O co chodzi w "1983" i czy ma to sens? Odpowiadamy na 50 pytań, które macie prawo zadawać po seansie

"1983" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6
"1983" (Fot. Netflix)

"1983" (Fot. Netflix)

1. O czym właściwie jest "1983"?

"1983" to historia alternatywna, opowiadająca przede wszystkim o spisku z lat 80., który sprawił, że dwadzieścia lat później wciąż istnieje Polska Rzeczpospolita Ludowa. Przez mnogość wątków nie zawsze jest to łatwo wyłuskać, ale prędzej czy później wszystkie drogi prowadzą do tego, co się wydarzyło w 1983 roku i jaki to ma wpływ na "współczesną" Polskę, tę z 2003 roku.

Ma z tym coś wspólnego zarówno wątek naiwnego studenta prawa Kajetana Skowrona (Maciej Musiał), śledztwo Anatola Janowa (Robert Więckiewicz), działalność Lekkiej Brygady, jak i prowadzone po angielsku rozmowy o Aleksandrze Wielkim oraz szpiegowska bieganina po Małym Sajgonie. Odkrycie prawdy na temat tego, jak powstało to nowe silne państwo – wciąż komunistyczne, ale inne niż to, które pamiętamy – to podstawa do zrozumienia, o czym właściwie jest to serial.

Bo cały ten nowy system został zbudowany na kłamstwie, mówiącym, że Polskę w 1983 roku zaatakowali jacyś bliżej niezidentyfikowani terroryści, których trzeba się bać. "Wtedy groziła nam wojna domowa. Rodziny były podzielone, donosiliśmy na siebie. Właściwie tylko czekaliśmy na inwazję Sowietów. Ale to nieszczęście nas zjednoczyło jako naród" – mówi minister gospodarki Władysław Lis (Andrzej Chyra) do Kajetana w 3. odcinku, kiedy obaj stoją przy tablicy ku czci poległych w marcu 1983. Kajetan w tym momencie jeszcze nie wie, że jego rodzice niesłusznie znajdują się na tej tablicy, a żadnego nieszczęścia nie było. Była sprawnie przeprowadzona egzekucja, zaś jednym z jej organizatorów był właśnie Lis.

2. Co łączy trójkę głównych bohaterów?

"1983" wygląda jak dwa seriale w jednym. Obok kluczowej dla zrozumienia całości warstwy politycznej, geopolitycznej i szpiegowskiej mamy to, co niejako instynktownie uważamy za wątki główne, czyli historię Kajetana powiązaną ze śledztwem jego i Anatola, a także krucjatę Lekkiej Brygady. Lawina zdarzeń rusza, kiedy Kajetan dostaje od swojego profesora prawa, Janusza Żurawskiego (Wiktor Zborowski) tajemnicze zdjęcie i akta sprawy zabójstwa rodziny Fiolków sprzed pięciu lat, w której ten skazał niewinnego człowieka. Tego samego wieczoru profesor ginie, potrącony przez samochód. Kajetan – który do tej pory żył w swego rodzaju bańce i wydawało mu się, że w Polsce wszystko jest super– zaczyna zadawać pytania.

Szukając odpowiedzi, trafia do Anatola Janowa, zdegradowanego oficera milicji, który prowadził śledztwo w tej samej sprawie, w której orzekł profesor, i nie zgodził się z wyrokiem. Anatol stracił stanowisko w Centralnej Komendzie Milicji właśnie z powodu tej sprawy – "zadawał zbyt wiele pytań wysoko postawionym osobom". Panowie zaczynają ze sobą współpracować, szukając odpowiedzi, i tym samym zamieniają się w niedobrany duet detektywów. Nic więcej Anatola i Kajetana nie łączy – tylko stare zdjęcie, nieokreślone przeczucie i chęć dotarcia do prawdy o zabójstwie sprzed pięciu lat.

Trzecia bohaterka z plakatów "1983" to Ofelia "Effy" Ibrom (Michalina Olszańska), dziewczyna dowodząca oddziałem tutejszego ruchu oporu, Lekkiej Brygady, i uprawiająca swego rodzaju partyzantkę przeciw władzy. Z Kajetanem – dla niej Kajtkiem – łączy ją to, że mieszkali obok siebie i przyjaźnili się jako dzieci, na początku lat 80. Jeszcze przed zamachami z 1983 roku i przed tym jak oboje stracili rodziców. Nie widzieli się dwadzieścia lat, a teraz ona go odszukuje, bo jest jej potrzebny ze względu na powiązania z osobami rządzącymi krajem. Dla Kajetana to znajomi, dla Effy to wrogowie, których trzeba po kolei pozabijać.

