Kity tygodnia: "The Big Bang Theory", "The Last Man on Earth", "Truth Be Told"

1 2 3

"The Last Man on Earth" - sezon 2, odcinek 3 ("Dead Man Walking")

"The Last Man on Earth" (Fot. FOX)

"The Last Man on Earth" (Fot. FOX)


Mateusz Piesowicz: Nie musieliśmy długo czekać, by "The Last Man on Earth" wrócił do starych nawyków. Zgodnie z oczekiwaniami, ponowne pojawienie się większej liczby bohaterów odbija się serialowi czkawką, która póki co nie kończy się jeszcze niestrawnością, ale stąd już droga niedaleka. A mieli przecież twórcy możliwość wybrania innej drogi. Wystarczyło przykładowo uczynić z Carol wroga publicznego nr 2 za ukrywanie Phila i już w grupie pojawiłaby się jakaś dynamika.

Niestety wszystko wróciło do punktu wyjścia i po raz kolejny to Phil jest palantem, a historia w głównej mierze skupia się na ogranych do bólu damsko-męskich relacjach. Czeka nas więc zapewne kolejna seria rozczarowujących żartów i narzekania na to, jak dobry mógłby to być serial. Oby tym razem czekanie na kolejny udany odcinek nie przeciągnęło się aż do finału.

Marta Wawrzyn: Trudno pojąć, czemu twórcy "The Last Man on Earth" postanowili znowu wejść do tej samej rzeki - w której przecież w poprzednim sezonie omal nie utonęli. Ale faktem jest, że powtarzają dokładnie ten sam schemat, i szczerze mówiąc średnio już mnie obchodzi, jak to się skończy. Ta grupa jest okropna, ich romanse mnie nie interesują, a słuchanie jak nazywają Phila Tandym w ogóle mnie nie bawi. Podobnie zresztą jak patrzenie na Willa Forte'a w wersji, której za nic nie da się lubić.

Komedia FOX-a działa, kiedy jest teatrem jednego aktora tudzież gorzką opowieścią o samotności. Phil z Carol też prezentują się razem nieźle, mają fajną dynamikę i żadnego z nich człowiek nie ma ochoty znienawidzić. Powrót do grupy to najgorszy możliwy pomysł. I tak, ja też myślę, że to dopiero początek upadku, będzie jeszcze gorzej.

1 2 3