Jak długo planowano taki finał i co dalej z bohaterami? Twórcy "The Americans" tłumaczą zakończenie serialu

"The Americans" (Fot. Pari Dukovic/FX)

0

Finałowy odcinek "The Americans", zatytułowany "START", zaskoczył wielu fanów serialu. Joe Weisberg i Joel Fields wyjaśniają, dlaczego dokonali takich a nie innych wyborów. Uwaga na spoilery!

Finał "The Americans" wzbudził bardzo dużo emocji, także dlatego, że wielu widzów oczekiwało zupełnie innego zakończenia, np. śmierci kogoś z bohaterów, ukarania zła itd. Nic takiego się nie stało. Jenningsowie uciekli do Rosji, a ich tragedia polega na tym, że nie zobaczą swoich dzieci. Stan został nie tylko z pytaniem, jak przez dekadę mógł przyjaźnić się z radzieckimi szpiegami, ale też z podejrzeniami wobec Renee. Oleg został aresztowany i prawdopodobnie czekają go lata więzienia.

Jak długo planowano takie zakończenie? Co czeka dalej Elizabeth i Philipa? I co będzie z ich dziećmi? Na te pytania odpowiedzieli twórcy serialu, Joe Weisberg i Joel Fields, w wywiadach dla TVLine, Uproxx i The Hollywood Reporter.

Jak długo planowano takie zakończenie?

Taki finał był planowany od końca 1. sezonu ewentualnie początku 2. sezonu. Jak mówi Joe Weisberg w rozmowie z serwisem Uproxx, nie są już z Joelem Fieldsem tego pewni - a dokładniej, jeden jest przekonany, że wpadli na to pod koniec 1. sezonu, drugi że na początku drugiego, i wciąż się o to kłócą. Jest też między nimi spór co do tego, czy zakończenie jest identyczne jak to, które wymyślili wtedy (tak twierdzi Fields), czy tylko prawie identyczne (tak uważa Weisberg).

W każdym razie jakieś pięć lat temu wpadli na to, że aby zakończenie było wystarczająco tragiczne, jedno z dzieci Jenningsów będzie musiało zostać w Ameryce, opuszczone przez rodziców, którzy uciekną do Rosji. Rozmowy o tym, które z dzieci zostanie, a które pojedzie, odbywały się już później - ostatecznie twórcy "The Americans" zrozumieli, że żeby to naprawdę działało i było rzeczywiście tragiczne, oboje muszą zostać. Co ich samych na początku trochę zdziwiło, ale zgodzili się, że to najlepszy pomysł.

Były też dyskusje co do tego, jak Jenningsowie opuszczą Amerykę. Przez moment był plan, że przekroczą meksykańską granicę, jedno autem, drugie na nogach. Był też w grze samolot i inne opcje. Ostatecznie postanowiono na Kanadę i pociąg.

Dlaczego nikt z Jenningsów nie zginął w finale?

"Dla nas to zawsze miał być dramat z postaciami w rolach głównych. Tak było przez cały czas i wydawało nam się właściwe, żeby tak pozostało do samego końca serialu" - tłumaczy Fields. Jego zdaniem, ucieczka do Rosji to dla Philipa i Elizabeth jednocześnie nowy start i kontynuacja. Jako para przeszli bardzo dużo i pozostali razem, także jest dla nich jeszcze jakaś nadzieja.

"A z drugiej strony, o mój Boże! Oni wracają do kraju, który zostawili dawno temu i którego już nie znają. Zaczynają nowe życie bez swoich dzieci, co jest koszmarne i tragiczne, i bolesne. Często w serialu rozmawialiśmy o imigrantach. Oni w pewnym sensie wyemigrowali do Ameryki (...) i teraz wracają do domu, ale można też powiedzieć, że znów są imigrantami. Także to jest nowy start. I kto mógł to ująć mocniej, bardziej niezłomnie, boleśnie i pięknie, niż Elizabeth, kiedy powiedziała: "Przywykniemy do tego'?" - mówi Fields.

