"2 Broke Girls" (1x14): Amerykański sen polskiej "dziwki"

Choć "2 Broke Girls" to serial młody, już zdążył zasłynąć z nieprzejmowania się polityczną poprawnością tudzież obrażania wszystkich możliwych mniejszości. W końcu i Polacy doczekali się "swojej" postaci. Spoilery.

Amerykańscy krytycy nie znoszą "2 Broke Girls". Nie znoszą, bo oni są ponad to. Zdobywające co roku mnóstwo nagród "Modern Family" nauczyło ich, że można się śmiać z dowcipów mądrych, które są jednocześnie zgodne z zasadami poprawności politycznej i nie obrażające nikogo. Twórcy sitcomów CBS zazwyczaj takimi kwestiami się nie przejmują i idą na całość, co zresztą daje im rekordową oglądalność.

Mimo że w "2 Broke Girls" faktycznie często przeginają, uwielbiam ten serial. Za świeżość, za chemię między głównymi bohaterkami, za Kat Dennings. I było mi naprawdę szkoda jego twórcy, kiedy krytycy ostro go napadli podczas TCA Press Tour. Nie sądzę, by ta produkcja była rasistowska, choć oczywiście zgodzę się ze stwierdzeniem, że bazuje na stereotypach, a dowcipy są raczej niewyszukane.

I oto nadszedł dzień próby dla takich jak ja: polskich widzów zachwyconych "2 Broke Girls". W serialu w końcu pojawiła się od dawna zapowiadana sąsiadka z góry - Jennifer Coolidge, aktorka znana głównie z roli seksownej mamy w "American Pie" (to właśnie od tej postaci pochodzi określenie MILF). Grana przez nią bohaterka okazała się Polką, Sophie Kuczynski. Można to poznać już po jej pierwszych słowach - "polski" akcent Jennifer brzmi nie najgorzej, na tyle dobrze, że jego właścicielkę od razu umiejscawiamy w Europie Wschodniej, ale jednak zdecydowanie na Zachód od Rosji.

Sophie to kobieta pracująca i zarabiająca porządne pieniądze. W jaki sposób? Max i Caroline patrzą na jej sposób ubierania się, zaglądają do jej mieszkania, pełnego młodych dziewcząt, rozkosznie bawiących się na ogrodowej huśtawce - i widzą oczywistą oczywistość. Dziwkę, która na starość została burdelmamą.

Rzeczywistość okazuje się bardziej skomplikowana, ale wciąż stereotypowa. Sophie faktycznie dorobiła się pieniędzy ciężką pracą, a teraz jest właścicielką firmy Sophie's Choice - Cleaning Service. Huśtawka służy jej za kanapę, ale kiedyś, w dalekim kraju zwanym Polską, odnajdzie swoje prawdziwe przeznaczenie. Będzie stać na tarasie letniego domku, który Sophie wybuduje sobie nad jeziorem w ojczyźnie.

Banalne i mało oryginalne? Może i tak. Obraźliwe? Nie sądzę. Tak właśnie wielu Amerykanów wciąż postrzega Polki – jako odrobinę zbyt seksownie odziane blondynki, które zarabiają na życie jako sprzątaczki. Nie mówię, że to zawsze zgodne z prawdą, mówię, że nie ma powodu nie wykorzystywać tego stereotypu w serialu, który dzieje się na Brooklynie, w miejscu, gdzie pojęcie melting pot przestaje być tylko hasłem z Wikipedii. Bo taka właśnie jest Ameryka, niezależnie od tego, jak bardzo poprawna politycznie stała się telewizyjna rozrywka.

Zwróćcie też uwagę na to, że Sophie nie jest bohaterką negatywną. Przeciwnie, to swoiste uosobienie American dream, kobieta, która przyjechała do Ameryki z niczym i dorobiła się własnej, nieźle prosperującej firmy. Nie wiem jak Wy, ale ja mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczymy w "2 Broke Girls", tym horrible, horrible show.

REKLAMA