15 nowości, które mnie zachwyciły w 2015 roku

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15

15. "Agentka Carter"


"Agentka Carter" to typowy serialowy odmóżdżacz, którego nigdy w życiu bym nie oglądała, gdyby nie dwie rzeczy: wspaniały, doskonale zrobiony klimat retro i rewelacyjna główna bohaterka. Peggy Carter jest niesamowicie wyrazista i nie da się jej nie uwielbiać, niezależnie od tego, czy akurat kopie tyłki facetom, czy tylko udziela słownych reprymend.

Jasne, w serialu ABC pewne rzeczy - w szczególności ważny dla całej opowieści seksizm - potraktowano łopatą, ale Hayley Atwell ma tyle uroku i charakteru, że jakoś potrafi z tego wybrnąć. Na tę dziewczynę patrzy się z ogromną przyjemnością i jej obecność na ekranie jest w stanie przykryć wszelkie niedoskonałości scenariusza. Jest idealna do tej roli pod każdym względem, a jedno jej ujęcie w granatowej garsonce i czerwonym kapeluszu jest dla mnie warte więcej, niż wszystkie te dziesięć odcinków "Agentów T.A.R.C.Z.Y.", które przemęczyłam parę sezonów temu, bo najwyraźniej wtedy jeszcze miałam za dużo wolnego czasu.

Pewnie, że jeszcze bardziej bym lubiła "Agentkę Carter", gdyby miała tyle odwagi co "Jessica Jones" w łamaniu konwencji, ale to się nigdy nie wydarzy. W swojej kategorii wypada jednak całkiem nieźle i z pełną świadomością, że mamy tu do czynienia z produkcją lekką, łatwą i - przynajmniej zwykle - przyjemną, czekam niecierpliwie na 2. sezon.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15