Jak dodaje Weisberg, zakończenie "The Americans" częściowo zostało zainspirowane prawdziwą historią pary podobnych szpiegów, którzy po zakończeniu zadania wrócili do domu, do Rosji, z 10-letnim chłopcem, wychowanym we Francji. "I kiedy wylądowali na lotnisku w Moskwie, po raz pierwszy powiedzieli swojemu synowi, kim naprawdę są. On nie znał ani słowa po rosyjsku. Wydawało mu się, że jest Francuzem. Miał 10 lat i cały jego świat rozpadł się w tym momencie. Podobnie jak cały świat ich rodziców. Cała rodzina była zniszczona. To było interesujące, kiedy słuchaliśmy tej historii, bo zdaliśmy sobie sprawę, że rodzina może być zrujnowana bez aresztowania czy zabicia kogokolwiek. To wydawało się pasować do naszego serialu pod względem emocjonalnym" - wyjaśnia scenarzysta.

Według niego zakończenie musiało być w duchu tego, o czym był serial. Czyli musiało być emocjonalną historię o rodzinie, którą spotyka na koniec straszny cios. To jego zdaniem gorsze niż śmierci czy aresztowania, bo wszyscy przeżyli i spotkali swój los - a ten był niewesoły. Nie przypadkiem też Elizabeth w samolocie śni się ten moment, kiedy była z Gregorym, zaszła w ciążę z Paige i wydawało jej się, że nie zatrzyma dziecka - a potem zdecydowała inaczej.

"Myślę, że utrata dzieci to tak tragiczne zakończenie i tak duża kara, jaka tylko może człowieka spotkać. To nie jest kara w rozumieniu prawa kryminalnego, ale to emocjonalnie wstrząsająca tragedia" - mówi Weisberg.

Czy była jakaś wersja finału bez konfrontacji ze Stanem?

Jak wyjaśnia Weisberg, scena ze Stanem w garażu nie była częścią tego zakończenia, które planowano od początku. Ale zawsze zakładano, że jakaś konfrontacja Stana z Jenningsami będzie mieć miejsce, bo albo on ich rozgryzie, albo oni będą musieli w jakiś sposób się z nim zmierzyć. Nigdy nie zakładano, że tej konfrontacji da się uniknąć, to było coś, co wydawało im się nieuniknione. Pytanie brzmiało, jak to się dokona i kiedy.

Panowie nie chcą odpowiadać na pytanie, dlaczego Stan puścił wolno swoich sąsiadów, kiedy miał szansę ich zatrzymać. "To jedno z tych pytań, na które chcemy, żeby publika znalazła własne odpowiedzi. Nie chcemy narzucać naszych. Oczywiście moglibyśmy dać wam odpowiedź. Mamy odpowiedzi. Ale w tym przypadku chcemy, żeby historia mówiła sama za siebie. Ludzie znajdą różne odpowiedzi i różne interpretacje zachowania Stana podczas tej sceny" - wyjaśnia Fields.

Twórcy zdradzają, że rozważali różne scenariusze, także takie, w których ktoś by został postrzelony/zastrzelony - on albo oni. W końcu stwierdzili, że Stan jest zbyt dobrym agentem FBI, żeby oni byli w stanie go zaskoczyć, jeśli wyjdzie im na spotkanie. "Dla nas nigdy tam naprawdę nie było niebezpieczeństwa, że on zginie. To było bardziej pytanie, jak to zostanie rozegrane w sensie emocjonalnym i co się stanie z Philipem i Elizabeth, kiedy ich zajdzie od tyłu" - mówi Fields.

Weisberg z kolei dodaje, że pytanie, dlaczego miałby ich puścić wolno, było dla nich najbardziej interesujące, bo ich relację budowano przez sześć sezonów. "I jeśli sześć sezonów serialu miałoby prowadzić do pytania, kto kogo zastrzeli, to byłoby dla nas mniej interesujące, niż sześć sezonów prowadzących do rozmowy, w której oni mu mówili, jak ważna była ich relacja i dlaczego teraz liczy się to, że mogą pomóc swojemu krajowi" - mówi scenarzysta. Z kolei jego kolega dodaje, że Philip przez większość czasu mówił szczerze i na koniec zrzucił na Stana bombę w postaci Renee, bo jego przyjaźń miała znaczenie i chciał go ostrzec. Innej interpretacji tutaj w ogóle nie przyjmują - mówią, że nawet im nie wpadło do głowy, że Philip mógł to zrobić złośliwie czy po to, żeby wyprowadzić Stana z równowagi.

