Byliśmy na Series Manii i premierze "Pozostawionych" w Paryżu. A oto niesamowite rzeczy, które nas spotkały

Justin Theroux i Jennifer Aniston na premierze "Pozostawionych" (Fot. Gilles Coullon/Series Mania)

0

Premiera w kinie z lat 30., Jennifer Aniston na czerwonym dywanie, pokazy 150 seriali i Damon Lindelof wybierający najlepsze produkcje razem z Agnieszką Holland. Takie rzeczy tylko w Paryżu!

Czwartek i piątek spędziłam w Paryżu na zaproszenie HBO, które zabrało Serialową na otwarcie festiwalu 8. sezonu festiwalu Series Mania. To największa w Europie impreza dla serialomaniaków, która nie ma nic wspólnego z konwentem i na której zamiast trzecioplanowych aktorów z "Gry o tron" spotkać można takie osoby jak Julianna Margulies (będzie obecna 20 i 21 kwietnia) czy Damon Lindelof i obsada "Pozostawionych".

Rozmach, w jakim zorganizowano europejską premierę 3. sezonu "Pozostawionych" połączoną z otwarciem festiwalu (zdjęcia znajdziecie tutaj), zaskoczył mnie, bo pamiętajmy, że mówimy o serialu, którego oglądalność jest mocno rozczarowująca. A jednak i Series Mania, i HBO postawiły na jakość - pokaz odbywający się w Le Grand Rex, wspaniałym kinie w stylu art déco przy bulwarze Poissonnière, był imponujący pod każdym względem i zgromadził gwiazdozbiór, na jaki w Polsce nikt w tej chwili nie wyłożyłby pieniędzy z obawy, że te osoby nie przyciągnęłyby takiej publiki jak chociażby Góra z "Gry o tron".

Na Series Manii "Gry o tron" w tym roku nie ma wcale, jest za to 150 pokazów różnych seriali, z których większość to tytuły niszowe. Festiwalowa publika zobaczy przedpremierowo m.in. "Amerykańskich bogów", "I Love Dick", "I'm Dying Up Here", 2. sezon "Master of None" czy 2. sezon "Sense8", ale będzie też mnóstwo pokazów seriali, których premiera już się odbyła, jak chociażby "Legionu". Nie zabraknie europejskich produkcji, w tym "Wasteland" (czyli dobrze nam znanego czeskiego "Pustkowia" od HBO), niemieckiego "4 Blocks" o muzułmańskich imigrantach w Berlinie czy duńskiego "Ride Upon the Storm" z twórcą "Borgen" na pokładzie. Francję reprezentują w tym roku m.in. popularne w tym kraju seriale science fiction - wiedzieliście, że oni takie w ogóle tworzą?

Wrażenie robi zarówno grubość programu imprezy, który mi wręczono (87 stron!), jak i jego zawartość. Na prestiż Series Manii składają się nie tylko pokazy, jakich nie ma nigdzie indziej w Europie - przynajmniej nie w takiej ilości - ale także konkursy, w których rywalizują głównie europejskie seriale. W tym roku ocenia je ekipa w następującym składzie: prezydent jury Damon Lindelof (twórca seriali "Lost" i "Pozostawieni"), polska reżyserka Agnieszka Holland, francuska aktorka i reżyserka Aure Atika, francuski aktor Clément Manuel oraz Eytan Fox, reżyser z Izraela.

Na otwarcie festiwalu i przedpremierowy pokaz 3. sezonu "Pozostawionych" przyszło trzy tysiące osób, które wypełniły Le Grand Rex. Sala, w której oglądaliśmy serial, została przybrana w tęczowe barwy Series Manii, a jakieś 20 metrów ode mnie siedziała cała serialowa reprezentacja, obecna w Paryżu: Damon Lindelof, Justin Theroux (razem z Jennifer Aniston), Christopher Eccleston i kompozytor Max Richter. Obecność dawnej Rachel z "Przyjaciół" wywołała niemałe poruszenie, bo w żaden sposób jej nie zapowiadano, po prostu przyjechała do Paryża ze swoim facetem i uśmiechała się do przechodniów z czerwonego dywanu, nonszalancko rozłożonego na chodniku przed kinem.

Nie ona jedna zresztą, cała ta fantastyczna ekipa okazała się bardzo przystępna - Lindelof robił selfie z każdym, kto go o to poprosił, i podpisał mnóstwo boksów DVD z serialem "Lost", Theroux rzucał wszystkim uśmiechy, a Eccleston witał się z fanami zgromadzonymi przy barierkach - z każdym z osobna. Agnieszka Holland, która pojawiła się na czerwonym dywanie jako członkini jury, także okazała się być osobą rozpoznawalną we francuskiej stolicy.

Najbardziej zaskoczył mnie Lindelof, którego uważałam raczej za typowego geeka niż showmana. Okazało się, że się myliłam - to właśnie on, a nie Theroux, brylował zarówno na otwarciu, kiedy przedstawiano całą ekipę, jak i późnym wieczorem na bankiecie oraz następnego dnia podczas wywiadów. Zapytany na scenie przez założycielkę festiwalu, Laurence Herszberg, jak to jest być amerykańskim prezydentem we Francji, bez chwili zastanowienia rzucił: "Mam nadzieję, że uda mi się przywrócić choć trochę szacunku do instytucji amerykańskiego prezydenta".

