Serialowe hity i kity - nasze podsumowanie tygodnia

"Zabójstwo Versace: American Crime Story" (Fot. FX)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

HIT TYGODNIA: Darren Criss Show rusza pełną parą w "American Crime Story"


"Zabójstwo Versace: American Crime Story" (Fot. FX)

"Zabójstwo Versace: American Crime Story" (Fot. FX)


W odcinku "Manhunt" rodzina Versace zeszła już na drugi plan - choć Penelope Cruz znów rządziła jako Donatella - by większe pole do popisu mógł dostać Darren Criss jako młody psychopata, który zabił Gianniego. Obejrzeliśmy kilka tygodni z życia Andrew Cunanana, pomiędzy zamordowaniem Lee Miglina i jeszcze trójki osób w północnych stanach, a zastrzeleniem genialnego włoskiego projektanta w Miami.

I było to coś tyleż przerażającego, co magnetycznego, bo Cunanan w tej wersji niewątpliwie jest charyzmatycznym, momentami wręcz czarującym draniem, który budzi nie tylko odrazę, ale i tysiąc innych emocji. Emocji, które zdecydowanie są sprzeczne i których lepiej nie analizować. Bo czy to normalne, że obejrzałam po jakieś pięć razy wjazd do Miami przy dźwiękach "Glorii" Laury Branigan i to, co się działo w pokoju hotelowym, kiedy Andrew znęcał się nad jakimś starszym bogaczem i tańczył do "Easy Lover" Phila Collinsa?

darren-criss1

Darren Criss nie tylko ma niesamowitą odwagę jako aktor, ale i umiejętności, o które w czasach "Glee" prawdopodobnie go nie podejrzewaliśmy. Jego Cunanan niewątpliwie jest człowiekiem przerażającym i odrzucającym, ale i pełnym sprzeczności. W końcu to także ładny i inteligentny chłopiec, który zszedł na drogę zła w ramach eskapizmu, kiedy rzeczywistość nie chciała dopasować się do jego oczekiwań. Powinniśmy nim pogardzać, ale w tym momencie więcej jest pewnie fascynacji, a dojdzie także i nutka współczucia. Bo ten człowiek to tak naprawdę dziesięciu, dwudziestu, stu różnych ludzi.

Oprócz "Glorii" i koszmaru rozgrywającego się podczas "Easy Lover" do moich ulubionych momentów należały klubowe przechwałki - Andrew wyrecytował całe swoje fałszywe CV i zrobił to tak, że rzeczywiście trudno go zapomnieć - oraz ten moment, kiedy ćwiczył przed lustrem manipulowanie menedżerką hotelu. A dokładniej, takie sformułowanie prośby o lepszy pokój, żeby brzmieć jak normalny, miły student, który chciałby widzieć ocean. Bo Andrew nigdy kimś takim nie był, ale jak najbardziej może takiego zagrać.

Ryan Murphy odkrył - a może stworzył? - kolejnego wielkiego aktora, który potrafi zagrać cuda i zamaskować ewentualne niedostatki scenariusza. Gdyby nie genialni wykonawcy i wyśmienita reżyseria, prawdopodobnie oceniałabym ten sezon nieco niżej, a tak znów będzie hit za hitem. Bo cóż innego możemy zrobić, kiedy hitu jest warte każde spojrzenie Darrena Crissa, od którego przechodzą nas ciarki? [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10