Historia w oparach absurdu. Leszek Lichota i Katarzyna Bujakiewicz opowiadają nam o kulisach "Drunk History"

"Drunk History - Pół litra historii" (Fot. Piotr Dejneko/Comedy Central)

0

"Drunk History – Pół litra historii" to jedna z najbardziej absurdalnych rzeczy w polskiej telewizji. Zajrzeliśmy na plan i przekonaliśmy się na własne oczy, kto tam pije, a kto pracuje.

W Comedy Central możecie teraz oglądać 2. sezon "Drunk History – Pół litra historii", czyli zbioru specyficznych skeczy na temat polskiej historii, opowiadanych przez nietrzeźwych celebrytów. W skrócie robi się to tak: należy upić znaną osobę, a następnie zmusić ją do opowiedzenia z pamięci anegdoty historycznej, z którą wcześniej miała okazję dokładniej się zapoznać. Delikwent jest nagrywany, a wszystko, co dał radę spożyć, zostaje dokładnie podliczone. Jednocześnie na ekranie jego opowieść ożywa w nietypowej inscenizacji kostiumowej. Aktorzy muszą naśladować to, co mówi narrator – a ten bardzo często wygaduje bzdury – czyli robią coś w stylu odwróconego dubbingu.

Jak ten absurd wygląda w praktyce, mogliśmy przekonać się we wrześniu, kiedy odwiedziliśmy plan serialu w pałacu Pass pod Warszawą. Miejscówka, która co jakiś czas powraca w "Drunk History", tym razem grała tło opowieści o Zygmuncie Starym, przedostatnim królu z dynastii Jagiellonów. Będziecie mogli ją obejrzeć w dzisiejszym odcinku – 19 listopada o godz. 22:00 w Comedy Central – w którym Ewa Kasprzyk opowie, jak za sprawą królowej Bony i jej małżeństwa ze sporo starszym Zygmuntem włoszczyzna trafiła na polskie stoły. W obsadzie znajdują się Leszek Lichota, Katarzyna Bujakiewicz i Michał Meyer. W tym samym odcinku pojawi się również historia o aferze Art-B opowiadana przez Dariusza Kamysa.

Drunk History - Pół litra historii (Fot. Piotr Dejneko/Comedy Central)

Ewa Kasprzyk pije w "Drunk History" (Fot. Piotr Dejneko/Comedy Central)

Kulis tej drugiej opowieści podejrzeć nie mieliśmy okazji, za to z tą pierwszą zapoznaliśmy się całkiem nieźle. A dokładniej z jedną sceną, którą na naszych oczach powtarzano kilkanaście razy. Sposób powstawania inscenizacji nie przypomina niczego, co widzieliśmy wcześniej, bo osią całości jest historia opowiadana przez pijanego narratora. Leci ona w kółko z głośników, a aktorzy muszą się do niej dostosować i grać tak, jak narrator każe, czyli na przykład dostawać ataków śmiechu w środku całkiem poważnej opowieści.

Tym razem najtrudniej miała Katarzyna Bujakiewicz, odtwórczyni roli Bony, która podczas naszej krótkiej wizyty na planie musiała wiele razy wpaść z furią do komnaty ucztującego w mało elegancki sposób króla Zygmunta (w tej roli Leszek Lichota) i wrzasnąć: "Ty oszuście matrymonialny!". Zygmunt w tym czasie objadał się pieczonymi kurczakami ("Wymieńcie Lechowi te kurczaki na nowe!" – usłyszeliśmy w pewnym momencie za kulisami) i nic sobie nie robił z pokrzykiwań małżonki. Całość miała zaś obrazować polsko-włoskie różnice kulturowe i przede wszystkim kulinarne – Włosi jadali mało, za to dobrze, a Polacy uważali, że synonimem dobrobytu jest obżarstwo. I Bona Sforza postanowiła to zmienić.

Tak to wygląda na trzeźwo, a co się dzieje, kiedy tę historię oddamy w usta pijanego narratora? Najczęściej powstaje absurdalna, bardzo chaotyczna opowieść i aktorzy, biorący udział w inscenizacji, rzeczywiście mają nad czym się biedzić.

- To jest potwornie trudne, bo to podsynchrony pod szalonego narratora. Normalnie jest tak, że aktor może podyskutować z reżyserem, co by tu z tekstu wyrzucić i jak by to zgrabnie sobie ułożyć, być może trochę improwizując z danym tekstem. A tutaj nie ma na to szansy, musimy nauczyć się tego dokładnie. Ja kiedy po raz pierwszy zobaczyłam ten tekst, powiedziałam, że nie, nie będę tego robić, to jest straszne, nikt się tego nie jest w stanie nauczyć! No i jakoś sobie radzę – opowiada nam Katarzyna Bujakiewicz.

Rozmawiamy wczesnym popołudniem, a to oznacza, że dzień pełen dziwacznych wyzwań jeszcze dla aktorów się nie skończył.

- Najtrudniejsza scena dopiero przede mną i już mogę powiedzieć, że dziękuję Ewie Kasprzyk za ten monolog, który wyrzuciła jako królowa Bona. Gadała o rowerach wodnych, spadochronach i z punktu widzenia trzeźwego człowieka to wszystko kupy się nie trzyma, a ja muszę to za chwilę wypowiedzieć! – śmieje się aktorka.