Co z Renee - jest radziecką agentką czy nią nie jest?

Na to pytanie oczywiście odpowiedzi nie będzie - twórcy "The Americans" odmówili nawet odpowiedzi na pytanie, czy sami wiedzą, czy ona jest agentką czy nie. Pytanie wielokrotnie zadawała także grająca Renee Laurie Holden i ona również nie uzyskała odpowiedzi. Nie powiedziano jej także, jak ma grać w ostatniej scenie - tej, w której patrzy z podjazdu na to, co się dzieje w opuszczonym domu Jenningsów.

Panowie zgodnie przyznają, że małżeństwo Stana prawdopodobnie czekają kłopoty, ale Philip nie mógł wyjechać z tego garażu i nic mu nie powiedzieć. Przyjaźń Stana za dużo dla niego znaczyła, żeby miał się nie podzielić na koniec swoimi wątpliwościami. A co do samej postaci Renee, od początku planowano, że takie pytania się pojawią i że kwestia tego, czy ona jest radziecką agentką, pozostanie nierozstrzygnięta.

Co czeka Henry'ego i Paige?

Dzieci Jenningsów poniosą przede wszystkim konsekwencje emocjonalne i będą one ogromne. A co z ewentualnymi kłopotami prawnymi? Według Weisberga przypadek Paige jest trochę mętny. "Nie sądzę, żebyśmy znali tutaj odpowiedź. Jest możliwe, że FBI nie ma dowodów na cokolwiek, co ona zrobiła i co jest przestępstwem. Także ona może nie mieć żadnych trudnych kłopotów prawnych, przynajmniej dopóki sama ich na siebie nie sprowadzi. Nie wydaje nam się, żeby było oczywiste, że ona pójdzie do więzienia" - mówi scenarzysta.

Przypadek Henry'ego także jest specyficzny, bo on od początku miał być typowym amerykańskim dzieciakiem. "Paige odziedziczyła po rodzicach rosyjską duszę, choć ma też w sobie dużo amerykańskości, bo tu dorastała. Ale Henry już nie. To prawdziwie amerykański dzieciak, przez co miał największą szansę na przeżycie tego wszystkiego, co przeszedł, dorastając w takiej rodzinie. A jednak na koniec doświadcza tej niesamowitej traumy. I my nie możemy powiedzieć, co się stanie. Sami nie wiemy, co się stanie!" - twierdzi Fields.

Czy jest jakaś szansa, że dzieci kiedyś jednak zobaczą rodziców? Tutaj odpowiedź jest krótka: "Nie wiemy tego". Teoretycznie jest to możliwe, bo Związek Radziecki za chwilę upadnie i oboje na dobrą sprawę będą mogli przyjechać do Rosji z wizytą. Pytanie jest innego rodzaju: czy kiedykolwiek Henry i Paige będą chcieli to zrobić. Poza tym ważne jest to, co oni wszyscy czują w tym momencie, kiedy to się dzieje. Oni żyją w świecie, kiedy istnieje jeszcze Żelazna Kurtyna i przyjazd dzieci do ZSRR jest czymś nie do wyobrażenia.

Jak długo planowano montaż muzyczny z "With or Without You"?

Nie planowano go wcale, najpierw nagrano odpowiednie sceny, a dopiero potem było szukanie muzyki. Co więcej, po nakręceniu materiału twórcy długo poszukiwali odpowiedniej piosenki - jak mówią, przesłuchali "tuziny" różnych utworów. A kiedy już wpadli na to, że to może być "With or Without You", rzucili się do telefonów sprawdzać, kiedy została wydana i czy przypadkiem nie po wydarzeniach z finału serialu. Na szczęście okazało się, że piosenka U2 już wtedy była, więc zaczęli słuchać jej, odtwarzając jednocześnie wideo. I tak powstała magia. Podobna historia była z "Brothers in Arms", którego wykorzystanie w "The Americans" osobiście zatwierdził Mark Knopfler.