Wszędzie martwe dziewczynki. "Ostre przedmioty" - recenzja 6. odcinka

"Ostre przedmioty" (Fot. HBO)

0

Udowadnianie czegoś samej sobie, nietypowe zacieśnianie więzi z siostrą i poszukiwanie odpowiedzi. Camille znów miała co robić, ale czy coś zbliżyło ją do rozwiązania zagadki? Spoilery.

"Nigdy cię nie kochałam" – wagi okrutnych słów, jakimi Adora (Patricia Clarkson) rzuciła w stronę córki w poprzednim odcinku, nie sposób przecenić. Wracam do nich nieprzypadkowo, bo ich konsekwencje napędzają "Ostre przedmioty" również w tym tygodniu, zaogniając konflikt obydwu kobiet, ale przede wszystkim wpędzając Camille (Amy Adams) w kłopoty, gdy ta za wszelką cenę starała się udowodnić samej sobie, że potrafi czuć.

Gdyby skończyła na dowodzie numer jeden, czyli nocy spędzonej z detektywem Willisem (Chris Messina), moglibyśmy naszej bohaterce tylko pogratulować. Można się jednak było spodziewać, że na tym temat się nie zakończy i potrzebny będzie dowód numer dwa. Problem w tym, że on nie zawierał już stróża prawa szarmancko oferującego jej swoją starą flanelową koszulę, ale imprezę w towarzystwie bandy nastolatków, oxy i ecstasy. Kłopoty gwarantowane.

sharpobjects2

Oczywiście do tych w wykonaniu Camille zdążyliśmy się już przyzwyczaić co najmniej równie mocno jak do tego, że "Ostre przedmioty" traktują kryminalną konwencję z wyjątkowym pobłażaniem. Nie zdziwiło mnie zatem ani trochę, że na dwa odcinki przed zakończeniem, gdy każdy inny przedstawiciel gatunku układałby fundamenty pod wielki finał, tutaj twórcy zaserwowali nam kolejną godzinę skupioną na niezdrowych emocjach i jeszcze gorszych relacjach. Godzinę rzecz jasna znów jak najbardziej udaną.

"Cherry" to właściwie "Ostre przedmioty" w pigułce. Mieliśmy jeszcze jedno starcie Adory z Camille, kolejne wspomnienia z przeszłości tej drugiej, niepokojące i oderwane od rzeczywistości sceny z Ammą, oraz unoszący się w powietrzu klimat dusznej tajemnicy i poczucia, że wszyscy wiedzą więcej, niż mówią. Następna porcja narzekań na tempo serialu i brak fabularnych konkretów jest więc nieunikniona, ale ode mnie znów ich nie usłyszycie. Nie po odcinku, w który wsiąkłem po uszy, po raz kolejny dając się porwać już poznanym sztuczkom.

Wśród nich królowało oczywiście stwarzanie pozorów, że sprawa kryminalna jest tu szczególnie istotna. Jak słusznie zauważyła Camille, cała ta sytuacja z rowerem jest szyta zbyt grubymi nićmi, by być znaczącą, choć pewnie John (Taylor John Smith) będzie miał na ten temat inne zdanie. Jednak sam fakt, że po otrzymaniu teoretycznie kluczowej wskazówki w sprawie, najpoważniejszą konsekwencją zajścia jest kłótnia Adory z Camille, wiele mówi. Poszlaki zostawmy innym, my skupiamy się na naszych bohaterkach – wydają się mówić twórcy.

sharpobjects4

I słusznie, bo przypuszczalnie i tak do nich się tu wszystko sprowadza, nieważne ile osób jeszcze powtórzy, że kobiety są tu poza wszelkimi podejrzeniami. Patrząc na te z Wind Gap, można właściwie dojść do wniosku, że wykluczanie ich to przejaw jawnej niekompetencji ze strony śledczych. Spójrzcie tylko na grupę podstarzałych cheerleaderek, z którymi spotkała się Camille. Płacz przy oglądaniu "Beaches", obgadywanie wszystkich przy każdej nadarzającej się okazji, sztuczne uśmiechy, jad kryjący się za każdym słowem. No przecież to jak zjazd potencjalnych podejrzanych. Tak, wiem, że szukanie wśród nich morderczyni mija się z celem, ale ta koszmarna grupka jest kolejnym dowodem na to, że panie z Wind Gap są o wiele bardziej warte uwagi niż panowie.

Przynajmniej z naszego punktu widzenia, bo Camille prawdopodobnie nie wytrzymałaby ich towarzystwa bez wsparcia ze strony whisky i niejakiej Bekki (Hilary Ward). Podobnie jak przed laty, tak i teraz dwie outsiderki (choć z różnych powodów) szybko znalazły wspólny język, co można zestawić również z wcześniejszą sceną, gdy Camille bez szczególnego powodu przytuliła w kuchni Gaylę (Emily Yancy), a ta odwzajemniła to proste okazanie uczuć. W obydwu przypadkach dało się bowiem wyczuć bijące z tych zwykłych czynności ciepło.

sharpobjects5

Jak rzadko to występuje w Wind Gap, nie muszę nawet wspominać. Wystarczyło zresztą, że rozmowę Camilli z Beccą przerwała reszta kobiet, a cała lekkość zniknęła jak ręką odjął. Sępy przybyły na łowy, a wraz z nimi wrócił temat morderstwa, który w jednej chwili zamienił się w nie tak znowu zawoalowaną pogardę wobec naszej bohaterki. Nie masz dzieci, więc nie możesz czuć tego, co my. Inaczej mówiąc, jesteś inna, nie przestrzegasz naszych zasad, gardzimy tobą. Wygląda znajomo? No jasne, przecież to wypisz, wymaluj stosunek, jaki okazuje Camille również Adora.

