7 rzeczy, które uczyniły mój tydzień lepszym

"Gra o tron" (Fot. HBO)

"Gra o tron" (Fot. HBO)

To był kolejny wielki tydzień dla HBO i "Gry o tron". A poza tym do mojego świata powrócił Pete Campbell, na Netfliksie pojawiły się dwie bardzo gadatliwe panie, zaś AMC zapowiedziało powrót serialu, który pewnie będzie mnie cieszył bardziej niż "Preacher". Spoilery jak zawsze.

1. Cersei największym badassem w "Grze o tron". Ach, te kobiety w "Grze o tron". Dany jest w stanie podpalić cały świat, byle dostać, co jej "się należy", Cersei dla odmiany woli porządne bum. Jedno i drugie podoba mi się bardzo - zwłaszcza kiedy pozwala jednym spektakularnym posunięciem zakończyć dłużący się wątek - co w sumie jest oczywiste. Tak działa "Gra o tron" - przez pół sezonu potrafi nużyć, a potem jedna niesamowita scena i wszyscy zbieramy szczęki z podłogi.

Gigantyczna eksplozja w Królewskiej Przystani była właśnie taką sceną, ale mnie zaskoczyło co innego. To, jak w jednej chwili nabrałam szacunku do Cersei i nawet obdarzyłam ją odrobiną sympatii. Oczywiście, ta kobieta bywa diablicą wcieloną, ale sprowadzanie jej do czarnego charakteru byłoby mocno niesprawiedliwe. Jej zwycięstwo bardziej gorzkie być nie mogło, co będzie miało ogromny wpływ na wydarzenia w kolejnym sezonie. Na Żelaznym Tronie zasiadł właśnie pierwszy od dawna król, który ma jaja, i choćby dlatego finałowa rozgrywka zapowiada się pysznie.

cersei-siada467

2. Wszystkie durne żarty na temat King's Landing. Tak, wiem, jesteśmy okrutni, to nie jest śmieszne, a Tommen to w końcu tylko dzieciak bla bla bla. To rzekłszy... King's Landing raz jeszcze!

tommen45

3. Prawdziwe zaskoczenie w finale "Veepa". Nie wiem, czy powinnam tutaj spoilerować to, co "Veep" zrobił na zakończenie znakomitego 5. sezonu - pewnie nie, skoro serialu prawie nikt nie ogląda i zawsze mam nadzieję, że jednak zaczniecie - więc powiem tylko, że to było świetne. Wszyscy spodziewaliśmy się twistu, ale nie takiego.

Spece od amerykańskich instytucji mogli tylko drapać się w głowę, oglądając te cuda na ekranie, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że twórcy "Veepa" sobie tego nie wymyślili. Taka sytuacja teoretycznie jest możliwa. A najpiękniejsze jest to, że główni bohaterowie maja teraz bardziej przerąbane niż kiedykolwiek. Nie wiem, co dalej zrobi "Veep", wiem, że jeśli znów sprzątnie innym serialom Emmy sprzed nosa, nie będę narzekać.

veep-finale

4. Pete Campbell w XXI wieku wciąż jest sobą. Nadrobiłam w tym tygodniu "Casual" i odkryłam przy okazji, że w serialu jest teraz Vincent Kartheiser - Pete z "Mad Men". Moje zdziwienie było jeszcze większe, kiedy się okazało, iż właściwie gra on tę samą postać - biurowego szczurka, tyle że tutaj znajdującego się na szczycie hierarchii. Dobrze, że Don Draper (prawdopodobnie) tego nie dożył.

5. Całe "Gilmore Girls" na polskim Netfliksie. Lauren Graham co prawda nie zapowiedziała serialu po polsku, ale co tam. Ważne, że - podobnie jak cała reszta świata - dostaliśmy wszystkie sezony "Gilmore Girls". Polskie napisy też zaczynają się pojawiać!

6. To zdjęcie Gillian Anderson z "American Gods". Gillian Anderson w "American Gods" ma przybierać różne twarze i manipulować ludźmi - jak to Media - i muszę przyznać, że chętnie dam się jej zmanipulować. Pierwsze zdjęcie z serialu, które aktorka wrzuciła na Twittera, jest po prostu idealne.

7. "Halt and Catch Fire" powraca! Tak, wiem, 23 sierpnia jest daleko, a poza tym przerzucenie serialu na nowy wieczór nie wróży nic dobrego, ale to jeden z tych tytułów, za którymi rzeczywiście zdążyłam się stęsknić. Cieszę się więc, że wraca, i mam świadomość, iż prawdopodobnie więcej sezonów już nie będzie. I zastanawiam się, co takiego wyczaruje tym razem Joe.

halt02