Serialowe święta, czyli próba wytrwania przed ekranem

"Chuck"

"Chuck"

Telewizyjnym światem znów na moment zawładnęły świąteczne odcinki. I chociaż zwykle jest to czas najsłabszych epizodów, to trudno nie pisać o faszerowanym ptactwie, choinkowych ozdobach i przytłustym facecie z białą brodą rozdającym zdecydowanie zbyt wiele prezentów.

Grudzień – holiday season. Dzielni bohaterowie naszych ulubionych seriali, zmaltretowani mnóstwem dramatycznych i ważnych wydarzeń przygotowanych przez zastępy zestresowanych scenarzystów specjalnie na november sweeps, wreszcie mogą odetchnąć, udekorować chałupy, zakupić prezenty i przez moment poczuć tzw. magię świąt lub też świąteczną atmosferę – któreś z dwojga. I choć obydwa określenia brzmią dość tajemniczo, w rzeczywistości takie nie są.

Jeszcze zanim powstanie, przeciętny widz spokojnie się domyśla, co będzie zawierać standardowy świąteczny odcinek jego ulubionej produkcji. Nasi telewizyjni ulubieńcy będą więc, przynajmniej w teorii, starać się chociaż udawać, że cieszy ich ten (w założeniu) niezwykły czas. Niektórzy postarają się na siłę stworzyć idealne święta, inni wyruszą na poszukiwania doskonałych prezentów. Pojawi się grupa starająca się zebrać własną rodzinę lub (niestety) poznać rodzinę swojego partnera lub partnerki. Nie zabraknie miejsca na śpiewanie kultowych piosenek w stylu "All I Want for Christmas Is You" czy "Last Christmas" oraz odrobinę pracy charytatywnej.

Z drugiej strony, gdzieniegdzie spali się indyk, ktoś ugrzęźnie na dachu, a ktoś inny postara się wszystkim uprzykrzyć życie. Niektóry będą się usilnie nie zauważać nadchodzących świąt, inni zaliczą świąteczną wersję depresji lub małe załamanie nerwowe. To ostatnie czeka również widzów, gdy znowu zobaczą na ekranie jakiś kiepsko wpleciony biblijny wątek.

Generalnie większość tegorocznych świątecznych odcinków całkowicie wpisuje się w ten ograniczony pakiet możliwości. W "Two and a Half Men" Walden (Ashton Kutcher) nie tylko odkrywa zawiłości własnego dzieciństwa, ale i poznaje rodziców Zoey. W "Up All Night" Reagan (Christina Applegate) stara się przygotować doskonałe pierwsze święta dla swojej córki Amy. W "2 Broke Girls" Caroline zalicza małe załamanie nerwowe z okazji początku holiday season, a banda dzieciaków z "Glee" mogłaby sobie darować jakiekolwiek scenariusze i po prostu przygotować własną wersję świątecznego epizodu "The Sing-Off".

Scenarzyści "NCIS" udowodnią, że nawet śnieżyca i najemnicy nie są w stanie powstrzymać ich przed przerobieniem przydrożnej stacji benzynowej na współczesną stajenkę, a przeżycia Tony'ego DiNozzo (Michael Weatherly) ładnie uzupełniałyby się ze wspomnianym wybuchem Caroline (Beth Behrs) z "2 Broke Girls". W siostrzanym "NCIS: Los Angeles" Sam Hanna (LL Cool J) próbuje zakupić wymarzoną zabawkę córki i wciela przy tym w życie sceny rodem z fatalnej "Świątecznej gorączki" z Arnoldem Schwarzeneggerem.

Były również w tym roku epizody, których obejrzenie sprawiło mi ogromną frajdę. W "Hart of Dixie" Mikołaj dorobił się kilku strzelb, Bluebell tradycyjnie świętowało Boże Narodzenie odrobinę inaczej niż reszta świata, a organizowany rokrocznie konkurs piękności stał się podstawą do opowiedzenia naprawdę solidnej historii.

Z kolei twórcy "Chucka" sprezentowali fanom nietypowy prezent i zorganizowali specjalną wizytę jednego z najciekawszych wrogów głównego bohatera. Jest wreszcie program niebędący serialem, którego świąteczny całkowicie mnie zachwycił – "Anthony Bourdain: No Reservations". Wyobraźcie sobie: Nowy York, wieczór wigilijny, padający śnieg, prosta opowieść o samotności, pusty hotelowy pokój, momentami cudownie smęcąca Norah Jones, przerywnik w postaci "Vegan Black Metal Chef" i odpowiedź na tak ważne pytanie, jak: co 2 tysiące lat temu jadł Jezus?

Chyba właśnie ciągłego opowiadania nowych historii oczekiwałbym od świątecznych serialowych epizodów – by liczne dekoracje nie przysłaniały opowieści i nie stanowiły jedynie wymówki dla kolejnych słabych zimowych odcinków. Mam nadzieję, że kiedyś wszyscy się tego doczekamy.

REKLAMA