Najlepsze seriale komediowe z depresyjną nutką

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

"Louie"

"Louie" (Fot. FX)

"Louie" (Fot. FX)


Louis C.K. ostatnio nas zachwycił dramatycznym, mrocznym wręcz, serialem "Horace and Pete", wyprodukowanym za własne pieniądze i wypuszczonym na własnej stronie internetowej. Nie było w nim za wiele komedii, choć szczyptę czarnego humoru w dialogach oczywiście znajdziecie. To, że ten facet stworzył taki smutny serial, nie zdziwi nikogo, kto widział "Louiego".

Telewizja FX - której szef ma fantastycznego nosa do nowych trendów - rozpoczęła jego emisję w 2010 roku, kiedy o Louisie C.K. mało kto tak naprawdę słyszał. Poznawaliśmy go przez jego serialowe alter ego - rozwiedzionego komika, wychowującego dwójkę dzieci i prowadzącego szaro-bure życie w Nowym Jorku. Nieudane randki, niezręczny seks, samotność, brak większych sukcesów zawodowych - ot, zupełnie zwyczajne dni, upływające na łażeniu po mieście, wypełnianiu ojcowskich obowiązków i spotykaniu od czasu do czasu kogoś, kto i tak cię nie polubi, kiedy już cię bliżej pozna.

A do tego fragmenty występów stand-upowych, w których pojawiały się żarty o Bogu, śmierci, masturbacji. Dużo czarnego humoru, absurdu i depresyjnej codzienności. I przede wszystkim on - niezbyt przystojny facet w średnim wieku, w powyciąganej koszulce, z powiększającą się łysiną, brzuchem i ponurymi myślami. W 2010 roku mało kto to chciał oglądać, ale na szczęście FX i tak wspierało Louisa C.K., który dziś jest jednym z najbardziej znanych amerykańskich komików.

"Louie" po pięciu sezonach zrobił sobie dłuższą przerwę, a jego twórca ostatnio powiedział, że nie wie, czy serial kiedykolwiek wróci, bo stracił do niego serce. Nawet jeśli to koniec, warto zapoznać się z dotychczasowymi odcinkami (spokojnie, nie ma na końcu żadnego cliffhangera, bo też "Louie" nie ma typowo rozwijającej się fabuły), ponieważ jest to jedna z najbardziej niezwykłych i jednocześnie przyziemnych rzeczy, jakie powstały w telewizji w ostatniej dekadzie.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10