"Lucyfer" na Netfliksie: kiedy ruszą zdjęcia? Co dalej z relacją z Chloe? Czy zobaczymy tyłek Toma Ellisa?

"Lucyfer" (Fot. FOX)

0

Tom Ellis pojawił się na Comic-Conie, by uchylić rąbka tajemnicy na temat 4. sezonu "Lucyfera". Jego wypowiedzi tylko podkręcają oczekiwanie na kolejną część przygód czarującego diabła.

Netflix ocalił "Lucyfera", a teraz Tom Ellis ocalił nas przed czekaniem w niewiedzy na to, co przyniesie kolejny sezon serialu. Brytyjski aktor, wcielający się w uroczego władcę piekieł, pojawił się na Comic-Conie w San Diego, gdzie udzielił wywiadów serwisom "Entertainment Weekly" i TVLine. Dowiedzieliśmy się z nich sporo nowych rzeczy o 4. sezonie, ale Ellis opowiadał także, co się działo tuż po skasowaniu serialu przez FOX-a.

Kiedy spadła na niego ta wiadomość, akurat był na fanowskim konwencie w Rzymie. Co, jak powiedział, samo w sobie było dość dziwnym doświadczeniem, bo w jednej chwili jesteś otoczony tłumem fanów, a w drugiej dowiadujesz się, że twojego serialu już nie ma. I to był zaledwie początek - zanim Netflix przejął "Lucyfera", cała ekipa żyła przez kilka tygodni w niepewności co dalej i czy będzie jakieś "dalej".

3. sezon zakończył się cliffhangerem, w którym Chloe widzi prawdziwe oblicze swojego partnera, a później FOX wyemitował dwa dodatkowe odcinki, które początkowo miały znaleźć się w 4. sezonie (ale żaden z nich nie miał być premierą 4. sezonu). W "Boo Normal" pojawiły się pewne wskazówki co do tego, jak teraz wyglądają relacje tej dwójki. Najwyraźniej oni wciąż ze sobą współpracują, pytanie brzmi, co się wydarzyło w międzyczasie.

Ellis ostrożnie powiedział, że serial od razu do tego wróci i że zmierzy się w premierze z wszystkimi rzeczami, z którymi zmierzyć się powinien. Jego zdaniem to, co się wydarzyło w finale 3. sezonu, na pewno będzie mieć wpływ na oboje bohaterów. "Ale czy to zmienia fakt, że wierzymy, iż między tą dwójką jest miłość?" - zapytał aktor. I dodał, że jego bohater nie zdawał sobie w ogóle sprawy z tego, że w finale pokazał Chloe swoją demoniczną twarz - był w tym momencie tego nieświadomy. To ma znaczenie dla fabuły i serial jeszcze do tego wróci.

Spekulując na temat tego, co będzie dalej, Ellis przyznał, że tak naprawdę nie wie za wiele o nowym sezonie. "Najdziwniejszą rzeczą związaną z moim przyjściem na Comic-Con w tym roku jest to, że nie mogę mówić o serialu i o tym, co się w nim wydarzy, ponieważ tego nie wiem" - wyjaśnił odtwórca roli czarującego diabła. Scenariusza w tym momencie jeszcze nie ma - a przynajmniej aktorzy go nie dostali. Zdjęcia ruszą 13 sierpnia, a zakończą się pod koniec roku.

Twórcy serialu mówili, że netfliksowy 4. sezon to w praktyce połowa 4. sezonu, który zaplanowano dla FOX-a. Ellis nie był w stanie w tym momencie odpowiedzieć na pytanie o to, jak bardzo ten sezon będzie się różnił od poprzednich, ale przyznał, że on sam bardzo lubi krótsze sezony.

- Kiedy robisz 22 odcinki, musisz rozciągnąć całą historię i w efekcie staje się ona rozcieńczona. Niektóre odcinki posuwają fabułę do przodu, inne w ogóle tego nie robią. Cieszę się, że tworzymy teraz 10 odcinków, które z tego co wiem prawdopodobnie pojawią się w tym samym czasie. Będzie w tym ciągłość i będzie to dobre do binge'owania, ale znaczenie ma też to, że w 10 odcinkach wszystko jest ważne. To moim zdaniem najczystsza forma opowiadania serialowych historii - mówił aktor.

Wraz z przejściem serialu z zachowawczych rąk telewizji FOX do bardziej wyzwolonego Netfliksa nie tylko Lucyfer zostanie pozbawiony koszulki, ale i cała akcja nabierze rumieńców. Zaraz po pojawieniu się informacji o tym, że Netflix ocalił "Lucyfera", fani zaczęli zadawać pytanie, czy 4. sezon będzie znacząco odbiegać od poprzednich pod względem treści i formuły.

- Jedną z rzeczy, na które musimy uważać, to fakt, że serial stał się popularny dzięki temu, że był taki a nie inny. Nie chcemy tego zepsuć - w myśl zasady, że nie psuje się tego, co działa. Ale oczywiście będziemy teraz mieć inne granice, w ramach których możemy się bawić - powiedział serialowy Lucyfer, dodając, że być może teraz będzie trochę więcej mitologii.

Co z romansem Chloe i Lucyfera? Czy Tom Ellis kibicuje tej parze tak jak fani?

- Myślę, że Chloe i Lucyfer to bijące serce serialu. Nie byłoby to zbyt mądre, połączyć ich w parę teraz. Oczywiście można do pewnego stopnia droczyć się z widzem, a potem zrobić tak, żeby coś się wydarzyło i jednak nie byli razem. Bo to wszystko opiera się na "Will they, won't they?". Kiedy oni są już razem, to jest to w pewnym sensie rozwiązanie. To coś, co chcesz zobaczyć dopiero na samym końcu serialu. Ale jeśli/kiedy to się w końcu wydarzy, to ja będę za! Chloe i Lucyfer to moim zdaniem powód, dla którego wiele osób ogląda serial - tłumaczył Ellis.

Wisienka zostaje zawsze na deser, a w tym przypadku jest nią wychwalany przez Joego Hendersona, jednego z showrunnerów serialu, tyłeczek pana Ellisa. Czy w końcu nam, zwykłym śmiertelnikom, będzie dane zobaczyć te piekielnie seksowne pośladki?

- Myślę, że pokazanie mojego tyłka stało się misją dla Joego Hendersona. Chciałbym wierzyć, że moje tyły są moim największym atutem. Parę razy to słyszałem, więc chętnie to zrobię. Gorzej jeśli nie spełnię oczekiwań... Ale będę gładziutki, ogolony i przygotowany! - zapewnił ze śmiechem aktor.

Ogolony Tom Ellis czeka na demonstrację pośladków przed kamerą, a my z niecierpliwością czekamy na ich emisję na Netfliksie. W najbardziej optymistycznym wariancie jest na to szansa na początku 2019 roku, w mniej optymistycznym - wiosną.