Majowe rozrachunki: Serialowe "naj" maja 2011 [top 10]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10


Najgłupsze zniknięcie z serii: Peter Bishop/"Fringe"

Z każdym kolejnym odcinkiem twórcy "Fringe" starają się przekraczać kolejne granice dziwności. Były zjawiska paranormalne i pozornie niewyjaśnione, a także etap udowadniania, że istnieje wiele równoległych wszechświatów. Następnie, co dwa odcinki, scenarzyści przenosili akcję do tegoż równoległego wszechświata, aż w końcu postanowili zaskoczyć widzów stwierdzeniem, jeden z głównych bohaterów tak naprawdę nie istnieje.

Jasne, potencjalny brak Petera Bishopa w niczym nie przeszkadza, a masowe mordowanie serialowych bohaterów odbywa się w amerykańskich serialach średnio dwa razy w roku. Jednak jest różnica między zabiciem postaci, a jej "nieistnieniem". Włączam pierwszy sezon – Peter ma się całkiem nieźle, sezon drugi – wciąż obecny, trzeci – jak wyżej. Całkiem aktywnie "nie istniał" młodszy pan Bishop w trakcie 65 odcinków "Fringe".

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10