Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"Narcos: Meksyk" (Fot. Netflix)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

HIT TYGODNIA: "The Kominsky Method", czyli Douglas, Arkin i zaskakująco delikatny Lorre

The Kominsky Method recenzja

"The Kominsky Method" (Fot. Netflix)

Jeśli komedia spod ręki Chucka Lorre'a nie kojarzy się niektórym widzom z ambitną telewizją, to trudno tych widzów winić. Niekończące się historie w rodzaju "Dwóch i pół" czy "Teorii wielkiego podrywu" sprawiły, że ten twórca z automatu nasuwa myśl o prostych, nawet jeśli skutecznych schematach rozbawiania. Ale warto sobie przypomnieć, że Lorre to też chwalona przez krytyków "Mamuśka" i rodzinny, ciepły "Młody Sheldon", więc warto wyjść poza szufladkowanie. A potem obejrzeć "The Kominsky Method".

W nowym serialu Netfliksa raz na jakiś czas widać pewne niekoniecznie dobre przyzwyczajenia Lorre'a. Kilka gagów czy opinii spokojnie można by wyciąć, a postać Sandy'ego Kominsky'ego (Michael Douglas) momentami zaskakująco przypomniała mi Charliego w wydaniu Charliego Sheena z "Dwóch i pół". Za słabo rozwinięto tu też większość kobiecych postaci. Ale rzecz w tym, że prawie wcale nie czuje się tego przy seansie – i to seansie najprawdopodobniej maratonowym, bo kolejne odcinki "The Kominsky Method" oglądają się same, w moim wypadku do pierwszej w nocy.

Jeśli bowiem zignorować parę drobnych wad, to można się doskonale bawić przy tym serialu, który sytuowałabym gdzieś między męską wersją "Grace i Frankie" a starszym wiekiem bohaterów wydaniem, za mało docenianego, "Men of a Certain Age" (2009-2011). Z pierwszym łączyłaby dzieło Lorre'a komediowość i humorystyczne, ale nadal empatyczne spojrzenie na starość, a także skupienie wokół pozornie niedobranych przyjaciół, a z drugim – bardzo męska perspektywa, widoczna zarówno w tematach dotyczących starzejącego się ciała, jak i w zogniskowaniu fabuły wobec trudnych relacji bohaterów z kobietami w ich życiu.

Sandy, nauczyciel aktorstwa, i Norman (Alan Arkin), jego agent, wobec tragedii wchodzą w inny, trudniejszy etap swojej przyjaźni, próbując wspierać się w obliczu utraty i problemów związanych z wiekiem, pracą i córkami: grzeczną, ale mającą do Sandy'ego żal Mindy (Sarah Baker) i rozpieszczoną narkomanką graną z wyraźną frajdą przez Lisę Edelstein. I chociaż, jak wspomniałam, kobiece bohaterki są tu słabiej napisane, to zarówno żona Normana, Eileen (Susan Sullivan), jak i świetna Nancy Travis w roli Lisy, potencjalnej partnerki Sandy'ego, potrafią zbudować interesujące postacie.

Przede wszystkim jednak ogląda się to dla Douglasa i Arkina, którzy zupełnie naturalnie wchodzą w swoje role i sprawiają, że nawet słabszy dialog brzmi jak życiowa mądrość. A obok ich wspólnych scen warto wyróżnić wszystkie momenty pracy Sandy'ego z grupą uczącą się aktorstwa, bo każda taka lekcja to materiał do osobnej analizy. Polecam więc nawet tym, którzy słysząc "Lorre", dotychczas natychmiast zmieniali kanał lub platformę stremingową. [Kamila Czaja]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
REKLAMA