7 rzeczy, które uczyniły mój tydzień lepszym

"The Grand Tour" (Fot. Amazon)

0

Premiera "The Grand Tour", drugi sezon "Lovesick" na Netfliksie i zapowiedź wejścia Amazon Prime Video do Polski. Kolejny serialowy tydzień za nami.

1. Clarkson, Hammond i May wrócili do telewizji (w internecie)

Na premierę "The Grand Tour" czekałem z wielką niecierpliwością. Byłem ciekaw, co trio znane z "Top Gear" przygotuje w swoim nowym programie o wielkim budżecie i praktycznie bez jakichkolwiek limitów obyczajowych. Pierwszy (a tak naprawdę kręcony jako drugi) odcinek show spełnił wszystkie moje oczekiwania. Był on pewnego rodzaju wprowadzeniem w nową rzeczywistość, w której Clarkson, Hammond i May odnajdują się rewelacyjnie.

Zarówno główny punkt programu (testowanie tzw. Hypercars), jak i zaznajomienie widzów z nowym torem o pomysłowej nazwie Eboladrome wypadły świetnie. Sekwencje w studiu być może nieco gorzej (miałem wrażenie, że było w nich trochę zbyt dużo reżyserki), ale mam wrażenie, że panowie rozkręcać będą się każdego tygodnia. Niezmienne pozostaje jedno – najlepszy program motoryzacyjny na świecie to ten, w którym występują Clarkson, Hammond i May. Dziś już nie jest to "Top Gear", tylko "The Grand Tour", który serdecznie każdemu polecam!

2. Niezwykłe życie zawodowych fotografów w "Tales by Light"

Znacie takie uczucie, gdy przeglądając Netfliksa, nagle trafiacie na coś interesującego, o czego istnieniu nie mieliście żadnego pojęcia? Ja tak mam coraz częściej, a moim najnowszym odkryciem jest "Tales by Light". To 8-odcinkowa produkcja dokumentalna opowiadająca o trudnej pracy zawodowych fotografów, dla których robienie zdjęć to pasja i styl życia. I nie mówię tutaj o ludziach pracujących w modzie. Wprost przeciwnie.

Bohaterami "Tales by Light" są osoby, które nieraz ryzykują swoje życie tylko po to, by zrobić wybitne zdjęcia. Niekiedy są to widoki, w innym przypadku groźne zwierzęta, a w jeszcze innym ludzie zamieszkujący odległe i zapomniane miejsca na naszej planecie. "Tales by Light" to z jednej strony kolejna produkcja pokazująca piękno naszej planety, ale trudno nazywać ją serialem przyrodniczym. W dokumencie Netfliksa bohaterami są ludzie z aparatami w ręce. I powiem Wam szczerze, że nie przypuszczałem, że serial dokumentalny o dość przystępnej dla każdego pasji, jaką jest robienie zdjęć, może okazać się tak ciekawy. Sprawdźcie zwiastun poniżej.

3. "Lovesick", czyli jedna z najlepszych komedii na Netfliksie

Mamy listopad 2016 roku i niestety próżno czekać na nowy sezon "Master of None". Ten zadebiutuje dopiero w 2017 roku, ale jeśli szukacie seriali poprawiających humor, przypominam, że w serwisie Netflix wylądowało w czwartek osiem świeżych odcinków "Lovesick" – rewelacyjnej brytyjskiej komedii, która jest klasycznym przykładem serialu nadającego się do binge-watching. Tę produkcję ogląda się za jednym posiedzeniem, tracąc na nią pół dnia. Jeśli nie obejrzeliście jeszcze pierwszego sezonu, czym prędzej nadróbcie tą zaległość, a później zabierzcie się za nowe odcinki!

4. Amazon Prime Video coraz bliżej Polski

Można rzec – nareszcie! Im więcej konkurencji dla Netfliksa w Polsce, tym lepiej. Amazon Prime Video i jego "otwarcie się" na cały świat może być kolejnym ważnym wydarzeniem w branży. Aby tak się stało, musi być jednak spełnionych kilka warunków.

