10 seriali, dzięki którym nasze lato było lepsze

"Stranger Things" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Chcieliśmy zrobić tradycyjne zestawienie hitów i kitów na koniec sezonu letniego, ale nam wyszło, że kity szybko porzuciliśmy, zaś hity - jeśli pominąć kilka tytułów - tym razem były raczej nieoczywiste. Tak oto powstała lista tytułów, które sprawiły nam tego lata dużo frajdy, nawet jeśli nie wszystkie były genialne od początku do końca.

"Orange Is the New Black"

"Orange Is the New Black" (Fot. Netflix)

"Orange Is the New Black" (Fot. Netflix)


Według niektórych widzów 4. sezon serialu Jenji Kohan był jak do tej pory najlepszym, co samo w sobie stanowi znakomitą rekomendację – przecież poprzednie serie stały na bardzo wysokim poziomie. Nowa odsłona losów osadzonych w Litchfield kobiet bardzo zgrabnie łączyła komedię z dramatem, wyraźniej jednak stawiając na ten drugi, zwłaszcza w poruszającej końcówce.

Nie znaczy to jednak, że na emocje trzeba było czekać aż do samego końca. Wręcz przeciwnie, wstrząsające zakończenie był tylko podsumowaniem całego sezonu, który potrafił poruszać tematy bardzo poważne i ogólne, jak konflikt jednostek z bezduszną instytucją czy walkę o zachowanie ludzkiej godności. Obok nich pojawiały się jednak znacznie skromniejsze, osobiste historie. W bolesną drogę twórczyni serialu wysłała choćby Piper (Taylor Schilling), ale niemniej poruszające wątki dotyczyły postaci do tej pory mało znanych, jak choćby Lolly (Lori Petty).

Całość bawiła, wzruszała i niemal doprowadzała do łez w taki sposób, w jaki tylko ten serial potrafi. Cliffhanger z jakim nas pozostawiono sugeruje, że przed naszymi bohaterkami trudne czasy, co pozwala myśleć, że kolejne sezony nie zamierzają spuścić z tonu. Oby, bo oglądanie "Orange Is the New Black" w takiej formie to czysta przyjemność. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10