Miasteczko skryte pod pozorami. "Ostre przedmioty" – recenzja 2. odcinka

"Ostre przedmioty" (Fot. HBO)

0

Choć wszystko kręci się wokół makabrycznej zbrodni, daleko "Ostrym przedmiotom" do zwykłego kryminału. Kolejny odcinek to potwierdził, zagłębiając się w duszną atmosferę Wind Gap. Spoilery.

Szczegóły na temat zabójstw dwóch dziewczynek, pierwsi podejrzani, niewiele konkretów i całe mnóstwo nowych pytań. Na wszystko to znalazło się miejsce w 2. odcinku "Ostrych przedmiotów", ale serial HBO bynajmniej nie zbliżył się przez to do typowej historii o mordercy. Choć nie brakowało w "Dirt" znajomych elementów, jak na dłoni było widać, że nie są tu najistotniejsze i stanowią tylko powierzchnię. Najciekawsze kryło się zaś pod nią.

Najciekawsze, czyli w tym przypadku prawdziwe oblicza mieszkańców Wind Gap w Missouri. Miasteczka, w którym stwarzanie pozorów jest wręcz religią i zaburzyć nie może jej nawet bestialskie morderstwo. Pogrzeb Natalie Keene – zaginionej dziewczyny, której ciało odkryliśmy pod koniec premierowego odcinka – nie mógł tu więc stanowić oczyszczającego procesu. Wręcz przeciwnie, zarówno on, jak i następująca po nim stypa, były świetną ilustracją trawiących to miejsce i skutecznie zamiatanych pod dywan problemów.

ostreprzedmioty3

Jak na dłoni zobaczyliśmy je przede wszystkim na przykładzie Adory (Patricia Clarkson) i Camille (Amy Adams) – kobiet kompletnie różnych i będących odbiciem dwóch oblicz Wind Gap. Pierwsza to perfekcyjna w swojej roli mistrzyni wystudiowanych póz, doskonale wiedząca, co i w jaki sposób można i należy okazać na zewnątrz. Druga też raczej nie okazuje publicznie emocji, nosi jednak w sobie potworny i nigdy niezaleczony ból rozładowywany za pomocą samookaleczenia. Jego dokładnych przyczyn dowiadujemy się z krótkich, pourywanych i wplatanych tu i ówdzie scen, z których można wywnioskować przede wszystkim jedno – niezależne i odmienne od reszty dziewczyny nigdy nie miały w Wind Gap łatwo.

Czy taka właśnie była Natalie? Tak, nie bez powodu twórcy pokazali nam jej przystrojony w kwiaty, różowy pokój i skonfrontowali to z obrazem niepokornej chłopczycy, która wracała do domu w brudnych ciuchach i trzymała w słoiku wielkiego pająka. Pozory kontra rzeczywistość. Sztuczny świat kontra prawdziwe życie. Wyidealizowany obraz posłusznej dziewczynki kontra dorastająca, zbuntowana nastolatka. Tak samo było w przypadku Camille, tak samo jest z Ammą (Eliza Scanlen), którą matka może stroić w kolorowe sukienki i trzymać pod kluczem, ale ta znajdzie sposób, by się wymknąć, a domek dla lalek zamienić na wyniesioną ze sklepu wódkę.

ostreprzedmioty1

Choć akurat młodsza córka Adory jest o tyle ciekawym przypadkiem, że wydaje się doskonale panować nad całą tą sytuacją. W przeciwieństwie do swojej przyrodniej siostry, nie buntuje się przeciwko matce w otwarty sposób. Wie, kiedy należy grać grzeczną dziewczynkę, potrafi nawet w przekonujący sposób popaść w rozpacz. Bijące od niej wyrachowanie każe się wręcz zastanowić, do czego ta dziewczyna jest właściwie zdolna? I jaki konkretnie ma w tym cel?

Ale grono potencjalnych podejrzanych absolutnie nie ogranicza się tylko do niej. Twórcy umiejętnie wpletli w tę fascynującą historię skomplikowanych relacji między bliskimi sobie osobami mechanizmy typowe dla kryminałów. Sprawa morderstwa szybko nabiera więc rumieńców, a nasza uwaga jest co rusz kierowana w inną stronę. A to w kierunku brata Natalie, Johna (Taylor John Smith), również outsidera, który do tego wszystkiego miał czelność publicznie okazać emocje; a to ojca drugiej zamordowanej, Boba Nasha (Will Chase), którego na celownik wziął detektyw Willis (Chris Messina); a to wreszcie tajemniczej kobiety w bieli – części miejscowego folkloru, która wcale nie wydaje się tutaj wyjęta z zupełnie innej bajki. A z wyglądu i opisu to wręcz kogoś przypomina.

Na dobrą sprawę trudno jednak wykluczyć kogokolwiek, zwłaszcza w miejscu takim jak Wind Gap. Miasteczku, w którym słowa "Niech cię Bóg błogosławi" znaczą coś zupełnie odwrotnego, a ulice, mimo że najczęściej kompletnie opustoszałe, wydają się być pod stałą obserwacją. Mroczne tajemnice czają się tu pod powierzchnią, tylko czekając, by wypełznąć na światło dzienne. I z pewnością w końcu się to stanie, a miejscowe plotkary będą miały znacznie więcej tematów do rozmowy, niż tylko przybycie bez zaproszenia niegdysiejszej "księżniczki z Wind Gap", dziś znanej jako wielkomiejska suka.

ostreprzedmioty2

A jednak to właśnie ona zna i rozumie Wind Gap lepiej niż ktokolwiek inny, choć uciekła z niego przed laty. Mam spore wątpliwości, czy powrót i zmierzenie się z własnymi demonami okaże się tak zbawienne, jak sądzi jej szef (Miguel Sandoval), ale oglądanie tego jednocześnie wzbudzającego niepokój, jak i w dziwny sposób przyciągającego miejsca jej oczami to niezwykłe przeżycie. Nieważne, czy cofamy się w przeszłość do czasów, gdy jako nastolatka (równie znakomita jak reszta obsady Sophia Lillis) przeżywała śmierć siostry i brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony matki, czy oglądamy ją teraz, gdy kłucie się igłą, pozwala jej na powrót do rzeczywistości.

Dzięki skupieniu się na Camille i dręczących ją problemach, twórcy uciekają od kryminalnych schematów, tworząc wręcz intymny portret głęboko zranionej (psychicznie i fizycznie) kobiety. Nie opierają się też przy tym w stu procentach na aktorskim kunszcie Amy Adams, budując historię na drobnych detalach (zauważyliście, jak sprytnie poukrywali na ekranie znaczące słowa?), świetnym montażu i umiejętnie dobranej muzyce. Widziałem sporo narzekań na niespieszne tempo, ale w tym przypadku kompletnie ich nie rozumiem. "Ostre przedmioty" to serial oparty na skrupulatnie budowanym nastroju i szczegółach, przyspieszanie biegu wydarzeń zrujnowałoby cały efekt.

A ten jest póki co naprawdę bardzo dobry, pozwalając nam po szyję zanurzyć się w mroczne sekrety Wind Gap. Miasteczka, które byłoby fascynujące i bez podwójnego morderstwa.

Kolejne odcinki "Ostrych przedmiotów" można oglądać w poniedziałki na HBO i HBO GO.