13 największych serialowych porażek Netfliksa

"The Defenders" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

Wszystkie seriale Netfliksa to wielki sukces? Nieprawda. Przypominamy, co streamingowemu gigantowi nie wyszło - z powodów komercyjnych (było dobre, a i tak nikt nie oglądał) bądź kreatywnych (nikt nie oglądał, bo było do niczego).

"Iron Fist"

"Iron Fist" (Fot. Netflix)

"Iron Fist" (Fot. Netflix)


Pierwsza supebohaterska wpadka Netfliksa, którego wcześniejsze seriale osadzone w marvelowskim uniwersum wypadały dobrze lub bardzo dobrze. Czwarty po Daredevilu, Jessice Jones i Luke'u Cage'u komiksowy bohater, który doczekał się własnego serialu, okazał się niestety kompletnie niepasującym do tego towarzystwa elementem i to pod każdym względem – począwszy od scenariusza, a skończywszy na obsadzie i realizacji.

Historia Danny'ego Randa (Finn Jones), wychowanego przez buddyjskich mnichów syna milionerów, który po latach wraca do Nowego Jorku jako tytułowy mistrz sztuk walki, przed premierą była porównywana do "Arrowa". Niesprawiedliwie, bo zakapturzony łucznik z CW przynajmniej miewa dobre chwile – "Iron Fist" nie posiada ich w ogóle, a przebrnięcie przez cały, koszmarnie beznamiętny i wypruty z jakichkolwiek emocji sezon to prawdziwa katorga.

Fabuła? Oparta na kliszach, przeważnie niesamowicie powtarzalna i nudna, czasem dodatkowo zwyczajnie głupia. Główny bohater? Pozbawiony grama charyzmy, najczęściej irytujący swoim zachowaniem dzieciak, którego sztywny jak kij od szczotki Finn Jones nie potrafił w żaden sposób pobudzić do życia. Sceny akcji? Jak na historię mistrza wschodnich sztuk walki wypadają wręcz żenująco słabo. Tak samo wygląda cały "Iron Fist", którego przed klęską ratuje fakt, że jest częścią większej całości i może z czasem jakoś się wyrobi - na nic innego w jego przypadku nie ma sensu liczyć. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13