Przygotowywanie się do takiej roli też zwyczajne nie jest. Aktorzy dostają nagrania z monologiem narratora i nie mają innego wyjścia, jak wykuć się całego tego wesołego bełkotu na pamięć. Słuchanie go przez tydzień non stop to standard.

- Moja rodzina ma już dosyć tego nagrania, bo słuchałam go w kółko. To leciało u mnie wszędzie – w domu i w samochodzie, bo jeździłam też z tym. Jest to dosyć trudne, ale da się zrobić – mówi odtwórczyni roli Bony.

Kiedy przyjeżdża się po raz pierwszy na plan "Drunk History" i jeszcze nie wie się, jak to wygląda od kulis, pierwsza myśl, która pojawia się w głowie nieświadomego obserwatora, to pytanie, czemu w ogóle nie ma alkoholu. Ekipa cierpliwie mi wyjaśnia, że tu się nie pije – plan inscenizacji i studio, gdzie upija się narratorów, to dwie odrębne rzeczy. Dla aktorów to zupełnie normalny, a do tego bardzo długi dzień pracy, więc pijaństwo absolutnie nie wchodzi w grę.

- Alkohol już został spożyty przez narratora, a teraz my musimy to, co mu się w ustach ułożyło – czy w tym przypadku jej – przekazać. To zaś wymaga niesamowitej precyzji i alkohol by w tym przeszkadzał – tłumaczy Leszek Lichota.

"Drunk History - Pół litra historii" (Fot. Piotr Dejneko/Comedy Central)

"Drunk History - Pół litra historii" (Fot. Piotr Dejneko/Comedy Central)

Aktor, który wcześniej szalał jako narrator, teraz postanowił spróbować czegoś nowego. I przekonał się na własnej skórze, że narrator ma w życiu lepiej. Bo tam jest "jazda bez ograniczeń", a tutaj praca od świtu do nocy. Ekipa zaczyna o godz. 5:30 rano, kończy późnym wieczorem, a po drodze jest mnóstwo wyzwań i nie za dużo śmiechu.

- Kiedy zobaczyłem zmontowaną historię, którą opowiadałem, to byłem zachwycony robotą moich kolegów aktorów i chciałem poczuć, jak to wygląda od drugiej strony – czy to naprawdę jest taka frywolna zabawa, czy to jednak jest praca. I dzisiaj muszę powiedzieć, że to jest jednak ciężka praca. Nie ma tu śmiechu, jest totalne skupienie. Wiemy, że jest bardzo dużo materiału, duża ekipa na planie i napięty grafik, także pracujemy w skupieniu, żeby jak najszybciej i najprecyzyjniej to zrobić. Głupawki jeszcze dzisiaj nie było, ale może za parę godzin nas dopadnie i wszyscy polegniemy – mówi Lichota.

Pytam go, jak wygląda bycie narratorem od kulis – poza tym, że narrator ma lepiej niż aktorzy. Odpowiedź jest taka, jakiej mogliście się spodziewać, jeśli widzieliście odcinek z 1. sezonu z opowieścią prowadzoną przez Lichotę. "Bardzo chętnie bym ci opowiedział, jak to jest być narratorem, ale nie pamiętam!" – słyszę w odpowiedzi. Dopytuję, czy opowieści narratorów kręcą tak jak inscenizacje – od świtu do późnego wieczora. Bo picie o 5:30 rano w ramach występu telewizyjnego brzmi jak coś, co mogą zrobić tylko najwięksi profesjonaliści.

- Miałem to szczęście, że byłem ostatnim narratorem tego dnia, więc przyjechałem na dwudziestą. I to było takie kulturalne wieczorne picie – wyjaśnia Lichota.

Katarzyna Bujakiewicz potwierdza, że widziała odcinek i rzeczywiście było bardzo kulturalnie. Dodaje także, że uwielbia czytać spis spożytych alkoholi przy każdym narratorze.

- Jak występują panie, to jest tam prosecco, dwa kieliszki wina, może jakaś tequila. A panowie: sześć shotów, dwanaście piw i to zwykle jeszcze nie koniec. Oni są kompletnie nieopłacalni dla produkcji! – puentuje aktorka.

"Drunk History - Pół litra historii" (Fot. Piotr Dejneko/Comedy Central)

"Drunk History - Pół litra historii" (Fot. Piotr Dejneko/Comedy Central)

2. sezon "Drunk History – Pół litra historii" zawiera zarówno nieopłacalnych narratorów, jak i bardziej opłacalne narratorki, w tym tę, która opanowała opowiadanie pijackich historii po mistrzowsku – Joannę Kołaczkowską. Polscy celebryci z coraz większą pewnością siebie udowadniają, że potrafią i pić, i śmiać się z siebie.

Na planie serialu, reżyserowanego przez Jana Macierewicza, pojawiają się kolejne znane osoby, m.in. Anna Dereszowska, Janusz Chabior, Piotr Stramowski, Agnieszka Więdłocha, Tomasz Karolak i Ryszard Kalisz. Czyli jest dokładnie tak jak w wersji amerykańskiej, gdzie ta zabawa ma już pięć sezonów (szósty startuje w styczniu) i zagościło w niej więcej znanych nazwisk niż w "Tańcu z gwiazdami".

Nowe odcinki "Drunk History – Pół litra historii" emitowane są od poniedziałku do czwartku o godz. 22:00 w Comedy Central.