Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"Nawiedzony dom na wzgórzu" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Za nami naprawdę udany tydzień, jeśli nie liczyć pewnej porażki z carską Rosją w roli głównej. Doceniamy m.in. "Better Call Saul", "Nawiedzony dom na wzgórzu" i – niespodzianka – "The Walking Dead". Kity też się znalazły!

HIT TYGODNIA: "Better Call Saul" zachwyca i pozostawia w osłupieniu w finale 4. sezonu

Better Call Saul sezon 4 finał

"Better Call Saul" (Fot. AMC)

Tak znakomity sezon "Better Call Saul" musiał się zakończyć świetnym finałem. Przyznajemy jednak, że nie spodziewaliśmy się, że "Winner" zrobi na nas aż takie wrażenie. W końcu Jimmy zmierzał w wiadomym kierunku od początku sezonu, raz po raz pokazując swoje mroczne oblicze – choćby w zeszłym tygodniu, gdy wylewał swoje żale, urządzając Kim potężną awanturę. Trudno było sobie wówczas wyobrazić, że lada moment czeka nas coś jeszcze bardziej wstrząsającego.

A jednak, widok triumfującego zwycięstwo nad "frajerami" z komisji Jimmy'ego wprawił nas w osłupienie porównywalne z tym, jakie musiała czuć zszokowana Kim. Przed momentem dogłębnie poruszona pięknymi słowami młodszego z braci McGillów o Chucku, a chwilę później z przerażeniem uświadamiająca sobie, że wszystko było tylko wyrachowanym pokazem. Ukoronowaniem przekrętu, jaki sama pomogła stworzyć, nie spodziewając się, że Jimmy będzie zdolny do takiego pokazu hipokryzji.

"It's all good, man!" – rzucił na odchodnym pękający z dumy bohater, a my mogliśmy się tylko bezradnie przypatrywać, jak facet, którego zdążyliśmy polubić ze wszystkiego jego wadami i zaletami, znika gdzieś, zastąpiony przez swoje oślizgłe alter ego. A przecież wcale nie musiało tak być. Widzieliśmy to jeszcze na początku odcinka w świetnej, zaskakującej i wzruszającej retrospekcji z Jimmym i Chuckiem jako gwiazdami karaoke.

Pokazanie tej dwójki w rzadkiej chwili szczerej braterskiej bliskości było ze strony twórców równie piękne, co okrutne. Uświadamiało bowiem w pełni, jak wiele poszło potem nie tak. Znając ich historię, wiemy, że wina nie leżała po jednej stronie, jednak zestawiając Chucka pomagającego pijanemu Jimmy'emu dostać się do mieszkania z tym drugim, wykorzystującym pamięć o bracie do własnych celów… Trudno było w tym momencie odczuwać względem Jimmy'ego sympatię.

A jakby mało było emocjonalnej karuzeli, dostaliśmy tu jeszcze jednego bohatera przekraczającego granicę, do której nie powinien się zbliżać. Mike, musząc rozwiązać problem Wernera, dobrze wiedział, że wkracza na drogę, z której nie będzie powrotu. My też mamy tego świadomość, dlatego kolejnego sezonu wyglądamy zarówno z niecierpliwością, jak i obawami. Wiemy przecież doskonale, dokąd to wszystko zmierza. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10