Emmy 2016: Moje nominacje dla aktorek z seriali dramatycznych

1 2 3 4 5 6 7

Krysten Ritter - "Jessica Jones"

"Jessica Jones" (Fot. Netflix)

"Jessica Jones" (Fot. Netflix)


Zdecydowanie się nie spodziewam nominacji dla "Jessiki Jones" w kategorii Najlepszy serial dramatyczny, ale tak po cichutku liczę, że może chociaż dla Krysten Ritter coś się znajdzie. Bo ta dziewczyna to wręcz połowa sukcesu serialu. A przed premierą wcale nie było to takie pewne - z jednej strony fani komiksu narzekali, że nie do końca im pasuje jej wygląd, z drugiej strony nie znaliśmy tej aktorki z wielu ról dramatycznych (najbardziej znaną była chyba ta w "Breaking Bad"). Nie było więc wiadomo, czego się spodziewać.

A tu proszę - Krysten Ritter najpierw znakomicie odnalazła się w roli ostrej, wyszczekanej pannicy, nadużywającej sarkazmu i whisky, a potem była w stanie odsłonić tę najbardziej intymną część swojej bohaterki. Nie brak w serialu scen, w których zaglądamy głęboko w duszę panny Jones, przekonując się, że siedzi w niej wiele przerażających - czy raczej przerażająco smutnych - rzeczy.

Jessica Jones była fantastyczna zarówno kiedy udawała twardzielkę, szalała w łóżku z Luke'iem Cage'em, rzucała klientami o ściany, jak i wtedy gdy płakała, kuliła się ze strachu czy wreszcie przełamywała się i przyznawała przed sobą i światem do tego, co ją spotkało. Bardzo dobrze pamiętam wspólne sceny jej i Kilgrave'a, a zwłaszcza tę, w której wyrzuciła mu, że ją gwałcił. Krysten Ritter była wtedy po prostu nieziemska i jeśli nie dostanie za "Jessicę Jones" przynajmniej nominacji, to będzie (kolejny) znak, że gremia przyznające nagrody uważają się za zbyt szacowne, aby doceniać seriale uchodzące, niesłusznie zresztą, za rozrywkę dla geeków.

1 2 3 4 5 6 7