Które seriale warto oglądać? Oceniamy kwietniowe nowości

"Dear White People" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

"Brockmire"

Jedna z najlepszych nowych komedii tej wiosny. "Brockmire" telewizji IFC ma całkiem długą i bogatą historię, bo wywodzi się z internetowego projektu Hanka Azarii i Funny or Die. Azaria wymyślił postać komentatora sportowego Jima Brockmire wiele lat temu, a w międzyczasie musiał jeszcze walczyć w sądzie o to, by nikt inny na nim nie zarabiał. Teraz wreszcie ten bohater doczekał się "prawdziwego" serialu i zbiera pozytywne recenzje, na które zasłużył.

W skrócie "Brockmire" to historia komentatora bejsbolowego, który dziesięć lat temu był prawdziwym bożyszczem tłumów, "głosem Kansas City". Pewnego razu przypadkiem odkrył, że żona go zdradza, i od tej chwili jego życie zamieniło się w równię pochyłą. Facet przeżył porządne załamanie nerwowe na oczach całej Ameryki, uciekł z kraju na dziesięć lat i teraz wraca, by zacząć od zera w malutkiej mieścinie w Pensylwanii, przygarnięty przez Jules (Amanda Peet), świeżo upieczoną właścicielkę lokalnej drużyny.

Bardzo szybko okazuje się, że ten duet rozumie się świetnie - obojgu wiele rzeczy w życiu nie wyszło, oboje mają skłonności do spożywania alkoholu w hurtowych ilościach i oboje dramatycznie szukają jakiegoś sensu w życiu. "Brockmire" to zdecydowanie coś więcej niż komedia o sporcie - to uniwersalna historia, która mogłaby działać tak naprawdę w jakimkolwiek środowisku. Ale bejsbolowa otoczka niewątpliwie z miejsca dodaje jej świeżości, a poza tym Hank Azaria jest prawdziwym mistrzem, kiedy mówi głosem Jima Brockmire. Warto oglądać, nawet jeśli wszelkie sporty są Wam obce. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12