Łatwo przeoczyć tkane subtelnie przez twórców powiązania, biorąc kolejne sceny za niewiele znaczące wstawki, ale im dalej w serial, tym bardziej jasne staje się, że wszystko tu ma swój cel. Ten w spotkaniu Camille z dawnymi "przyjaciółkami" był bardzo prosty – pokazać, że panna Preaker jest kompletnym wyrzutkiem nie tylko w swoim domu, ale w całym Wind Gap. Mieście, gdzie kobiety definiuje się przez macierzyństwo, a to traktowane jest (również przez nie same) jako obowiązek i spoczywający na nich ciężar.

Co jednak ciekawe, jego rola nie ogranicza się tylko do tego. Bywa ono również nośnikiem swego rodzaju dziedzicznej traumy (stosunek Adory do Camille ma wynikać ze sposobu, w jaki była traktowana przez własną matkę), a rozszerzając je na ogólnie pojęte rodzicielstwo, także drogą do zrozumienia wyrządzonych kiedyś krzywd. Przykład tego drugiego mieliśmy w wyjątkowo niekomfortowej scenie "przeprosin za gwałt" w wykonaniu Kirka Laceya (Jackson Hurst), w którym posiadanie córek rozwinęło umiejętność postrzegania kobiet jako ludzi. Wyjątkowo ponure wyznanie, ale patrząc na całą resztę Wind Gap… może rzeczywiście szczere?

sharpobjects3

Nad szczerością zresztą warto się mocniej pochylić, bo to kolejna z rzeczy, które w "Ostrych przedmiotach" pojawiają się bardzo rzadko. Cóż jednak może uaktywnić szczere wyznania lepiej, niż wspominane już narkotyki i alkohol? Tych na imprezie pełnej nastolatków, na którą wciągnięta została (nie żeby się mocno opierała) również Camille, nie brakowało, więc efektem były chwile szczerości między nią i Ammą, poprzedzone bardzo efektowną nocną jazdą na wrotkach przez całe Wind Gap.

Mogliśmy się tu dobitnie przekonać, jak nietypowa jest relacja pomiędzy siostrami. Począwszy od pocałunku (zuchwalstwo? prowokacja? ostrzeżenie? sprawdzanie, do czego można się posunąć?), a skończywszy na sposobie, w jaki Amma dotykała blizn na plecach Camille, biło od tych scen coś niepokojącego. Zarazem jednak były tam momenty, gdy pomiędzy kobietą i nastolatką dało się wyczuć rodzaj autentycznej więzi.

Może to przez emocjonalne wyobcowanie, jakiego obydwie padły ofiarami ze strony Adory i teraz szukały w sobie nawzajem oparcia, ale może przez coś innego, co twórcy nam tu wyraźnie zasugerowali. A mianowicie strach. Wyglądającą na w stu procentach prawdziwą obawę Ammy, że stanie się z nią coś złego i nie może temu zapobiec. Spoglądająca wówczas na swoje córki przez szparę w drzwiach Adora była już tylko dopełnieniem sugestii.

sharpobjects6

"Zawsze lepiej radziłaś sobie z dziewczynkami" – powiedział w pewnym momencie Alan (Henry Czerny) do swojej żony, co w świetle całego odcinka brzmi wyjątkowo złowrogo i daje do myślenia. Podobnie jak fakt, że Adora nie pozwoliła na przeprowadzenie sekcji na Marian czy powtarzające się sugestie, by to w jej stronę kierować wzrok w sprawie zamordowanych dziewczyn. Wychodzi na to, że jednak "Ostre przedmioty" mogą być bliższe kryminalnym schematom, niż się wydawało. No chyba że to znów zmyłka, a prośba Ammy, by siostra zabrała ją ze sobą do St. Louis to zwykłe wyolbrzymienie.

Czy rozwiązanie będzie oczywiste, czy nie, myślę, że i tak będziemy zadowoleni. Odnosząc się do użytej tu metafory: Wind Gap i jego mieszkańcy są jak czereśnie – lśniące z wierzchu, ale skrywające ciemną, twardą pestkę. Ta, przybierająca postać wszystkich martwych dziewczyn, jakie nawiedzają Camille we śnie i na jawie, wystarcza natomiast, by śledzić "Ostre przedmioty" z niemalejącą fascynacją.

Kolejne odcinki "Ostrych przedmiotów" można oglądać w poniedziałki na HBO i HBO GO.