Hity lata 2015: "Mr. Robot", "Narcos", "UnReal", "Kto się odważy", "Rectify", "Humans"

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

"Mr. Robot"

"Mr. Robot" (Fot. USA Network)

"Mr. Robot" (Fot. USA Network)


Michał Kolanko: Haker, który prowadzi nierówną walkę z gigantyczną wielonarodową korporacją - to zdanie opisuje esencję cyberpunku, gatunku, który swoje tryumfy święcił w latach 80. Wydaje się, że mało oryginalny pomysł na serial w 2015 roku, ale "Mr. Robot" udowadnia, że jest czymś znacznie, znacznie więcej niż tylko sumą znanych już klisz.

To z całą pewnością najlepszy serial tego lata i jeden z najlepszych seriali w tym roku. "Mr. Robot" opowiada o wielu rzeczach jednocześnie - od samotności w cyfrowym świecie po społeczne nierówności w globalnej wiosce. Serial wykracza poza ramy zwykłej opowieści o Elliocie, który w ciągu dnie jest pracownikiem firmy zajmującej się cyberbezpieczeństwem, a "po pracy" zmienia się w hakera walczącego z nierównościami i problemami tego świata.

Elliot Anderson - haker poruszający się w świecie, na który składają się choroba psychiczna, geniusz i potrzeba włamywania się do sieci komputerowych - to jedna z najbardziej wyrazistych serialowych postaci w ostatnich latach. Rami Malek jest w tej roli wyśmienity, a do tego dochodzą znakomite zdjęcia, ciekawe pomysły, realistyczne podejście do tematu, trzymający w napięciu scenariusz, wyraziste postacie i niebanalne rozwiązania. Krótko mówiąc, "Mr. Robot" to najlepszy serial tego lata.

Andrzej Mandel: "Mr. Robot" to niewątpliwy hit tego lata, choć akurat ja miałem z nim problem po pilocie (w przeciwieństwie do większości). Jednak kolejne odcinki rozwiały wątpliwości i wciągały coraz głębiej w świat Elliota (fantastyczny Rami Malek), świat, w który akurat ja wolałbym jednak głębiej nie wchodzić.

Wielu zachwyca się realistycznym pokazaniem pracy hakerów, ja zachwycam się realistycznym ukazaniem tego, co dzieje się w umyśle osoby cierpiącej na poważne zaburzenia. Boleśnie prawdziwe - zwróciliście uwagę, jak chory potrafi usprawiedliwiać swoje działania na przykładzie zamiłowania Eliotta do morfiny? Przemawia do mnie również filozofia i obraz społeczeństwa w "Mr. Robot". Ale o tym napisano już dużo.

Marta Wawrzyn: "Mr. Robot" to król lata, bez dwóch zdań. Król, którego nikt nie podejrzewał o takie możliwości przed premierą. Nawet po pierwszych odcinkach wydawało się jeszcze, że może być różnie i że największą atrakcją dla widzów ma być zgadywanka, czy to "Fight Club", czy nie "Fight Club".

Okazało się, że twist rodem z "Fight Clubu" to zaledwie wierzchołek góry lodowej, tu chodzi o coś więcej - dużo, dużo więcej. O ile wcześniej mówiłam, że "Mr. Robot" jest niezły, ale trochę nierówny, po trzech ostatnich odcinkach 1. sezonu wszystko to odszczekuję. Ten serial jest wielki - zmuszający do myślenia, świetnie rozplanowany i rzeczywiście zaskakujący. Potrafi tak po prostu zafundować widzom twist, na jaki inne seriale nigdy w życiu by się nie odważyły. Jest w stanie nas zmusić do tego, byśmy siedzieli z nosami przyklejonymi do ekranu.

A poza tym zachwyca drobiazgowością, z jaką go zaplanowano. Wszystko tu jest dokładnie na swoim miejscu: każda scena, każdy kadr, każde zdanie. "Mr. Robot" to serial przemyślany pod każdym względem, pomysłowo nakręcony i z rozmysłem budujący klimat wszechogarniającej paranoi. Psychodeliczna muzyka, kadrowanie rodem z "Idy", używanie "chłodnego" filtru, dobrze dobrana sceneria - wszystko tu czemuś służy, wszystko ma swoje miejsce. Jeśli Elliot wydaje się wyalienowany, to nie tylko dzięki świetnej grze Maleka, składa się na to wszystko, wszyściuteńko, co widzimy na ekranie i co wydobywa się z głośników.

Jestem pod ogromnym wrażeniem i myślę, że mamy serial roku 2015. Nawet jeśli na początku były jakieś niedociągnięcia, to bez znaczenia. "Mr. Robot" należą się wszelkie możliwe nagrody za całokształt - i za to, że jest mocnym, bezpardonowym komentarzem na tematy, które nas wszystkich dotyczą, czy tego chcemy, czy nie.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10