Amazon oficjalnie nie ogłosił otwarcia się na cały świat. Poinformował tylko, że "The Grand Tour" będzie programem, który udostępniony zostanie globalnie bez blokad regionalnych. Nie wiemy jednak, czy np. pozostałe oryginalne produkcje Amazona również pojawią się w naszym kraju, a jeśli tak, to czy będą posiadać polskie tłumaczenie. Poza tym – jak łatwo się domyślić – walka o prawa i licencje w naszym kraju nie jest łatwa (o czym przekonał się Netflix) i trudno wyobrazić sobie sytuację, w której Polacy płaciliby kilkadziesiąt złotych za dostęp do kilku (czy też kilkunastu) produkcji tworzonych przez Amazon.

Na tę chwilę o wejściu Amazona do Polski wiemy niewiele, ale do grudnia pozostało jeszcze trochę czasu. Przypomnijmy, że pojawienie się Netfliksa w naszym kraju nastąpiło z dnia na dzień. Z kolei w przypadku Amazona "formalna" zapowiedź już miała miejsce. Czekamy na konkrety!

5. Będzie 2. sezon "Westworld"

Przed tygodniem marudziłem, że HBO zwleka z zamówieniem 2. sezonu "Westworld". I słusznie, bo ta produkcja – szczególnie po końcówce 7. odcinka – zasługiwała na kontynuację. Na szczęście wśród władz HBO nikt nie wpadł na głupi pomysł, by serial porzucić. Wprost przeciwnie, zdjęcia do 10 odcinków drugiej serii ruszą już niebawem. Jest tylko jedna zła wiadomość – ich premiera odbędzie się dopiero w 2018 roku.

6. "Seria niefortunnych zdarzeń", czyli Netflix zacznie 2017 rok od mocnego uderzenia

Podobno w 2017 roku Netflix chce wrzucać do swojej bazy przynajmniej jeden nowy serial (lub jego kontynuację) tygodniowo. A jeśli zdarzą się dwa tygodnie przerwy, to i tak nadrobione zostaną podwójną ilością nowości. Już 13 stycznia na Netfliksie pojawi się "Seria niefortunnych zdarzeń" oparta na książkach Lemony'ego Snicketa. W jednej z głównych ról zobaczymy Neila Patricka Harrisa. Przyznaję, że po zapowiedziach i pierwszym zwiastunie do serialu nastawiony byłem dość krytycznie, jednak każdy kolejny trailer odkrywa więcej i sugeruje, że może być to ciekawa, a jednocześnie inna od wszystkich propozycja. Zobaczcie sami.

7. Nowy serial w uniwersum "Gry o tron" jest pewny

Celowo w cotygodniowym tekście staram się nie wspominać o spoilerowych doniesieniach z planu "Gry o tron", by nie psuć sobie, a przede wszystkim Wam zabawy. W tym tygodniu o produkcji HBO warto jednak wspomnieć z dwóch względów. Pierwszy to angaż Emilii Clarke do filmu o Hanie Solo - bohaterze "Gwiezdnych wojen". Mówcie co chcecie - bez przełomowej i wyrazistej roli w "Grze o tron" i ogromnej popularności Clarke ten angaż (do głównej roli żeńskiej!) nie byłby możliwy.

Druga rzecz to wypowiedź nowego dyrektowa programowego HBO, Caseya Bloysa, na temat kolejnego serialu osadzonego w świecie "Gry o tron". Bloys zdradził, że pomysłów na utrzymanie tego uniwersum w ramówce HBO jest wiele, a ja jestem przekonany, że po zakończeniu "Gry o tron" (a będzie mieć to miejsce zapewne w 2018 roku) jeden z nich zostanie zrealizowany. Bez względu na to, czy zaangażowani będą w niego David Benioff i D.B. Weiss. Osobiście mam wrażenie, że panowie dadzą sobie spokój i poszukają nowych wyzwań w Hollywood. A na ich miejsce przyjdą nowi ludzie, pełni pomysłów, którzy sprawią, że świat Westeros w HBO będzie trwał jeszcze wiele lat. I to już bez Jona Snowa i Tyriona Lannistera. Wspomnicie moje słowa!