Niezapomniane czołówki z seriali, które oglądaliśmy w latach 90.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

"Z Archiwum X"


Zestawienie otwiera serial, który właśnie wrócił na ekrany po latach i to ze starą czołówką. W latach 90. "Z Archiwum" było jedną z tych produkcji, które zmieniały historię telewizji i otwierały widzów (a także szefów kolejnych stacji), na to, co wydawało się nowe i ryzykowne.

Kiedy serial o dwójce agentów ścigających kosmitów i inne stwory pojawił się w Dwójce, miałam niecałe 13 lat i byłam zdecydowanie bardziej strachliwa niż dzisiaj. Miałam co prawda za sobą dwa sezony "Miasteczka Twin Peaks" - nie wydaje mi się, żebym wiele z niego wtedy rozumiała, ale po latach odkryłam z zaskoczeniem odkryłam, że pamiętam dobrze większość kluczowych momentów - poza tym jednak nie miałam pojęcia ani o amerykańskich serialach, ani o tym, jak się straszy w telewizji.

Dlatego autentycznie bałam się "Z Archiwum X", zdarzało mi się odwracać oczy od ekranu, a ciarki mi przebiegały po plecach zazwyczaj już gdzieś w okolicach czołówki z niezapomnianym motywem muzycznym Marka Snowa. To było genialne otwarcie, bo całkiem subtelnie - zwłaszcza jak na tamte czasy, kiedy w telewizji królowała tandeta - budowało atmosferę niepokoju czy wręcz grozy. A jednocześnie pełniło swoją rolę, czyli wprowadzało w odcinek przynajmniej po części proceduralnego serialu, w którym dwójka agentów mocowała się z potworami tygodnia, kiedy akurat nie była zajęta kosmitami.

Hasło "The Truth is Out There", które agent Mulder traktował jak obietnicę czy też źródło nadziei, dla mnie było raczej źródłem lekkiego przerażenia - co tym razem pokażą i czy będę w stanie patrzeć przez cały odcinek w ekran. Co było naprawdę niezwykłym doświadczeniem w erze telewizyjnego kiczu (o którym już za chwilę i którego bynajmniej się nie wyrzekam).

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12