Top 12: Najlepsze seriale na maratony (binge-watching)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

"Miasteczko Twin Peaks"

"Twin Peaks" (Fot. ABC)

"Twin Peaks" (Fot. ABC)


"Miasteczko Twin Peaks" po raz pierwszy oglądałam na początku lat 90., mając jakieś 11 albo 12 lat. I jak się pewnie domyślacie, z fabuły rozumiałam dokładnie tyle, ile rozumie dzieciak, który nie widział wcześniej żadnego bardziej skomplikowanego serialu - czyli niewiele.

Twin Peaks oczarowało mnie swoimi dziwactwami, tajemniczością, niezwykłością, tym, że wszyscy zdawali się egzystować w jakiejś innej, sennej i rządzącej się własnymi prawami rzeczywistości. Sprawiło, że zaczęłam bać się chodzić do lasu i dowiedziałam się, co to takiego kawa, czarna jak północ w bezksiężycową noc. Obrzydlistwo, jak się okazało, co dodatkowo zwiększyło mój szacunek do i tak już doskonałego agenta Coopera. Ogromne wrażenie zrobił na mnie ten odcinek, kiedy powiedziano nam, kto zabił, ale nie wydaje mi się, żebym wtedy orientowała się zbyt dobrze w zawiłościach fabuły.

Potem obejrzałam "Miasteczko Twin Peaks" jeszcze dwa razy, za drugim razem urządzając sobie maraton. I mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tak naprawdę dopiero wtedy w stu procentach zrozumiałam chociażby powiązania między bohaterami. Nigdy za to w stu procentach nie zrozumiałam, co Mark Frost z Davidem Lynchem mieli na myśli - bo jak bardzo byśmy nie pokochali tego miejsca, tych niezwykłych ekscentryków i tej przedziwnej atmosfery, nie mamy prawa uważać, że rozumiemy ten świat w stu procentach.

Ale jeśli coś jest nas w stanie przybliżyć do zorientowania się, o co chodzi w "Miasteczku Twin Peaks", to tym czymś jest właśnie maraton. Polecam, zwłaszcza że przed nami przecież nowy sezon.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12