Kity tygodnia: "Z Archiwum X", "Fuller House", "The Big Bang Theory"

1 2 3

"Fuller House" - sezon 1

"Fuller House" (Fot. Netflix)

"Fuller House" (Fot. Netflix)


Marta Wawrzyn: Po zrecenzowaniu trzech pierwszych odcinków obejrzałam dziś rano jeszcze czwarty i nie wierzę własnym oczom - okazał się jeszcze gorszy niż poprzednie, bo zawierał m.in. akcję "Skunks". Życie weterynarza to dopiero bywa wesołe... Haha. Ha.

"Fuller House" to twór, który trudno nawet nazwać porażką, ktoś tutaj postanowił osiągnąć poziom dna i mu się udało. Serial jest fatalnie napisany, zawiera gagi, które nie śmieszyłyby nawet 30 lat temu, stara obsada głównie ładnie wygląda - i to tylko w jednym odcinku - zaś u młodszej ekipy widać brak jakiegokolwiek przygotowania aktorskiego. Wygląda to jak kiepski szkolny teatrzyk, który z jakiegoś powodu postanowiono uwiecznić i puścić na Netfliksie.

Wstydzić powinni się twórcy i aktorzy, ale najbardziej wstydzić się powinien Netflix, do tej pory znany z, owszem, dość różnorodnego i siłą rzeczy nierównego repertuaru, ale jednak zawsze trzymającego przynajmniej znośny poziom. "Fuller House" nie powinno ujrzeć światła dziennego, bo to serial, przy którym najgorsze komediowe gnioty Wielkiej Czwórki wydają się całkiem przyzwoitą rozrywką.

Jestem zła, że zepsuto mi sympatyczne wspomnienia z dzieciństwa i gdybyśmy na Serialowej mieli gwiazdki, z przyjemnością dałabym temu koszmarkowi piękne, okrągłe zero gwiazdek. Mam nadzieję, że kontynuacji nie będzie.

1 2 3
REKLAMA