Kto zginie w "The Walking Dead"? Ta przerażająca teoria złamie Wam serca

"The Walking Dead" (Fot. AMC)

Wojna z Neganem i Zbawcami zbiera już pierwsze żniwa, ale jej najbardziej dramatyczne momenty dopiero przed nami. Jedna z teorii zwiastuje śmierć, która poruszy każdego. Uwaga na spoilery z 8. sezonu.

Od początku 8. sezonu fani "The Walking Dead" zastanawiają się nad znaczeniem tajemniczych sekwencji ze starym Rickiem, które zobaczyliśmy w premierowym odcinku. Czy to wizja? Sen? A może po prostu szczęśliwa przyszłość, w której Rick i reszta odnieśli zwycięstwo nad Neganem i wiodą spokojne życie w Aleksandrii? Tego jeszcze nie wiemy, ale ostatnio w sieci pojawiła się związana z tymi scenami teoria zapowiadająca naprawdę dramatyczne wydarzenia - nawet jak na standardy "The Walking Dead".

Pamiętacie, że oprócz starego Ricka widzieliśmy w 1. odcinku również Ricka zapłakanego? Wszyscy doszli do wniosku, że aby doprowadzić go do takiego stanu, musiało się stać coś strasznego. W tym przypadku oznacza to oczywiście śmierć kogoś bardzo bliskiego. Pytanie tylko kogo? Bo przecież we fragmentach z przyszłości (przyjmijmy, że to właśnie oglądaliśmy) pojawili się Michonne, Carl oraz Judith, wszyscy cali i zdrowi. Teraz jednak widzowie wysnuli teorię, że dziewczynka, którą wzięliśmy za córkę Ricka, mogła wcale nią nie być.

Wszystko z powodu niejakiej Gracie - dziecka, które bohater znalazł w siedzibie Zbawców, i które przekazał w ostatnim odcinku pod opiekę Aaronowi. Zwróciliście uwagę na pluszaka, który znajdował się w jej łóżeczku? Pewnie nie, ale czyjeś wprawne oko wypatrzyło, że jest on bardzo podobny do maskotki, którą w przyszłości Ricka niesie Judith. Albo ktoś, kogo za nią uważaliśmy.

Czyżby zatem tą dziewczynką wcale nie była Judith, lecz Gracie, którą Rick przygarnął i wychował po stracie własnej córki? Brzmi to całkiem prawdopodobnie. Bardziej wstrząsającą ofiarę, niż małą Judith trudno sobie wszak wyobrazić, więc stan rozpaczającego Ricka byłby w pełni zrozumiały. Jakkolwiek nie podoba nam się ta teoria, trudno zlekceważyć fakt, że sporo jej elementów do siebie pasuje.

REKLAMA