"Zabójstwo Versace: American Crime Story", odcinek 9 - co jest prawdą, a co fikcją?

"Zabójstwo Versace: American Crime Story" (Fot. FX)

0

Odcinek "Alone" to już koniec historii Andrew Cunanana i zarazem 2. sezonu "American Crime Story". Co tutaj zgadza się z faktami, a co niekoniecznie?

W finale "Zabójstwa Versace: American Crime Story" zobaczyliśmy ostatni tydzień z życia zabójcy słynnego projektanta. Cunanan przez siedem dni ukrywał się w domu na wodzie, a miasto było zablokowane, tak że nie miał szans się wydostać. O tym, jak ten odcinek ma się do rzeczywistości, pisze serwis Vulture, który wraz z dziennikarką Luisą Yanez (obecnie "Miami Herald", w latach 90. "Sun-Sentinel"), badał co tydzień kolejne odcinki 2. sezonu "American Crime Story".

CO JEST PRAWDĄ W FINAŁOWYM ODCINKU "ZABÓJSTWA VERSACE"

Obława na Andrew Cunanana. O ile wcześniej łapanie Cunanana wyraźnie nie szło amerykańskim organom ścigania, o tyle po śmierci Versacego sięgnięto po wszystkie dostępne środki (włącznie z helikopterami). "To była totalna obława w stylu takiej, jakie ogląda się w filmach. Wszyscy byli bardzo zdenerwowani. Były punkty kontrolne, ludzie podrzucali wskazówki. Było to intensywne. Nie wiem, czy kiedykolwiek szukano kogokolwiek na Florydzie tak intensywnie jak jego w tym tygodniu" - mówi Luisa Yanez.

Samobójstwo Cunanana. Były na ten temat rozbieżności w mediach, ale najważniejsze raporty - w tym ten od Dade County Medical Examiner - dowodzą, że Cunanan włożył pistolet w usta i nacisnął spust.

Dom na wodzie. Pomysł, żeby Cunanan napił się drogiego szampana po zabiciu Versacego, ma sens, bo właściciel domu, w którym spędził swoje ostatnie dni, niemiecki biznesmen Torsten Reineck, lubił drogie rzeczy (przy czym według akt FBI nie znikł ani szampan, ani psie jedzenie). Reineck, który miał kłopoty prawne po drugiej stronie oceanu, nigdy nie wyremontował swojego pływającego domu w Miami, w związku z czym ten w końcu zaczął tonąć.

Luisa Yanez ostrzegała w artykule z 1998 roku, że dom jest zniszczony, brzydki i stanowi niebezpieczeństwo. Dziennikarka dziś potwierdza, że zdemolował go Cunanan, który rzeczywiście wtedy mieszkał w brudzie i nawet się nie golił. "W rzeczywistości on zostawił nawet większy bałagan, niż pokazali w serialu. Wszędzie były śmieci, pojemniki po jedzeniu" - mówi Yanez, dodając, że zgadza się wszystko, włącznie z brudną bielizną. Jedyne, co serial dodał dla dramatycznego efektu, to strzelanie do telewizora.

Facet, który zajmował się domem Reinecka. Fernando Carreira, który wtedy miał 72 lata, rzeczywiście pojawił się tam przed policją, szukając intruza. I faktycznie został zaskoczony strzałem, po czym uciekł i zadzwonił na policję. "Myślałem, że ten strzał był przeznaczony dla mnie" - mówił w wywiadzie dla "Sun-Sentinel".

Reakcja Marilyn Miglin. Wdowa po Lee Miglinie faktycznie mówiła o Cunananie "ten człowiek", odmawiając wypowiedzenia jego nazwiska. Potwierdziły to media, w tym profil pani Miglin w "Chicago Tribune" z kwietnia 1998 roku.

Przekręcanie nazwiska Cunanana na różne sposoby. O ile Marilyn Miglin nazwiska Cunanana nie wypowiadała, o tyle ci, którzy je wypowiadali, zwykle robili to z błędem. W serialu słychać, że nazwisko zabójcy Versacego błędnie wymawiają zarówno policjanci, jak i dziennikarze. "To też jest prawda. Każdy mówił Cunanan w inny sposób" - potwierdza Luisa Yanez.

Zdjęcie Andrew w peruce w kolorze blond. Pojawia się takowe w odcinku "Alone" na jednym z plakatów FBI. I to nie jest wymysł twórców serialu. "Tak, to prawda. Był taki moment, kiedy mówili, że on lubił ubierać się jak kobieta i były też plakaty, na których wyglądał jak kobieta" - mówi Yanez.

acs3

CO SERIAL ZMIENIŁ ALBO DODAŁ OD SIEBIE

Adres domu na wodzie. Nie po raz pierwszy "Zabójstwo Versace" podaje inny adres niż w rzeczywistości. Tak było z mieszkaniem Davida Madsona i hotelem Normandy, tak samo jest z domem Reinecka. Prawdziwy adres to 5250 Collins Avenue, serial twierdzi, że to róg 54. Ulicy i Collins Avenue. Prawdopodobnie adresy zmieniono po to, by chronić osoby, które obecnie mieszkają w tych miejscach.

