"Shameless" (2x01): Gorące lato u Gallagherów

William H. Macy jako Frank w odcinku "Summertime" (Fot. Showtime)

William H. Macy jako Frank w odcinku "Summertime" (Fot. Showtime)

"Shameless" wróciło – i jest to znakomity powrót. Gallagherowie jak zwykle dali czadu, a ich letnie problemy okazały się jeszcze bardziej szalone niż zimowe. Jeśli jeszcze nie widzieliście premiery 2. sezonu, uważajcie na spoilery.

Czas najwyższy! Po długich miesiącach przerwy wróciło "Shameless" z 2. sezonem. Odcinek "Summertime" pełen był wydarzeń, w które uwikłane były wszystkie postaci, znane z poprzedniej serii - jakby twórcy bardzo starali się nam pokazać, co zmieniło się w życiu każdej z nich.

Co więc się zmieniło? Nie tak znów wiele. Frank wciąż jest nieodpowiedzialnym durniem, który nie uczy się na błędach. Śliczna Fiona, która latem jeszcze chętniej zdejmuje stanik, nadal robi za głowę rodziny. Na szczęście znajduje też czas na nowego chłopaka, który byłby doskonałą kopią Steve'a, gdyby nie posiadał uczciwej pracy.

Debbie zarabia, niańcząc dzieci sąsiadów, a Lip szuka bardziej niekonwencjonalnych sposobów na zdobycie kasy. Ian marzy o nauce w West Point. Jane Levy nie gra już Mandy i mam wrażenie, że "nowej Mandy" nieco brakuje pazurków. Karen uczęszcza na spotkania seksoholików, jej mama coraz bardziej oddala się od domu, a jej zaginiony ojciec... no cóż, chyba nikt nie wie o jego śmierci. Kevin z pomocą swojej przybranej córki, wciąż noszącej XIX-wieczne stroje, wyhodował "odrobinę" za dużo trawki, z którą nie wie teraz, co zrobić.

To zaledwie zarys fabuły odcinka "Summertime", w którym dzieje się bardzo wiele. Frank przegrywający głupi zakład i zastawiający własnego syna zapewne nie robi już na widzach takiego wrażenia, jakie zrobiłby rok temu – choć faktem jest, że to chyba najbardziej bezmyślna z jego akcji. Wciąż jestem ciekawa, jak wyglądało jego życie 10, 20 czy 30 lat temu, i co go zaprowadziło na aż takie dno. Ta ciekawość wydaje mi się uzasadniona, w końcu ten facet już nieraz pokazał, że kiedy chce myśleć, to potrafi.

Fiona jak zwykle naprawia jego błędy, ale nie byłaby Gallagherówną, gdyby na swój sposób nie szalała. Jej piersi pląsające o wschodzie słońca na tle panoramy Chicago niewątpliwie robią wrażenie, ale jeszcze bardziej ta dziewczyna podoba mi się na bieżni. Latem jest w niej jeszcze więcej energii, życia i namiętności niż zimą. Uwielbiam Fionę.

Z przyjemnością stwierdzam, że choć w serialowym Chicago zmieniła się pora roku, w "Shameless" przez rok nie zmieniło się nic. W serialu, który od początku jest bardzo równy i w którym nie ma odcinków ani dużo lepszych, ani dużo słabszych od reszty, wciąż nie brakuje czarnego humoru, pomysłowych rozwiązań, inteligentnych dialogów.

Latem bieda wygląda inaczej, kolorowo, nieco bardziej optymistycznie, co znajduje odbicie w znakomitych, żywych zdjęciach. Poza tym u Gallagherów bez zmian. Wciąż nie ma prawdziwych happy endów, są tylko chwile szczęścia łapane w przelocie, między jedną pracą a drugą, między małym bólem głowy a porządnym problemem, między upadkiem a dnem bez granic.

W "Summertime" nie zabrakło smaczków, do których przyzwyczajono nas w pierwszym sezonie. Frank wchodzący w celach zarobkowych do knajpy o nazwie Manhole (zgadnijcie, jak w niej zarabiał). "Fuck you" na odwrocie kartki, z którą wzorowy tatuś udał się na żebry. Fight club Lipa. Impreza przy ognisku z marihuany. Itd., itp.

Twórcom serialu pomysłów wciąż nie brakuje, a drugi sezon zapowiada się jeszcze bardziej intensywny niż pierwszy. Wypijmy więc za to, żeby im się udało, i do zobaczenia za tydzień. Tymczasem obejrzyjcie sneak peeki z 2. odcinka o zachęcającym tytule "Summer Loving".