzyć się z montażami z "Breaking Bad" albo "Better Call Saul") i scenariuszem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno fani sensacji, jak i skromnych dramatów o zwykłych ludziach.

Oglądając co tydzień kolejne odcinki, prawdopodobnie nie będziecie obgryzać paznokci z niecierpliwości. Ale delektowanie się realizatorskimi sztuczkami oraz występami del Toro, Dano i przede wszystkim Arquette, która zasługuje za tę rolę przynajmniej na nominację do Emmy, jest jak najbardziej wskazane.

"Ucieczka z Dannemory" startuje 19 listopada w HBO GO. Kolejne odcinki co poniedziałek.

Advertisement

  • Justyna M

    Dzieki Ci Panie za HBO GO! Po doswiadczeniu z Netfliksem nie ogladam juz inaczej niz na platrofmach. A HBO ma jakosciowo jednak nieco lepsza oferte. I tyle nowosci!