Kity tygodnia: "Scream Queens", "Minority Report", "Limitless", "Heroes Reborn"

1 2 3 4 5 6 7

"Scream Queens" - sezon 1, odcinki 1 i 2 ("Pilot" i "Hell Week")

"Scream Queens" (Fot. FOX)

"Scream Queens" (Fot. FOX)


Mateusz Piesowicz: Próbował Ryan Murphy, próbował i w końcu się doigrał. Zrobił serial dokładnie dla nikogo. Ani to śmieszne, ani straszne. Jak włączyłem z beznamiętną miną, tak półtorej godziny i kilka trupów później pozostałem kompletnie niewzruszony. Parę dobrych pomysłów (SMS-y z mordercą!) utonęło w powodzi prymitywnych, bazujących na banalnych stereotypach dowcipów.

Radosna zabawa kiczem, którą twórca "Glee" w swoich najlepszych momentach doprowadzał do perfekcji, tutaj przekroczyła wszelkie granice. Pewnie, że Murphy nigdy nie był mistrzem subtelności, a zamiast mrugania okiem do widza preferował walenie go w głowę łopatą, ale miało to swój urok. W "Scream Queens" wyparował on jednak, jeszcze zanim na dobre ucichł pierwszy z licznych wrzasków. Niestety, ku mojej wielkiej rozpaczy, nawet bardzo autentyczna w roli zołzy Emma Roberts nie jest wystarczającym powodem, by oglądać to dalej.

Marta Wawrzyn: W zasadzie mogę się tylko pod tym podpisać, dodając, że jestem bardzo, ale to bardzo rozczarowana. Kompletnie absurdalne połączenie "Glee" i "American Horror Story" w cukierkowym wydaniu przed premierą wydawało mi się naprawdę fajnym pomysłem. A tu taka nuda! Nie dość że fabuła się nie klei, to jeszcze nie ma powodów ani do śmiechu, ani do strachu, zaś postacie napisano chyba na kolanie.

To prawda, że "Scream Queens" ma niezłą obsadę - przede wszystkim bardzo pasującą do swojej roli Emmę Roberts - i zabawne momentami dialogi, ale to jednak nie wystarczy. Serial jest puściutki, pozbawiony jakiejkolwiek treści i bardzo, ale to bardzo daleki od wciągającego. Przez większość czasu całe to idiotyczne bieganie, zarzynanie i piszczenie sprawia wrażenie wymuszonego. A mieliśmy się tak dobrze bawić...

1 2 3 4 5 6 7
REKLAMA