Amerykańska "Utopia" jednak dojdzie do skutku, ale bez Davida Finchera i HBO

"Utopia" (Fot. Channel 4)

0

Brytyjska "Utopia" to jeden z tych seriali, które zostały skasowane zdecydowanie za wcześnie. Amerykańską wersję miał tworzyć dla HBO David Fincher, ostatecznie zrobi ją Amazon.

Jak donosi Deadline, powstanie amerykańska wersja brytyjskiego serialu "Utopia", emitowanego w latach 2013-2014 na Channel 4. Stworzy go Gillian Flynn, autorka "Zaginionej dziewczyny", która będzie nie tylko scenarzystką, ale także producentką i showrunnerką. Amazon zamówił od razy cały 9-odcinkowy sezon.

Ta wiadomość to spore zaskoczenie. O amerykańskim remake'u "Utopii" ostatnio pisaliśmy prawie trzy lata temu, kiedy to David Fincher kłócił się z HBO o budżet. Telewizja nie była skłonna wyłożyć na serial 100 mln dolarów - zgodnie z przeciekami, oferowała "jedynie" 95 mln i te brakujące 5 mln ostatecznie pogrążyło projekt.

Fincher miał być twórcą i reżyserem "Utopii", a scenariusz miała pisać właśnie Gillian Flynn. Serial miał obsadę, z którą były podpisane kontrakty. Znajdowali się w niej Rooney Mara, Colm Feore, Eric McCormack, Dallas Roberts i Jason Ritter, którzy zdążyli wziąć udział w próbach, zanim zostali zwolnieni. HBO przez jakiś czas rozważało stworzenie "Utopii" z innym reżyserem, ale ostatecznie projekt porzucono. Teraz powraca on z tą samą scenarzystką, ale nie w HBO, tylko na Amazonie. Obsady jeszcze nie znamy, ale będzie ona zupełnie inna niż ta, którą zatrudniono do serialu Finchera.

Przypomnijmy, "Utopia" jest opowieścią o grupce młodych ludzi, których połączyła tajemnicza powieść graficzna, będąca elementem większego spisku. Spisku, który sprawił, że na włosku zawisło nie tylko życie każdej z osób w to uwikłanych, ale i losy całego świata. Serial wyróżniała wyjątkowa, wściekle kolorowa oprawa wizualna, przerysowana przemoc i typowo brytyjski czarny humor.

Całość miała dwa 6-odcinkowe sezony, które niestety zakończyły się cliffhangerem. Remake jest więc szansą na uzyskanie pewnych odpowiedzi, których poskąpili nam Brytyjczycy. Pytanie tylko brzmi, czy cokolwiek, co stworzą Amerykanie, będzie w stanie dorównać znakomitemu oryginałowi.