Kity tygodnia: "Scream Queens", "Blood & Oil", "Once Upon a Time", "Dr. Ken"

1 2 3 4

"Scream Queens" - sezon 1, odcinek 3 ("Chainsaw")

"Scream Queens" (Fot. FOX)

"Scream Queens" (Fot. FOX)


Mateusz Piesowicz: Gdy już wydawało się, że gorzej być po prostu nie może, Ryan Murphy i ekipa zapukali w dno od spodu. Absurdu i groteski było w tym odcinku co niemiara, ale nie wynikło z tego kompletnie nic. Kolejne trupy padają w takim tempie, że trudno je zliczyć, a i tak największe emocje wzbudza pojawienie się hitu Backstreet Boys sprzed lat. Bohaterów jest od groma, ale dosłownie żaden z nich wzbudza choćby grama pozytywnych odczuć. Podobnie obojętnym pozostawia tajemnica zamaskowanego mordercy, który wyróżnia się tylko efektownym kostiumem. Zero emocji, zero wrażeń i bardzo mało Emmy Roberts - to wręcz niesamowite, jak wiele można było jeszcze zepsuć w tym, już bardzo złym, serialu.

Marta Wawrzyn: Oj, to była masakra, ale nie piłą mechaniczną, tylko bezbrzeżną nudą. Jeśli dwa poprzednie odcinki były słabe, w tym odkryliśmy zupełnie nowy poziom dna. Znikło gdzieś to, co w poprzednim tygodniu jeszcze dawało nadzieję - przede wszystkim całkiem fajne dialogi - została tylko idiotyczna papka. Za głupia, żeby traktować ją poważnie, i nie na tyle absurdalna, żeby się przy tym dobrze bawić.

Backstreet Boysi rzeczywiście byli gwiazdami odcinka, a zdrowo, hm, porąbana scena, która się rozegrała przy dźwiękach ich hitu sprzed lat, stanowiła jedyny jasny punkt odcinka. Problem w tym, że cała reszta była kompletnie do niczego. Minęło zaledwie parę dni od emisji "Chainsaw", a ja już kompletnie nie pamiętam, kogo ukatrupili w tym tygodniu (chyba nikogo ważnego), ani kto krzyczał najgłośniej.

Ryan Murphy wymieszał ze sobą dwie konwencje, na których łatwo się potknąć. Wydawało się, że kto jak kto, ale on potrafi. No cóż - jednak nie tym razem.

1 2 3 4