"iZombie" (2x18-19): Cela, impreza, apokalipsa

"iZombie" (Fot. The CW)

"iZombie" (Fot. The CW)

Przed ostatnim tygodniem z 2. serią "iZombie" twórcy serialu mieli mnóstwo do zrobienia. Napięcie przecież rosło, pewne rzeczy wręcz musiały się wydarzyć, a i nie mogło się obyć bez porządnego przemeblowania świata Liv oraz reszty towarzystwa. I wiecie co, nie tylko wszystko to się udało, ale te kończące sezon odcinki były po prostu świetne. Będą finałowe spoilery, dużo spoilerów.

W zasadzie przez cały 2. sezon w "iZombie" żonglowano rozmaitymi wątkami i przeciwnikami. Ciągle przewijała się kwestia lekarstwa dla naszych nieumarłych, panowania w mieście Mr. Bossa (Eddie Jemison), Drake'a (Greg Finley) i jego pracy pod przykrywką, Peyton (Aly Michalka) i jej śledztwa, Majora (Robert Buckley) i nocnych polowań, Rity (Leanne Lapp ), Vaughna Du Clarka (Steven Weber)… Szukano też zwłok w szczerym polu, a taki Blaine (David Anders) jednocześnie zbudował nowy biznes, kręcił swoje kulinarne i nie tylko interesiki, kłócił się z ojcem, był informatorem Peyton (i nie tylko), podejrzanym w sprawie seryjnych morderstw dokonanych przez kogoś innego i podwładnym wspomnianego Bossa. Został także zamordowany, ponownie stał się zombie, zaczął umierać, przestał być zombie i stracił pamięć. Coś pominąłem?

Co zaskakujące, w tej długiej wyliczance nie ma Liv (Rose McIver). Clive (Malcolm Goodwin) i Ravi (Rahul Kohli) również są nieobecni w powyższym akapicie. Nie ma to jak pominąć główną bohaterkę i dwóch innych szalenie ważnych bohaterów. A przecież to oczywiste, że nie zostawia się wspaniałej Liv Moore gdzieś na uboczu z zapasem mózgów na pół roku. Więc żeby nie było niedomówień: cała trójka również miała co robić w ostatnich miesiącach. Z drugiej strony nie ma lepszego sposobu na pokazanie skali wyzwania, jakie stało przed twórcami serialu, niż wspomnienie części pomysłów, które postanowili zmieścić w jeden sezon..

Zapomniałem dodać, że jeszcze wspomniany Major został aresztowany na końcu "Reflections of the Way Liv Used to Be". Wreszcie.

Zaciszne więzienie

Pierwszy z dwóch odcinków skupia się dokładnie na konsekwencjach aresztowania Majora w wersji zombie. Wiemy, czym grozi jego pobyt w areszcie, bohaterowie również. Ponadto wychodzą na jaw sekrety, a przy okazji Liv i Clive stoją po przeciwnych stronach barykady. Ona chce wydostać Majora z więzienia, by przypadkiem z głodu nie zapoczątkował apokalipsy. On próbuje nie tylko pomóc agentce Bozzio (Jessica Harmon), ale i doprowadzić do końca sprawę znanej nam masakry u pewnego rzeźnika.

Oglądając "Dead Beat", bardzo szybko dochodzi się do wniosku, że zanim odcinek się skończy, Babineaux w jakiś sposób będzie świadomy istnienia miłośników zjadania mózgów i rzeczywiście tak się stało. Otrzymaliśmy świetną scenę ujawnienia się Liv, której towarzyszyło poczucie, że bohaterowie naprawdę na nią zapracowali. Owszem, konsekwencje dla Clive'a nie okazały się zbyt miłe tak w życiu prywatnym, jak i zawodowym, ale z perspektywy widza to świetna wiadomość. W końcu teraz nie wiemy, jak będzie wyglądać jego praca, kiedy wszystko się uspokoi.

Zmieszczono jeszcze w tym odcinku zamach na życie Raviego i Liv. Nieudany. Później mózg próbującego pozbyć się naszych bohaterów, Janko, okazał się bardzo przydatny.

