Hity tygodnia: "Sherlock", "Mozart in the Jungle", "American Crime", "Doktor Who", "Galavant"

1 2 3 4 5 6

"Sherlock i upiorna panna młoda" - odcinek specjalny

"Sherlock" (zdjęcia: BBC One)

"Sherlock" (zdjęcia: BBC One)


Mateusz Piesowicz: "Upiorna panna młoda" nie była pozbawiona wad, co to to nie, ale nie oszukujmy się - komu z nas ponowne spotkanie z Sherlockiem i resztą nie sprawiło przyjemności? Tym bardziej, że twórcy starali się z całych sił, by zaspokoić gusta każdego widza. Ci, którzy oczekiwali nieskrępowanej zabawy w XIX-wiecznej otoczce, dostali ją w bardzo dużej dawce. Podobnie jak miłośnicy rozwiązywania zagadek i fani klimatów rodem z gotyckich horrorów. Ci natomiast (wśród nich również i ja), którzy po prostu stęsknili się za ulubionymi bohaterami i przyjęliby ich w dowolnej wersji, są prawdopodobnie najbardziej zadowoleni.

"Sherlock" powrócił w naprawdę dobrym stylu, a każda spędzona z nim minuta przypominała o tym, jak jego twórcy znają się na swojej pracy. Wyszukiwanie motywów z poprzednich serii i sposobu ich przeniesienia w realia sprzed ponad stulecia sprawiało równie dużą, a może nawet większą przyjemność, niż śledzenie fabuły. Ten odcinek był prawdziwym prezentem dla fanów, a że jeszcze udało się w niego tak zgrabnie wpleść prolog do nowego sezonu, to tylko sprawia, że całość jest jeszcze bardziej smakowita.

Marta Wawrzyn: O ten nietypowy odcinek "Sherlocka" toczą się w internetach straszne boje i nie ominęły one naszej wirtualnej redakcji. W końcu stanęło na tym, że "hit, ale...", przy czym pragnę podkreślić, że to nie ja wymyśliłam to "ale". "Sherlock i upiorna panna młoda" był dla mnie odcinkiem wyśmienitym, na którym bawiłam się przednio, zarówno zanim wielki twist został ujawniony, jak i później. Steven Moffat i jego ekipa znów porządnie zaszaleli, a mnie zadziwia, ile logiki było w tym szaleństwie i jak bardzo zadbano o detale. Idealne były kostiumy, idealne były wąsy Watsona (i pewnej pani patolog!), nawet czołówkę zrobiono wyśmienitą. A i wiktoriańskie straszenie wyszło nie najgorzej.

A poza tym zwyczajnie cieszę się, że Benedicta Cumberbatcha można było podziwiać w roli Sherlocka na wielkim ekranie, również w Polsce. Naprawdę nie wiem, czego miałabym się tu czepiać - tej jednej niefortunnej sceny w krypcie pełnej kobiet? Ech... - bo to była prostu perełka, którą, jak zauważył kolega piętro wyżej, udało się na dodatek fajnie wpleść w fabułę "zwykłego" "Sherlocka" i pchnąć nieco do przodu jego akcję. Więcej takich odcinków specjalnych!

1 2 3 4 5 6