Hity tygodnia: "The Muppets", "Downton Abbey", "Doktor Who", "Masters of Sex"

1 2 3 4 5

"The Muppets" - sezon 1, odcinek 1 ("Pig Girls Don't Cry (Pilot)")

"The Muppets" (Fot. ABC)

"The Muppets" (Fot. ABC)


Mateusz Piesowicz: Przyznaję się bez bicia – kontakt z oryginalnymi "Muppetami" miałem raczej sporadyczny, więc ich nowa odsłona nie wzbudzała we mnie wielkich emocji. Nawet pomimo świetnej promocji - bo uważałem, że brak wspomnień z dzieciństwa będzie w tym przypadku przeszkodą nie do przeskoczenia. Duży błąd.

"The Muppets" to jak do tej pory najlepsza jesienna nowość i jedyny serial w ramówce, który z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. Niewiarygodne, że naprawdę świeża produkcja dotyczy postaci, które na ekranach pojawiają się od przeszło 40 lat. W jakimś stopniu jest to na pewno zasługa tego, że Kermita i spółkę znamy i lubimy, ale przede wszystkim serial ABC ma coś, czym nie grzeszy konkurencja - świetny pomysł na siebie. Umieszczenie Muppetów w dorosłym świecie mogło się wydawać nieco pretensjonalne, ale wypadło znakomicie. Zabawnie i z wyczuciem, bez przekraczania pewnych granic czy uciekania się do żenujących chwytów. To było 20 minut, które dało nadzieję na to, że inwencja jeszcze całkiem nie umarła, a przede wszystkim poprawiło mi humor na resztę dnia. Myślę, że będzie to robić przez całą jesień.

Bartosz Wieremiej: Muppety wróciły do telewizji, a w 2015 w ich życiach zaszło kilka zmian. W "The Muppets" Kermit ewidentnie ma swój typ, a jego interakcje tak z Denise, jak i z Miss Piggy naprawdę dobrze się oglądało. Statler i Waldorf również byli w formie, a problemy z gośćmi programu "Up Late with Miss Piggy" oglądało się z przyjemnością.

Ogólnie był to dobry pilot, co warto docenić – szczególnie na tle innych koszmarków, z którymi przyszło nam się zmierzyć w ostatnich dniach. Zawierał wiele fajnych momentów, a ciekawe wyglądała chociażby wizyta Elizabeth Banks. Nawet wątki, które bardzo łatwo mogły się skończyć katastrofą, jak Fozzie i jego związkowe perypetie, dało się przeżyć.

A tak wracając do muppetowego wieczornego show, pomyślcie, jak rzadko w amerykańskiej telewizji kobiety prowadzą tego typu programy (Wiwat Miss Piggy!). Świadczy to nie najlepiej o rządzących telewizjami, szczególnie gdy się pomyśli, jak bardzo męczy siebie i innych niejaki Seth Meyers.

Marta Wawrzyn: I ja jestem za tym, żeby te "perwersyjne pluszaki" dalej funkcjonowały w dorosłym świecie, zwierzały nam się ze swoich problemów, randkowały nie tylko w obrębie własnych gatunków i bawiły nas swoimi neurotycznymi zachowaniami. Jest w tym lekkość, świeżość i naturalność - jak gdyby muppety do naszego świata tak po prostu przynależały i miały pełne prawo zrzędzić przed kamerą, niczym bohaterowie "The Office" czy "Parks and Recreation".

Nie widzę tu niczego niewłaściwego jak amerykańscy widzowie, jedyne, o co bym apelowała, to jeszcze zabawniejsze gagi. Bo jeśli ten pilot miał jakiś minus, to były nim dość przeciętne żarty. Ale za pomysł i za świeżość należy się tu bardzo duży plus. Z pewnością będę "The Muppets" oglądać dalej - prawdopodobnie jako jedyny serial z debiutujących w tym tygodniu.

1 2 3 4 5
REKLAMA