Nieświeże pączki. Recenzja "Superior Donuts" - nowego sitcomu CBS o polskiej cukierni w Chicago

"Superior Donuts" (Foy. CBS)

0

"One Day at a Time" ostatnio udowodniło, że tradycyjny sitcom nie umarł. Ale zdecydowanie nie powinien przybierać takiej formy jak CBS-owskie "Superior Donuts".

Arthur Przybyszewski (Judd Hirsch) wyemigrował z Polski do Stanów jako dziecko, a teraz już od prawie 50 lat prowadzi w Chicago swój lokal z pączkami. "Superior Donuts" to miejsce z tradycjami, grupką stałych klientów i coraz mniejszymi dochodami, które mogą jeszcze bardziej zmaleć, bo naprzeciwko dopiero co otwarto nowego Starbucksa. Z pomocą Arthurowi przychodzi młody i energiczny Franco Wicks (Jermaine Fowler), którego głowa pęka w szwach od pomysłów, jak uratować lokal Arthura. Choć oczywiście początkowo właściciel nie jest wyjątkowo pozytywnie nastawiony do zmian, to z czasem orientuje się, że pomoc Franco może być jedynym ratunkiem dla jego biznesu.

Jeśli w tym opisie wyjątkowo razi was stereotypowe przedstawienie różnicy pomiędzy przedstawicielami różnych pokoleń, to prawdopodobnie dlatego, że sam serial nie stara się bardzo, aby z tego tematu wycisnąć coś więcej. Arthur i Franco muszą być na potrzeby scenariusza - przynajmniej na razie - kompletnymi przeciwieństwami i tylko w jednej krótkiej scenie właściciel cukierni okazuje się mieć choć trochę cech, które ratują go od bycia całkowitą kliszą. Oczywiście nie wykluczam, że na przestrzeni sezonu scenarzyści bardziej rozwiną osobowości swoich głównych bohaterów, jednak na razie ciężko znaleźć powód, dla którego ich perypetie miałyby dla nas mieć jakieś znaczenie.

To samo dotyczy szerokiej gamy postaci drugoplanowych, które przez 20 minut zdążyły co najwyżej wpaść na chwilę do serialu. Efekt jest taki, że przestrzeń "Superior Donuts" zdaje się być wypełniona tłumem osób, których jedynym celem istnienia jest wypowiedzenie w odpowiednim momencie teoretycznie śmiesznego tekstu. Szczególnie poszkodowana jest tutaj Katey Sagal, która wcielając się w rolę zaprzyjaźnionej z Arthurem policjantki Randy DeLuki, wciśnięta jest w szereg mało wyróżniających się postaci. Ponownie, nie mówię, że serial nie będzie w stanie zaoferować nam ciekawszych historii o swoim drugim planie, ale pilot zostawia raczej negatywne wrażenie w stosunku do tych bohaterów, którzy wydają się być zbyt szablonowi i podobni do takich typów postaci z innych sitcomów.

Jedno trzeba przyznać - "Superior Donuts" ma swoje wady, ale przynajmniej stara się o czymś konkretnym opowiedzieć. Różnice pokoleniowe między Arthurem i Franco są podstawą dla przedstawienia problemu gentryfikacji, o którym sitcom w mniej lub bardziej udany sposób mówi. Niestety, sama chęć poruszenia tej tematyki, jak i kilku innych aktualnych i ważnych kwestii nie zmienia faktu, że ich natłok w pilocie sprawia wrażenie niekontrolowanego chaosu. Przez zaledwie pięć pierwszych minut odcinka bohaterowie zdążyli zaśmiać się z rasizmu, islamofobii, uniwersyteckiego żargonu dotyczącego gender, wykupywania małych biznesów przez większe przedsiębiorstwa, no i oczywiście sztandarowej trudności starszych osób z dostosowaniem się do nowej rzeczywistości.

Absolutnie nie mam do serialu pretensji, że dotyka tych kwestii, a wręcz uważam, że świadomość tego typu problemów może ewentualnie okazać się zaletą "Superior Donuts". Na razie jednak wszystkie poruszane tematy ubrane są w mało oryginalne, przez co i niezbyt śmieszne dowcipy. Wystarczy przyjrzeć się chociażby otwierającej odcinek scenie, w której cały żart zbudowany jest wokół faktu, że sklep Arthura nie ma zamiaru sprzedawać cronutów (połączenia donutów i croissantów), bo jak mówi sama nazwa tu sprzedaje się co innego i właściciel nie ma zamiaru dostosowywać się do jakichkolwiek nowoczesnych trendów. Różnice pokoleniowe są pokazane tak dosadnie, że naprawdę ciężko śmiać się wraz ze "śmiechem z puszki".

"Superior Donuts" oparte jest na sztuce Tracy'ego Lettsa, którego inny dramat - "Sierpień w hrabstwie Osage" - został zekranizowany w 2013 roku z udziałem m.in. Meryl Streep i Julii Roberts. Chociaż sitcom CBS nie ma swojej obsadzie hollywoodzkich gwiazd, to ma na tyle świetnych telewizyjnych aktorów, jak Sagal czy sitcomowy weteran Hirsch, że przy większych staraniach scenarzystów mógłby być całkiem przyjemną komedią. Również Jermaine Fowler już w pierwszym odcinku wprowadza dużo pozytywnej energii, która odpowiednio ukierunkowana mogłaby być dla "Superior Donuts" ogromną zaletą.

Na razie jednak trudno mi polecić tę produkcję, która choć zdaje sobie sprawę z możliwości oferowanych przez gatunek komediowy, to niestety powiela najgorsze wady sitcomów realizowanych wieloma kamerami.