Przerażające alternatywne zakończenie "Przyjaciół"

"Przyjaciele" (Fot. NBC)

"Przyjaciele" (Fot. NBC)

Na Twitterze pojawiło się straszne fanowskie zakończenie "Przyjaciół" i... tak się składa, że zrobiło furorę w internetach. Wszystko dlatego, że w sumie mogłoby mieć sens.

Jeśli uważacie, że finał "Przyjaciół" był zbyt poprawny i ugrzeczniony, oto coś dla Was. Fanowski pomysł, jak można było zakończyć kultowy sitcom i sprawić, żeby widzom kapcie pospadały. Jego autorem jest użytkownik Twittera o ksywce @strnks, który wymyślił coś bardzo mrocznego i przerażającego, ale bynajmniej nie bezsensownego. O czym świadczą tysiące retweetów od zdumionych fanów "Przyjaciół".

Pomysł jest taki, że wszystko to, co oglądaliśmy przez 10 sezonów, to tylko wyobrażenia uzależnionej od metamfetaminy i bezdomnej Phoebe, która zaglądała przez okno do kawiarni Central Perk. Dziewczyna najbardziej na świecie chciała mieć przyjaciół, stąd też stworzyła cały świat, zasiedlony przez sympatycznych ludzi mających zwyczaj przesiadywać w kawiarni.

Ostatnia scena serialu wyglądałaby tak: Phoebe opuszcza Central Perk, a Ross, Rachel, Joey, Chandler i Monica zaczynają rozmawiać o "tej wariatce, która zawsze się na nas gapi". Wszyscy oczywiście mieliby inne imiona i osobowości niż postacie, które poznaliśmy w serialu.

Ale na tym nie koniec: Phoebe przechodzi koło sklepu meblowego i widzi swoje odbicie w witrynie. Nazwa sklepu? "Ursula". Potem wraca do parku i zasypia przy fontannie. Obok niej na ławce stoi zepsuta lampa. Z tyłu leży sześć brudnych, kolorowych parasolek. Koniec.

Nie jestem pewna, jak to skomentować, więc może napiszcie po prostu, co o tym sądzicie. Tweet w szalonym tempie rozszedł się po internecie i w zasadzie mnie to nie dziwi. Niewątpliwie mrocznych zakończeń sitcomów nie brakuje (ostatnio "Jak poznałem waszą matkę", kiedyś "Roseanne") i często to się sprawdza. Tylko czy aby na pewno pasowałoby to do "Przyjaciół"?