Jeszcze ciekawsza była jego odpowiedź na pytanie, co podczas pokazu poczują te osoby z publiczności (oceniono, że pewnie jakiś tysiąc z trzech tysięcy obecnych w kinie), które nigdy nie widziały serialu. "To serial o egzystencjalnej dezorientacji i ten tysiąc ludzi za chwilę doświadczy tej dezorientacji w bardzo wyraźny sposób" - oznajmił ze śmiechem. I trafił w dziesiątkę - trudno sobie wyobrazić oglądanie "Pozostawionych" od 3. sezonu, który jest jeszcze bardziej odjechany niż poprzednie. O samym serialu będziemy jeszcze pisać, ale wiedzcie, że francuska publika często wybuchała w kinie śmiechem, oglądając ekranową opowieść o największej traumie, jaką tylko można sobie wyobrazić. I nie, nie bez powodu - w 3. sezonie jest bardzo dużo zabawnych sytuacji i żartobliwych dialogów, a jednocześnie wszystko inne pozostało na swoich miejscach.

To świetne poczucie humoru, otwartość i dystans całej ekipy "Pozostawionych" towarzyszyło nam ponownie w piątek, kiedy to wraz z szóstką dziennikarzy z różnych krajów europejskich rozmawialiśmy z nimi wszystkimi po kolei. Najciekawsze rzeczy prawdopodobnie mówił nam Max Richter, którego ogromną wiedzę, artystyczną wrażliwość i czystą radość z tego, że może robić to, co lubi, słychać było w każdym zdaniu.

Christopher Eccleston zaczął wywiad od podania wszystkim po kolei ręki i przedstawienia się: "Cześć, jestem Chris". Podczas całej rozmowy był szalenie ekspresyjny (trochę jak pastor Matt, minus fanatyzm), a poza tym poskarżył nam się na lekki ból głowy po bankiecie (ach, to francuskie wino!), dużo opowiadał o swoich brytyjskich projektach (teraz powstaje 2. sezon "The A Word") i udzielił absolutnie wyjątkowej odpowiedzi na pytanie o to, w co wierzy.

Damon Lindelof i Justin Theroux występowali w duecie, ciągle wymieniali się żartami, które tylko oni zdawali się rozumieć, i wyglądali jak dwójka świetnych kumpli. My im zafundowaliśmy dużo pytań o "Lost" (dziennikarz brytyjskiego "The Independent" okazał się największym fanem "Lost" na świecie i nawet przez moment nie próbował tego ukrywać), oni nam sympatyczny przerywnik, kiedy w środku wywiadu rzucili się do okna robić zdjęcia procesji idącej akurat ulicą. "Widzieliście kiedyś coś takiego? Ej, no chodźcie wszyscy tutaj!". Obecne w pokoju osoby z Polski, Hiszpanii, Włoch i pewnie jeszcze jakichś katolickich krajów przemilczały fakt, że widziały w życiu prawdopodobnie więcej procesji niż sławnych aktorów uradowanych widokiem procesji. O ile na takich wywiadach zwykle nie robi się zdjęć, tym razem po prostu nie byliśmy w stanie się powstrzymać. Oto Lindelof i Theroux zachwyceni procesją:

Wywiady z chłopakami z "Pozostawionych" będą ukazywać się na Serialowej w najbliższym czasie, a ja szczerze żałuję, że nie byłam w stanie zobaczyć więcej festiwalu. Oczywiście, jego otwarcie było prawdopodobnie najbardziej atrakcyjnym punktem imprezy (choć na Juliannę Margulies też bym nie narzekała), ale kiedy przeglądałam program, oszołomiła mnie ilość wszystkiego, a już zwłaszcza tytułów, o których nigdy nie słyszałam. Wiecie, że Rosjanie mają serial science fiction o robotach, którego angielski tytuł to "Better Than Us"? Pokazywane są też produkcje japońskie, izraelskie, niemieckie, argentyńskie, czeskie, hiszpańskie, belgijskie, skandynawskie, francuskie oraz niejaki "The Teach", czyli dobrze nam znany "Belfer". Polskich produkcji HBO w tym roku niestety zabrakło (nowa "Wataha" jeszcze nie jest gotowa, mamy na razie tylko klimatyczny teaser), ale jest szansa, że czeskie "Pustkowie" zyska rozpoznawalność.

To wszystko razem robi ogromne wrażenie, zwłaszcza jeśli mieszka się w kraju, gdzie takich imprez po prostu nie ma, bo wszyscy myślą, że masową publikę zainteresować może tylko "Gra o tron", "The Walking Dead" i obowiązkowe polowanie na podpisy trzecioplanowych aktorów. Na Series Manii nie ma kolejek po autografy, są dyskusje na wysokim poziomie i prezentacje tytułów, którymi polskie konwenty (o festiwalach serialowych w tym momencie nie ma u nas mowy, nawet jeśli niektórzy już próbowali) by pogardziły, wychodząc z założenia, że nikt na to nie przyjdzie. Nie wiem, dokąd nas zaprowadzi to myślenie - ja miałam to szczęście, że zawędrowałam do Paryża. Czego i Wam życzę.

A poza tym zapraszam Was jutro na premierę 3. sezonu "Pozostawionych" w HBO Polska. Początek jest rewelacyjny, zdecydowanie warto dla niego zarwać noc. Pierwsza emisja o godz. 3:00, kolejna o 20:10, a w międzyczasie odcinek pojawi się w HBO GO.