7 rzeczy, które uczyniły mój tydzień lepszym

Od upokorzenia Cersei Lannister, poprzez zwycięskiego Toma Jamesa, aż po obleśne wąsiska detektywa Velcoro (tak, proszę państwa, teraz będziemy nazywać Colina Farrella). To był bardzo udany serialowy tydzień, przynajmniej u mnie. Jest trochę spoilerów w tekście.

1. Spacer pokutny Cersei. W tym sezonie nasłuchałam się dużo o tym, ile to w "Grze o tron" jest niepotrzebnego seksu, przemocy i poniżania kobiet. Nie rozumiem, czemu te zarzuty pojawiły się akurat teraz, myślę, że chodzi po prostu o to, że to był ogólnie słabszy sezon "GoT" i niektórzy poczuli potrzebę, aby przyczepić się do czegoś konkretnego. Ale finał naprawdę dał radę, a upokarzający spacer Leny Headey i jej dublerki przez Dubrownik to faktycznie mocna rzecz. Dlatego że ta bohaterka naprawdę sobie na to zasłużyła i dlatego że to po prostu była cholernie dobrze zagrana i wyreżyserowana scena. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam takich emocji na twarzy Headey, świetnie spisali się też statyści. Zdziczały, wściekły lud kontra wyniosła królowa, sprowadzona do parteru - to się musiało udać. A zemsta będzie sroga!

2. Nowy "Detektyw" na dużym ekranie. Pewnie już wszyscy wiecie, że uwielbiam pokazy prasowe HBO, na których panuje rewelacyjna atmosfera i na dodatek zazwyczaj pokazują nam bardzo dobre seriale. Może i nie da się serialu przewinąć ani też zrobić porządnych notatek i potem recenzje na tym cierpią, ale wierzcie mi, trzy odcinki nowego "Detektywa" na dużym ekranie to było naprawdę coś.

Rozumiem, że trochę się boicie tego, co nas czeka jutro, patrząc na średnią ocen na Metacritic. I prawdopodobnie możecie poczuć się rozczarowani, bo o ile 1. sezon był prawdziwym objawieniem, teraz to już tylko serial. Solidny, klimatyczny, bardzo dobrze napisany i zagrany, ale pozbawiony tego nieuchwytnego "czegoś", czego rok temu było pod dostatkiem. Mimo to mogę Was zapewnić, że jak tylko zobaczycie czołówkę i zorientujecie się, kto wykonuje muzyczny motyw przewodni, będziecie w siódmym niebie. Nowe intro "Detektywa" to czysta magia. Roztrząsaniem tego, co dokładnie wyszło, a co nie wyszło, zajmiemy się jutro. Ważne, że znów jest co roztrząsać i że zeszłoroczny hicior powrócił w formie na tyle dobrej, iż autentycznie cierpię, myśląc o tych długich tygodniach oczekiwania na 4. odcinek.

3. Finałowy twist w "Veepie". Tak czułam, że Tom James zostanie jakimś cudem prezydentem, a Selina jego veepem! Było to dość niesprecyzowane przeczucie, bo nie sprawdzałam, czy coś takiego jest możliwe na gruncie prawnym. Okazało się, że teoretycznie jest - pisze o tym Michał w swojej recenzji - choć w praktyce byłby to bardzo, bardzo nietypowy przypadek. Na szczęście "Veep" to komedia, może sobie na takie przypadki pozwolić. I dobrze, bo potencjał komediowy tego zwrotu akcji jest niesamowity, a na dodatek jest szansa, że zobaczymy zupełnie nową twarz bohatera granego przez Hugh Lauriego. Choć obawiam się, że jego rola w serialu może zostać sprowadzona do milczenia w odpowiedzi na pytanie "Czy prezydent dzwonił?".

4. Cameron z "Halt and Catch Fire" na Serialowej. Jak wyglądają takie szybkie wywiady z gwiazdami, pisał już kiedyś Mateusz, nie dziwcie się więc, że moja rozmowa z Mackenzie Davis jest krótka, a jej odpowiedzi, choć sympatyczne, to jednak dość zdawkowe. Tego się nie da przeskoczyć, aktorzy czasem mają dla nas 5 minut i więcej wytargować się nie da. Niemniej jednak to naprawdę miłe, że aktorka z serialu, który w tym roku wygląda świetnie, znalazła czas, żeby odpowiedzieć na kilka pytań Serialowej.


5. Cudownie świeże "Humans". To w zasadzie nie jest wielkie zaskoczenie, że "Humans" się udało - brytyjski Channel 4 ma nosa do mrocznych seriali sci-fi. Tym razem oglądamy świat w gruncie rzeczy podobny do naszego, z tą tylko różnicą, że ludzie nie wykonują prac, których wykonywać nie chcą, robią to za nich "syntetyczni służący" - czyli roboty wyglądające zupełnie po ludzku i tak też się zachowujący. Nie ma sensu powtarzać raz jeszcze tego wszystkiego, co napisałam w recenzji pilota, a jeśli wciąż nie czujecie się zachęceni, zobaczcie tę oto reklamę takiego syntha. Rodzi się hit na miarę "Black Mirror"!

6. Ramsay Bolton - najmilszy facet w Westeros. Pewnie już to widzieliście, a jeśli nie, to zobaczcie teraz. Ten, kto to zmontował, jest człowiekiem o bardzo dużej wyobraźni i dokładnie takim poczuciu humoru, jakiego szukam u mojego przyszłego męża.

7. Dzięcioł stuka w nowym "Fargo". Najbardziej zachwycające 20 sekund tego tygodnia - dzięcioł stuka w pień, wiatr świszcze, a gdzieś w lesie rozlegają się strzały. Niby nic wielkiego, a jednak... magia, kurcze!

REKLAMA