13 seriali, które marnie skończyły, mimo że miały rewelacyjne początki

"Dexter" (Fot. Showtime)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

"Plotkara"

"Plotkara" (Fot. CW)

"Plotkara" (Fot. CW)


Pamiętam, jak niemal każdy odcinek z dwóch ostatnich sezonów "Plotkary" lądował w Waszych kitach tygodnia - i pamiętam, że ja sama oglądałam już wtedy serial jednym okiem, włączając go w tle i zajmując się innymi sprawami. A przecież nie zawsze tak było! Na początku "Plotkarę" oglądało się znakomicie, nawet jeśli nie było się w wieku nastoletnim. Nie dość że przedstawiała świat, jakiego wcześniej w serialach nie było - bogatych dzieciaków z Manhattanu, które miały wszystko, a jednak ciągle komplikowały sobie życie niczym znudzeni życiem dorośli - to jeszcze czyniła to z lekkością, humorem, dużą dozą dystansu.

Nie da się też ukryć, że "Plotkara" dobrze sportretowała pewien konkretny moment - kiedy zaczął się boom na blogi, media społecznościowe i wszyscy zaczęli dostawać świra na dźwięk powiadomień ze smartfonów. Zastanawianie się, kto jest tytułową plotkarą, obgadującą w bezczelny, ale też zabawny i trafny sposób swoich znajomych ze szkoły, sprawiało autentyczną frajdę, zwłaszcza że blogerka przemawiała do nas słodkim głosem Kristen Bell. Pierwsze dwa, trzy sezony "Plotkary" to czysta przyjemność pod każdym względem. Prawdziwy wzorzec serialowego guilty pleasure.

A potem wszystko zaczęło się psuć. Serial CW stracił pazur, z sezonu na sezon coraz bardziej przemieniając się w młodzieżową wersję "Mody na sukces". Związki budowano na zasadzie "każdy z każdym", postacie, które, wydawałoby się, dobrze znaliśmy, zachowywały się zupełnie jak nie one, a na dodatek absurd gonił absurd. Serial, który od początku pokazywał nie tyle prawdziwy świat, ile pewną umowną rzeczywistość, odleciał w kosmos, w skrajnych przypadkach każąc swoim bohaterom ginąć, a potem zmartwychwstawać.

Nawet finał, w którym ujawniono tożsamość tytułowej Plotkary, choć niewątpliwie planowany od jakiegoś czasu w takiej formie, miał swoje wady, bo odsłonił fabularne dziury w całej okazałości. Koniec końców "Plotkara" stała się podręcznikowym przykładem, jak z pysznego młodzieżowego dramatu zrobić bezbrzeżnie głupią operę mydlaną. [Marta Wawrzyn]

gg045567

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
REKLAMA