"Nawiedzony dom na wzgórzu" będzie mieć 2. sezon? Zapytaliśmy aktorów, jak może wyglądać kontynuacja

"Nawiedzony dom na wzgórzu" (Fot. Netflix)

0

Na razie nie wiemy, czy "Nawiedzony dom na wzgórzu" będzie mieć 2. sezon. Ale zapytaliśmy Kate Siegel, Michiela Huismana i Olivera Jacksona-Cohena, jaka kontynuacja ich zdaniem ma sens.

"Nawiedzony dom na wzgórzu", czyli współczesna adaptacja powieściowego horroru Shirley Jackson z 1959 roku, to jedna z największych tegorocznych niespodzianek Netfliksa. Połączenie historii o duchach z rodzinnym dramatem, prowadzone jednocześnie na dwóch płaszczyznach czasowych, spodobało się zarówno krytykom, jak i publiczności (tak przynajmniej można sądzić chociażby po bardzo wysokiej ocenie na IMDb). Zarobiło też u nas zasłużony hit tygodnia.

Zamówienie dla 2. sezonu wydaje się kwestią czasu, problem w tym, że niełatwo powiedzieć, jak właściwie miałaby wyglądać kontynuacja. Materiał z książki został już wykorzystany, a 1. sezon opowiada zamkniętą historię. Zakończenie pozostawia co prawda kilka możliwości, ale żadna nie wydaje się tak atrakcyjna jak to, co oglądaliśmy w dotychczasowych 10 odcinkach.

O rozwiązanie tego problemu poprosiłam aktorów z "Nawiedzonego domu na wzgórzu", z którymi rozmawiałam w Londynie jeszcze przed premierą serialu. Jako pierwszy pytaniem o 2. sezon zaatakowany został Michiel Huisman (serialowy Steven), który powiedział, że w tym momencie oni sami nic nie wiedzą na ten temat. Podrzuciłam pomysł, że można by zrobić antologię, ale z wykorzystaniem którejś z książek Stevena, np. "The Haunting of Alcatraz".

-Tak, jestem w stanie to sobie wyobrazić. Ale też możemy na przykład wrócić do domu i to ja mógłbym być jego strażnikiem. Możemy też zrobić coś bardziej w stylu antologii - powiedział Huisman.

Kate Siegel (Theo) zapewniła, że gdyby tylko pojawiło się zamówienie dla 2. sezonu, na pewno chciałaby być jego częścią.

- Gdyby był 2. sezon, liczyłabym na to, że straszylibyśmy już w innym miejscu. Na przykład "The Haunting of Four Seasons Maui"! To by było straszne - zażartowała aktorka.

Oliver Jackson-Cohen (Luke) zwrócił uwagę, że możliwości jest prawdopodobnie więcej, niż nam się wydaje.

- Jest kilka easter eggów na końcu, które pozwalają myśleć o kontynuacji. Są one bardzo, bardzo niewielkie. Mike [Flanagan, twórca serialu - red.] jest geniuszem i umieścił je w tle, więc możecie ich nawet nie zauważyć. Ale sprawa wygląda tak, że w przeciwieństwie do 1. sezonu, teraz mogą zrobić, co zechcą. Ciekaw jestem, co Mike, Netflix i studio Paramount zdecydują się zrobić dalej. Myślę, że jest milion różnych opcji.

Mogą to kontynuować i pokazać, jak Crainowie sobie radzą w kolejnych latach. Mogą cofnąć się w czasie i opowiedzieć historię domu na wzgórzu. Mogą stworzyć antologię. Jest mnóstwo różnych opcji, którymi mogą się pobawić. Dla mnie to bardzo ekscytujące, być częścią takiego serialu, bo nigdy nie wiesz, co będziesz robić dalej - powiedział odtwórca roli Luke'a.

Pozostaje czekać na decyzję Netfliksa. A jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądały kulisy serialu – gdzie powstawały zdjęcia, co trzeba zrobić, żeby wiarygodnie kroić zwłoki na ekranie i czy na planie było tak ponuro jak na ekranie – polecamy naszą rozmowę z obsadą.

"Nawiedzony dom na wzgórzu" jest dostępny w serwisie Netflix.