Hity tygodnia: "Fargo", "Homeland", "The Knick", "The Big Bang Theory", "Manhattan"

1 2 3 4 5

"Fargo" - sezon 2, odcinek 10 ("Palindrome")

"Fargo" (Fot. FX)

"Fargo" (Fot. FX)


Mateusz Piesowicz: "Fargo" kończy wspaniały sezon kolejnym genialnym odcinkiem i przy okazji sprawia, że wszystkie nasze przewidywania można wyrzucić do kosza. Finał nie przyniósł ani efektownego pościgu, ani ostatecznego starcia dobra ze złem, bo przynieść nie mógł - myślenie takimi kategoriami było błędem, o czym przekonaliśmy się my, ale przede wszystkim Peggy. W najtragiczniejszy z możliwych sposobów.

Patrząc z perspektywy kilku dni na pożegnanie Eda, wydaje mi się ono jeszcze smutniejsze niż na początku. Żal jego i żal Peggy, bo przez cały sezon zdążyliśmy się do tej dwójki bardzo mocno przywiązać, tymczasem okazało się, że ucieczka przed śmiercią wcale nie była ich największym problemem. A wszystko przez głupi przypadek i nieumiejętność porozumienia się.

Dobrze, że chociaż Lou otrzymał swój happy end. Widok rodziny Solversonów był prawdziwym balsamem dla oczu i duszy po tym, co zafundowano nam wcześniej i nieważne, że ta sielanka jest tylko chwilowa. "Dobranoc" powiedziane Lou, Betsy i wszystkim statkom na morzu potrafi wszak rozplątać nawet najbardziej skomplikowany węzeł.

Marta Wawrzyn: 2. sezon "Fargo" to czysta perfekcja, od pierwszej do ostatniej minuty. Wciąż nie do końca potrafię uwierzyć, że tyle rzeczy - bardzo różne charaktery, wspaniały klimat, znakomitą muzykę, literackie wstawki, trochę polityki i nawet jeszcze wizyty kosmitów - udało się połączyć w jedno i zrobić to wyśmienicie, opowiadając przy tym kolejną angażującą historię o naturze ludzkiej.

Podobnie jak kolega piętro wyżej jestem zachwycona i jednocześnie zasmucona tym, jak Noah Hawley przewrócił wszystko do góry nogami i udowodnił nam, że myślimy ogranymi schematami. W "Palindrome" ze schematu pt. "Zbrodnia i kara, i śnieg" zostało znacznie mniej, niż mogliśmy się spodziewać, bo rzeczywistość okazała się tym razem jeszcze bardziej skomplikowana czy też po prostu jeszcze bardziej chaotyczna niż w poprzednich odsłonach opowieści o "prawdziwych zbrodniach" z Minnesoty, zaś granica między dobrem a złem nie tak oczywista. I świetnie, kupuję to w stu procentach, choć spodziewałam się zupełnie innego finału.

Zaś Noah Hawley po tym sezonie wyrasta w moim odczuciu na kogoś w rodzaju scenariuszowego boga, któremu żadne wyzwania nie są straszne i który z ogromną pewnością siebie porusza się w różnych klimatach i gatunkach. Ten sezon "Fargo" i ten zadziwiająco "inny" finał to zadecydowanie najlepsza rzecz, jaką widziałam tej jesieni.

1 2 3 4 5
REKLAMA