7 ciekawostek o "Mr. Robot" z NY Comic-Conu

"Mr. Robot" (Fot. USA Network)

"Mr. Robot" (Fot. USA Network)

"Mr. Robot" zostawił nas tego lata z opadniętymi szczękami, a o 2. sezonie nie wiemy jeszcze właściwie nic. Ale to nie znaczy, że spotkanie z ekipą serialu na nowojorskim Comic-Conie było nieciekawe. Wręcz przeciwnie. Uwaga na spoilery z 1. sezonu!

1. Twórca "Mr. Robot" obiecuje, że kolejny sezon będzie bardzo mroczny. 2. sezon, który zobaczymy latem 2016, na razie jest wielką niewiadomą. Aktorzy mówili podczas panelu na Comic-Conie, że mają mniej więcej takie pojęcie o tym, co będzie dalej, jak my wszyscy. Portia Doubleday (serialowa Angela) zdradziła, że w drodze na konwent próbowali naciskać twórcę serialu, Sama Esmaila, żeby im cokolwiek zdradził. Ten jednak wiele nie powiedział, poza tym że będzie to mroczny sezon (w oryginale ta wypowiedź brzmi: It gets really f***ing dark). A poza tym na pewno zobaczymy w nim Christiana Slatera.

2. Sam Esmail wystraszył się, że Carly Chaikin zaspoilerowała ważny twist. Carly Chaikin (serialowa Darlene) i Portia Doubleday robiły śmieszne filmiki na Instagram dla zabicia czasu. Chaikin pewnego razu wrzuciła krótkie wideo, w którym krzyczała w stylu bohaterki telenoweli "Fernando! Fernando! Przespałeś się z moją siostrą". Sam Esmail przypadkiem usłyszał tylko końcówkę nagrania, czyli słowa "moja siostra" powtórzone kilka razy. Jak powiedziała Carly Chaikin, zadzwonił do niej jakieś 20 sekund po tym, jak wideo znalazło się w internecie, nakrzyczał na nią, a na koniec lodowatym głosem oznajmił, żeby zdjęła wideo.

3. Rami Malek musiał się uczyć pisania na komputerze. To nie żart! Cała obsada przechodziła szkolenia z zakresu informatyki. Carly Chaikin twierdzi, że teraz "może zhakować każdego w tym pomieszczeniu", ale to nie z nią był największy problem. Najmniej wiarygodnie wypadał na początku Rami Malek - na ekranie genialny haker, w rzeczywistości facet, który miał problemy z szybkim pisaniem na komputerze. Nie było wyjścia - zatrudniono instruktora, który uczył Maleka sprawniejszego pisania. A sam aktor często był widywany na planie z klawiaturą pod pachą.

4. Martinowi Wallströmowi marzy się coś naprawdę dziwnego. Aktorzy zostali zapytani podczas panelu, co im się marzy w kolejnym sezonie. Rami Malek bardzo chciałby, żeby jego bohater wreszcie coś zjadł i się przebrał. Carly Chaikin chciałaby zagłębić się w rodzinną historię, a także dowiedzieć się czegoś o dawnych związkach Darlene. Christian Slater jest ciekaw, co się stanie z Tyrellem. Z kolei odtwórca roli Tyrella, Martin Wallström, powiedział, że chciałby, aby jego bohater i Elliot... pocałowali się. "Jesteście już całkiem blisko" - skomentowała Portia Doubleday.

5. Sam Esmail musiał bronić filmowych nawiązań w "Mr. Robot". Twórca "Mr. Robot" nie ukrywa swoich inspiracji - od "Fight Clubu", przez "Taksówkarza", po filmy Stanleya Kubricka. "Zrzynam każdy film i każdy serial, jaki kiedykolwiek widziałem. Będę wam musiał wysłać moją bibliotekę" - żartował Esmail. Pytany, czy trochę nie przesadził z tak bliskim nawiązaniem do "Fight Clubu" nie było, oznajmił: "A kogo to obchodzi? To wszystko są świetne filmy. Porównujcie mnie do świetnych filmów, jestem za".

6. Rami Malek robi wszystkim głupie żarty. Jakiś żartowniś w ekipie zawsze musi się znaleźć i w "Mr. Robot" jest nim Rami Malek. Kiedy aktorów zapytano, czy Malek jest choć trochę podobny do Elliota, Carly Chaikin zaczęła opowiadać o głupich dowcipach, które jej zrobił. Raz wypełnił jej przyczepę gumisiami - kupił wszystkie gumisie, jakie były w sklepie, tylko dlatego, iż kręcili akurat trudną scenę, a Chaikin mu powiedziała, że to na pewno są ulubione słodycze Darlene. Innym razem wrzucił na Instagram zdjęcie bardzo długiej kolejki i próbował wmówić wszystkim, że ci ludzie stoją pod bankomatem i że wybuchła panika finansowa na świecie. Efekt? "Nie wierzę już w nic, co mi Rami mówi" - oznamiła Chaikin.

7. Główny twist 1. sezonu celowo był przewidywalny. Publiczność bardzo szybko zorientowała się, że "Mr. Robot" nie jest zwykłym serialem o hakerze, który w dzień pracuje dla korporacji, a wieczorami wymierza sprawiedliwość. Twist w stylu "Fight Clubu" został rozgryziony już na początku i Sama Esmaila to nie dziwi. Tak właśnie miało być - celowo ten twist był tak oczywisty, bo serial miał w zanadrzu coś jeszcze lepszego niż prawdziwa tożsamość Pana Robota. "Taka była nasza intencja, żebyście szybko to odkryli. Nie chciałem, żeby to było coś w stylu Mamy cię!, chciałem, aby publiczność, w momencie kiedy Elliot sobie wszystko uświadomi, była z nim i była zaangażowana w jego emocjonalne przebudzenie" - mówił Esmail.