Spotkanie na łódce. Zanim Cunanan zamieszkał w domu Reinecka, prawdopodobnie próbował szczęścia gdzie indziej. I właśnie do tego odnosi się serial, pokazując ten moment, kiedy Andrew natyka się na jednej z łodzi na kobietę, która następnie dzwoni na policję. "Zdarzały się incydenty, polegające na tym, że ktoś włamywał się i kradł jedzenie. Ludzie coś znajdywali i dzwonili na policję. Ale nigdy nie było potwierdzenia, że to był on" - mówi dziennikarka z Miami.

Jedną z tych osób miał być Guillermo Volpe, właściciel małej łódki o nazwie Maru, który powiedział, że znalazł dowody, iż ktoś tam spał i ukradł książkę. Twierdził także, że potem widział Cunanana, który czytał tę książkę w pobliżu. Żeby było jeszcze ciekawiej, książka pod tytułem "Hawaje" była wśród rzeczy Cunanana znalezionych przez FBI. Samo spotkanie na łódce z żoną Guillermo nie miało jednak miejsca.

Ukradziony mercedes. Nie ma także dowodów na to, że Cunanan próbował uciekać ukradzionym białym mercedesem, zanim natknął się na jeden z punktów kontrolnych. Serial prawdopodobnie odniósł się tutaj do tego, że Cunanan chciał mieć takiego mercedesa. Poza tym w ten sposób chciano zapewne pokazać, jak wyglądały policyjne blokady i że nie miał szans wydostać się z miasta.

Dziennikarze pod domem, w którym Cunanan się zabił. Przez cały tydzień w Miami Beach było mnóstwo dziennikarzy, sporo osób pojawiło się też przed domem Reinecka, kiedy wynoszono ciało Cunanana. Luisa Yanez przypomina sobie, że byli reporterzy z całego świata: Włoch, Japonii, Szwecji. I rzeczywiście było ich bardzo dużo. Ale jednej rzeczy serial nie pokazuje.

"Nie dotknęli w ogóle tego, jak duże było zamieszanie na końcu. Wcześniej tego dnia słyszeliśmy, że ktoś jest w domu na wodzie i wszyscy tam pobiegliśmy. A potem wychodzi policja, już po tym, jak usłyszeliśmy strzał, i mówi, że nie, tam nie ma nikogo. Więc wielu dziennikarzy sobie poszło i potem do nas dzwonili i mówili, że tak, to on. On tam jest. Było więc takie dziwne zamieszanie" - mówi dziennikarka.

Luisa Yanez pamięta, że na początku było tylko trochę policji, a później pojawił się oddział SWAT i faktycznie użyto gazu łzawiącego. "Najpierw myśleliśmy, że strzał, który usłyszał dozorca, to był Cunanan strzelający sobie w głowę. Ale dozorca mówił, że on strzelał do niego. Tylko nie było na to dowodów. Także był bałagan przez cały wieczór. Być może oni chcieli najpierw powiadomić rodzinę Versace, nic nie mówiąc mediom. Ale my tam byliśmy cały dzień" - opowiada dziennikarka.

Telefon Andrew do ojca. Kolejna rzecz, która teoretycznie mogła mieć miejsce, ale nie ma dowodów, że faktycznie się wydarzyła. Co więcej, serial pokazuje, jak Andrew już szykował paszport, żeby uciec. W rzeczywistości go nie miał przy sobie - agent FBI William Esposito powiedział mediom, że Cunanan wykonał tajemniczy telefon do kogoś znajomego w nadziei, że ten mu przywiezie paszport. FBI dowiedziało się o tym później, przesłuchując różne osoby, które znał Cunanan. Jeśli zaś chodzi o ojca, ten rzeczywiście próbował zarobić, udzielając wywiadów, kiedy nazwisko Cunanan stało się głośne.

Konferencja prasowa Marilyn Miglin. Wdowa po Lee Miglinie bardzo rzadko wypowiadała się publicznie na temat jego śmierci. Wyjątkiem był wywiad dla "Chicago Tribune", a także emocjonalna konferencja, która miała miejsce w maju 1997 roku, tuż po zabójstwie jej męża. To właśnie ta konferencja pojawia się w finale "Zabójstwa Versace", tyle że serial przeniósł ją o niemal dwa miesiące w przyszłość.

Po śmierci Cunanana w mediach wypowiadał się także Howard Madson, ojciec Davida. Dziennikarka z Miami pamięta, że bardzo starał się on oczyścić imię Davida, tłumacząc, że on też był ofiarą, a nie współsprawcą.

Próba samobójcza Antonia. Rodzina Versace faktycznie pozbyła się Antonia, pozwalając mu mieszkać w jednym z należących do firmy domów w okolicach jeziora Como. W rozmowie z "Guardianem" dawny partner Gianniego Versacego przyznał, że cierpiał na depresję. Nie było jednak próby samobójczej po śmierci Gianniego. Bliscy Antonia mówią, że pomogli mu przetrwać znajomi, w tym Elton John.

Na tym kończymy przygodę z 2. sezonem "American Crime Story". 3. sezon, opowiadający o huraganie Katrina, już powstaje i ma szansę zadebiutować pod koniec tego roku.