Szalona impreza

"Salivation Army" nie mogłoby się obyć bez wspomnianego mózgu. Przy okazji był to najbardziej szalony odcinek, jaki nam przyszło zobaczyć przez dwa sezony. Z jednej strony bohaterowie ruszają na ratunek tłumowi zombie zamkniętemu w piwnicach Max Rangera. Z drugiej, w trakcie imprezy w siedzibie firmy Vaughna, kilku pracowników ponosi fantazja i zaczynają mieszać Utopium z Super Maksem. Tak właśnie misja ratunkowa zamienia się w początek apokalipsy zombie, a fakt, że Major i Liv napędzani byli mózgiem bezwzględnego mordercy i byłego żołnierza tylko dodawał całej sytuacji uroku. Świetnie się oglądało sekwencję z hordą bardzo żwawych nieumarłych i oczywiście całość nie mogła się obyć bez sceny, której nasi bohaterowie zostali otoczeni na bardzo małej przestrzeni.

Dodatkowo w całym tym szaleństwie, pomijając zadziwiającą współpracę Ravi'ego i Blaine'a w innej części miasta, nagle wszystkie elementy zaczęły składać się w całość. Była rzeź, cudownie diaboliczne momenty w wykonaniu Stevena Webera, kilka bardzo smutnych zgonów – w tym właśnie Vaughna Du Clarka, ale także m.in. Drake'a. Były gościnne występy i nowa, ważna postać, czyli Vivian (Andrea Savage), która w kilku zdaniach w zasadzie postawiła kolejny sezon na głowie.

Sprawy ważne, sprawy drobne

Finałowe spotkanie "iZombie" należało więc do bardzo udanych. Widzom zaproponowano dwa ciekawe, różne od siebie, bardzo dobre odcinki. Udało się również z tej mieszanki rozmaitych wątków przewijających się przez cały sezon stworzyć coś spójnego. Zaoferowano także finał pełen akcji, w którym działy się dokładnie te rzeczy, jakich obawiano się od dłuższego czasu. Wszystkie ważne momenty w tych odcinkach wydawały się zasłużone, najlepiej widać to właśnie po wspomnianej już scenie, kiedy Clive dowiedział się o Liv, Majorze i o zombie w Seattle. Swoją drogą nie wiem, czy było mi bardziej szkoda jego, kiedy już po rozstaniu z Bozzio, próbował się z nią skontaktować czy Raviego po uratowaniu Peyton przez Blaine'a.

Niemniej bardzo ucieszyło mnie w zasadzie wszystko, co zobaczyłem. Co więcej, Vivian jest pierwszą postacią, w której planach znajduje się Seattle jako ziemia obiecaną dla zombie. Dotychczas wszyscy zainteresowani chcieli naszych nieumarłych wykorzystać, zarobić na nich, ratować, wyleczyć lub wykończyć. Miło będzie zobaczyć coś nowego, a i też ciekawe skąd miasto zdominowane przez zombie brałoby mózgi. Zastanawia, jak w to wszystko zostanie wpisany Mr. Boss?

Jest jeszcze jedna rzecz, o której chciałbym wspomnieć – może zamiast zakończenia. Gościnnie w "Salivation Army" pojawił się Rob Thomas. Znaczy nie Rob Thomas – jeden z twórców serialu, ale Rob Thomas – muzyk, wokalista, którego możecie kojarzyć tak np. z Matchbox Twenty, jak i z kariery solowej. Więc Rob Thomas, jakże uwielbiany przez Du Clarka, był główną atrakcją imprezy w Max Ranger i oczywiście zginął, a jego mózg – OK, może tego nie zdradzę. Więc w serialu Roba Thomasa udało się nawet zabić Roba Thomasa, lecz nie to miało być puentą.

W czasie tego ostatniego spotkania z 2. sezonem "iZombie" ewidentnie coś zrobiono dobrze, skoro później w Wikipedii znaleźć można tak urocze drobnostki:

REKLAMA