7 rzeczy, które uczyniły mój tydzień lepszym

"Fargo" (Fot. FX)

"Fargo" (Fot. FX)

Piękne i przerażające "Fargo", pokręcone "The Leftovers", przesympatyczny "Master of None" - dla mnie to był bardzo udany tydzień! A co tam u Was?

1. Piękne i przerażające "Fargo". Najlepszy odcinek tego tygodnia to dla mnie "Pozostawieni" i "International Assassin". Ale najlepszą scenę tego tygodnia widziałam w "Fargo". Kiedy Bear zabrał Simone do lasu, trudno było się nie zachwycać tym, jak wspaniale ów las sfilmowano. I choć owszem, to, co się wydarzyło, było przejmujące do szpiku kości, wydaje mi się, że zapamiętam głównie piękne okoliczności przyrody, które towarzyszyły tej rodzinnej rozmowie. Muzykę zresztą też dobrano idealnie i aż się dziwię, że tej wersji "Oh Danny Boy" wciąż nie można znaleźć na YouTube.

fargo-did-you-this-72238_big

Cattura9

2. "Pozostawieni" przylostowali (ale nie przelostowali). "International Assassin" jednych wkurzył, innych zachwycił. Czytałam już opinie, że to marna podróbka "Twin Peaks", podróży w głąb siebie Tony'ego z "Rodziny Soprano" no i oczywiście "Lost". A mnie się tak po prostu podobało! To była naprawdę dziwna przygoda, bo kompletnie nie wiedziało się, co nas i Kevina czeka za rogiem. Ba, nie wiedziało się, na co tak właściwie się patrzy!

Ale działało to przynajmniej z dwóch powodów - zadbano o szczegóły, takie choćby jak ten biedny utłuczony ptaszek, a poza tym wszystkie emocje były na swoim miejscu. "Pozostawieni" w 2. sezonie to przede wszystkim genialna opowieść o szalonych ludzkich emocjach, które znajdują wreszcie gdzieś ujście, po tym jak były tłumione. I to działa, wszyscy przykuwają wzrok - nie tylko Kevin i Nora, ale też Laurie, Tommy, Matt, sąsiedzi Garveyów z Miracle. Jeśli Damonowi Lindelofowi uda się zgrabnie połączyć ze sobą wszystkie wątki w dwóch ostatnich odcinkach i zakończyć to mocnym finałem, "Pozostawieni" będą jednym z najlepszych seriali tego roku.

lead_960

3. Druga część maratonu "Master of None". "Master of None" skończyłam wczoraj i uważam, że jest to jedna z najlepszych, najsympatyczniejszych, najmądrzejszych komedii, jakie powstały w tym roku. Zaskoczył mnie Aziz Ansari, który w "Parks and Recreation" był świetny, ale też irytujący, zakochałam się w Noël Wells i bardzo długo mogłabym pisać o tym, jak trafnie opowiedziano tutaj o życiu współczesnych trzydziestolatków. Nie wszystkich oczywiście - niektórzy mają w tym wieku rodziny, minivany i bardzo nudną pracę, ale mnie zdecydowanie jest bliżej do Deva i Rachel. Ich rozmowy to rozmowy moje i moich znajomych, tyle że my przynudzamy w ciemnych knajpach przy winie, a Aziz, Noël i reszta ekipy rzucają dziesięcioma świetnymi żartami na minutę. Oglądajcie, warto. Netfliksowi znowu coś wyszło.

4. Timothy Olyphant nowym Grinderem! Największą perełką tego tygodnia komediowego miał być występ Nicka Offermana w "Brooklyn 9-9" w roli byłego faceta Holta. To jednak nie był aż tak udany odcinek ani aż tak udany występ - Offerman ledwie mignął na ekranie. Timothy Olyphant w "The Grinder" też niby ledwie mignął, ale okazał się kluczowy dla fabuły. W odcinku ze Świętem Dziękczynienia w roli głównej opowiedziano kawał dobrej historii, Rob Lowe jak zwykle wymiatał, pojawił się rzadko goszczący w telewizji Jason Alexander, ale ja i tak zapamiętam przede wszystkim to ostatnie ujęcie - nowy Grinder bez koszulki! Nieważne, czy usprawiedliwione, czy nie.

grinder456

5. "Luther" oczywiście. Najbardziej chyba oczekiwany trailer, jaki się pojawił w tym tygodniu. "Luther" wraca w grudniu, a tymczasem możecie pooglądać przez minutę, jak główny bohater miota się i straszy przestępców. Dodatkowa atrakcja to nowa w obsadzie Rose Leslie.

6. Kolejny zwiastun "Muppetów" lepszy od samego serialu. Na tym etapie można już chyba powiedzieć, że "Muppety", choć sympatyczne, wybitną komedią nie są. Za dużo w nich średnio udanych żartów i sztampowych pomysłów, żebym miała się nimi zachwycać tak jak kiedyś "Parks and Recreation" czy "30 Rock". Ale zwiastuny wciąż robią świetne - spójrzcie tylko na Piggy w roli Adele.

7. Chować się kto może, HBO nas trolluje! Pierwszy plakat promujący 6. sezon "Gry o tron" to trolling doskonały, bo niby wyjaśnia wszystko, ale tak naprawdę nie wyjaśnia nic. Możecie sobie myśleć, że Jon Snow żyje i ma się świetnie, skoro pojawił się na plakacie, ale to wcale nie tak. Jon Snow może żyć i mieć się świetnie, może też być "martwy znaczy martwy". Plakat niczego nie przesądza, wypuszczony został tylko po to, żebyśmy zajmowali się "Grą o tron" na długo przed premierą nowego sezonu. Co mnie zachwyca - nie ma teraz sprawniejszej machiny marketingowej, niż ta, która stoi za promocją "Gry o tron".

got-snow-6-sezon3456