Kimmel ostro potraktował palanta, który zabił lwa

"Jimmy Kimmel Live" (Fot. ABC)

"Jimmy Kimmel Live" (Fot. ABC)

Wczoraj obiegła świat informacja, że słynny lew Cecil zginął z ręki amerykańskiego dentysty z Minnesoty. Oto, co Jimmy Kimmel ma do powiedzenia temu facetowi.

Lew Cecil z parku narodowego w Zimbabwe, którego aktywność od lat była monitorowana za pomocą GPS-a przez naukowców z Oxfordu, zginął z rąk kłusowników na początku lipca. Wczoraj okazało się, że zwierzaka zabił Walter Palmer, dentysta z Minnesoty, który poluje w Afryce nie od dziś.

Palmer przekupił strażników parku, żeby pozwolili mu polować na jego terenie, i zamordował lwa w środku nocy. Historia jest wyjątkowo paskudna - dentysta miał zapłacić aż 50 tys. dolarów strażnikom, a potem godzinami polować na lwa, który był maskotką parku w Zimbabwe. Najpierw postrzelił go z kuszy, ale zwierzak przeżył. Dopiero 40 godzin później wytropił go, dobił i obdarł ze skóry. Odnaleziono go dzięki temu, że nie był w stanie usunąć obroży z nadajnikiem GPS.

Internet zalewa teraz fala wściekłych komentarzy, głos zabrał też Jimmy Kimmel. Gospodarz popularnego programu talk show bardzo ostro potraktował faceta, który "zabił połowę arki Noego". - Pytanie, czemu w ogóle strzelasz do lwa? Zupełnie szczerze chciałbym wiedzieć, czemu istota ludzka miałaby zrobić coś takiego. Czy aż tak trudno ci osiągnąć erekcję, że musisz zabijać? Są na to tabletki! - krzyczał Kimmel.

Jak na standardy amerykańskiej telewizji ogólnodostępnej było naprawdę ostro - sami zobaczcie.

REKLAMA