Emmy 2016: Kogo akademia okradła w tym roku?

"Orange Is the New Black" (Fot. Netflix)

"Orange Is the New Black" (Fot. Netflix)

Narzekanie na Akademię Telewizyjną to już tradycja, ale co zrobić, kiedy lista nominowanych jest, jaka jest. Czyli jest "Downton Abbey", nie ma "Pozostawionych" czy "Orange Is the New Black". Jest "Modern Family", nie ma "You're the Worst" albo "Mozart in the Jungle". Uff...

W tym roku krytycy są jakby mniej krytyczni, bo deszcz nominacji dla "The Americans" to jednak bardzo pozytywne zaskoczenie. Ale wciąż minusy zdecydowanie przeważają. Oto moja lista.

NAPRAWDĘ MNIE CIESZY, ŻE:

1. Docenili "The Americans". Podobnie jak amerykańscy krytycy, spodziewałam się tego mniej więcej tak jak pokoju na świecie i kucyka we własnej sypialni (w sumie wolałabym jednorożca). Teraz już sama nie wiem, czy wierzyć, że "The Americans" może cokolwiek wygrać. Chciałabym, ale się boję.


2. Nie zapomnieli o "Mr. Robot". Tu też miałam obawy, bo to jednak nie jest serial skierowany do publiki, która najbardziej na świecie kocha "Downton Abbey". Uff, jest Rami Malek, jest też nominacja w najważniejszej kategorii.
3. Obsypano nominacjami Laurie Metcalf. I oby coś z tego udało jej się wygrać, bo to fantastyczna aktorka. Pokazał to chociażby ten odcinek "Horace and Pete", w którym mówiła, mówiła i aż się chciało, żeby nigdy mówić nie przestała.
4. Nominacje dostał Aziz Ansari i "Master of None". Nie obraziłabym się, gdyby wygrał w obu swoich kategoriach, choć oczywiście "Transparentowi" też kibicuję.
5. Nie zapomniano o Ellie Kemper. Rok temu nominacje za Kimmy Schmidt mieli wszyscy oprócz niej. A przecież to przede wszystkim jej serial!
6. Pojawił się "Horace and Pete". Serial Louisa C.K. dostał tylko jedną nominację - dla wspomnianej Laurie Metcalf - ale to i tak historyczne wydarzenie. Jeszcze nigdy nominacji do Emmy nie dostała strona internetowa. Netflix czy Amazon to gigantyczne serwisy streamingowe, LouisCK.net to zupełnie co innego. Fantastyczna sprawa, tak się tworzy historia.
7. Wreszcie jest Thomas Middleditch. Nie do wiary, ale faceta, który ciągnie "Dolinę Krzemową", wcześniej nie nominowano do Emmy w ogóle.
8. Louie Anderson dostał nominację za "Baskets". Jego rola jest po prostu genialna, warto obejrzeć "Baskets" choćby dla niego.
9. Tak, wszystko dla "Veepa" też mnie cieszy. To był wyśmienity sezon i choć nie chciałabym, żeby "Veep" zdominował wrześniowe rozdanie, doceniony być musi.
10. Nie pominięto "Nocnego recepcjonisty". Tyłek Toma Hiddlestona ma szansę na Emmy!
11. Sarah Paulson została doceniona podwójnie, a Lady Gaga wcale. Ktoś tu widzi różnicę między aktorstwem a celebrytozą, uff.
12. "Fargo" i "American Crime Story" obsypane nominacjami. Oby tylko nagrody rozdzielono po równo, bo skrzywdzenia któregokolwiek z tych dwóch wyśmienitych tytułów nie zniosę.
13. Jest nominacja dla Constance Zimmer i "UnReal". Początkowo ją zgubiłam na naszej liście - moja wina! Świetna aktorka, świetna rola, zasługuje na Emmy i wszystkie inne nagrody tego świata.

ZDROWO MNIE WKURZA, ŻE:
1. Nie pożegnano godnie "Żony idealnej" ani Julianny Margulies. Za to nie zapomniano o "Downton Abbey". Nie mam siły tego komentować.
2. Zignorowano całkiem "Pozostawionych". Na nominację dla najlepszego dramatu nie liczyłam, bo przecież nie mogło zabraknąć "Downton Abbey", ale brak nominacji aktorskich - choćby dla samej Carrie Coon - to skandal.
3. Zapominano o "You're the Worst" i Ayi Cash. Widać "Modern Family" wciąż lepsze.
4. "Show Me a Hero" też nie zaistniało w ogóle. Rozumiem, kategorie miniserialowe w tym roku dobrze są obsadzone. Ale brak nominacji dla Oscara Isaaca to już jakiś absurd. FX produkuje fantastyczne antologie, ale jeśli cierpią na tym takie cudeńka jak "Show Me a Hero", to może pora zrobić coś z kategoriami? Bo tak się składa, że prawdziwe miniseriale są bezlitośnie wycinane przez antologie.
5. Znów nie zauważono CW. Z "Jane the Virgin" nominację ma tylko narrator, "Crazy Ex-Girlfriend" ma kilka nominacji, ale żadnej w głównych kategoriach.
6. "Mozart in the Jungle" też nie zaistniał. Można wygrać dwa Złote Globy, a i tak Akademia Telewizyjna ma cię w nosie.
7. A poza tym nic dla "Orange Is the New Black"! Nawet Uzo Aduba nie dała rady w konkurencji z całą "Grą o tron".
8. Nic dla Marvela. A Krysten Ritter zasłużyła i to bardzo.
9. Nic dla "Rectify". Przyzwyczaiłam się, jedźmy dalej.
10. Nic dla "Narcos". Tu akurat na wiele nie liczyłam, ale Wagner Moura jest aktorem znakomitym, nominacja by nie zaszkodziła.
11. "Horace and Pete" mógł bardziej zaistnieć. A dostał tylko nagrodę pocieszenia.
12. Evy Green też oczywiście nie ma. Ktoś zaskoczony?
13. Zignorowano rewelacyjny sezon "Dziewczyn". Co jest dla mnie kolejnym dowodem na to, że członkowie akademii nie oglądają seriali, oglądają tylko te odcinki, które dostają do oceny.
14. Nie ma też nic dla aktorów z "Outlandera". Tak, nominacja dla najlepszego dramatu byłaby pewnie przesadą. Ale nominacje aktorskie byłyby jak najbardziej zasłużone.
15. Podobnie ma się sprawa z "Billions". Serial, w którym aktorzy pokazali prawdziwe cuda, nie dostał ani jednej nominacji.
16. W kółko te same tytuły. Tak, "Gra o tron" miała dobry sezon, podobnie jak "House of Cards", ale kiedy widzę w jednej kategorii po trzy nazwiska z tego samego serialu, mam ochotę gryźć i kopać (i nieważne, że akurat Maisie Williams naprawdę ta nominacja się należy). Rocznie produkuje się ponad 400 seriali, większość z nich tworzą kablówki i serwisy streamingowe, więc są to seriale dobre, bardzo dobre i świetne. A jednak nominuje się w kółko te same osoby i te same tytuły. Czemu???

A jak Wam się podobają tegoroczne nominacje do Emmy? Kogo okradziono, kogo wreszcie doceniono? Piszcie w komentarzach.

REKLAMA