3. Dlaczego student ma takie koneksje?

To, że Kajetan nie jest takim zwykłym studentem, wychodzi bardzo szybko na jaw. Chłopak bywa Rezydencji Partyjnej i zna ministra gospodarki Władysława Lisa, bo umawia się z jego córką Karoliną (Zofia Wichłacz). Czy podrzuciło mu ją państwo, tego do końca nie możemy być pewni. Ale wiemy, że państwo temu dzieciakowi dało wszystko i on w to państwo ślepo wierzy.

Kiedy stracił rodziców w zamachach w 1983 roku, został swego rodzaju posterboyem, chłopcem z lilią stojącym nad trumną mamy i taty. To charakterystyczne zdjęcie po dwudziestu latach wciąż wisi w polskich domach niczym święty obrazek – symbol tragicznych wydarzeń z marca 1983. Kajetan nie może się od tego wizerunku uwolnić, ale też na początku nie wygląda, jakby w ogóle chciał to zrobić. To, że z tym systemem może być coś nie tak, nie przychodzi mu do głowy. Żyje w sztucznej rzeczywistości, którą ufundowało mu państwo. Ma głowę wypakowaną partyjnymi "ideałami" i bardzo go dziwi myśl, że ludzie tworzący prawo mogą być nieomylni, a prawda może być od prawa ważniejsza.

Krótko mówiąc, to dzieciak, którego naiwność jest wręcz absurdalna, bo przecież kto jeśli nie studenci ma zadawać niewygodne pytania, buntować się przeciw porządkowi ustalonemu przez starych pryków i wyrywać się na wolność? Kajetan jakimś cudem przeżył 25 lat w bańce, nie podróżując (bo poruszanie się choćby tylko po kraju jest bardzo utrudnione), nie czytając niczego niewłaściwego i najwyraźniej nie wiedząc w ogóle, że na świecie są ludzie, dla których komunizm nie jest definicją wszechogarniającej szczęśliwości.

4. Co się stało z Polską po zamachach z 1983 roku?

Stało się coś, co tylko amerykański showrunner mógł wymyślić: po tym, jak w Gdańsku, Warszawie i Krakowie wybuchły jednocześnie bomby, ludzie tak bardzo wystraszyli się terrorystów, że aż porzucili walkę o wolność i zjednoczyli się pod przywództwem partii, co ciekawe, wspieranej przez Kościół. Z czasem zaczęli zapominać, że kiedyś w ogóle chcieli wolności, bo od partii dostali dobrobyt i bezpieczeństwo. Skąd wziął się dobrobyt w kraju, w którym przez dziesięciolecia nie było niczego? Tego nie wiemy, ale przypuszczamy, że został wyczarowany. Może przez Sabrinę Spellman – w końcu to też Netflix.

A bezpieczeństwo wzięło się z amerykańskiego myślenia po 11 września: Joshua Long zadał pytanie, ile wolności możemy poświęcić, żeby czuć się bezpiecznymi – i mu wyszło, że możemy poświęcić całą. Nawet w kraju, gdzie zniewolenie po II wojnie światowej było naprawdę odczuwalne i gdzie ze względów historycznych wolność postrzegamy trochę inaczej niż w Ameryce. Wolność była czymś, czego Polacy pragnęli od stuleci, za to terroryzm był w PRL-u pojęciem raczej obcym – czy zmieniłyby to drastycznie zamachy w stylu tych z 11 września? My byśmy bali się wyjść z takim pomysłem do ludzi, ale według twórcy "1983" mechanizm jest prosty.

"Tego nie ma w serialu, ale wyjaśnię. Po zmianie przywództwa w partii – tuż po wydarzeniach z 1983 roku – nowi liderzy zadeklarowali, że poświęcą część wolności na rzecz bezpieczeństwa. Kraj zaczął się szybko bogacić. Dwadzieścia lat później to jest bardzo bogate społeczeństwo, ale nie jest wolne" – powiedział w rozmowie z nami Joshua Long.

5. Jak skończyła demokratyczna opozycja w serialu?

Narodowa tragedia w postaci zamachów z 1983 roku i historia "chłopca z lilią", będąca ordynarnym kłamstwem, miały odwrócić uwagę od pacyfikacji opozycji i przewrotu w państwie. Opozycjonistów po cichu rozstrzelano bez procesów albo wywieziono z kraju, np. do obozów w Wietnamie, jak ojca Kajetana. Tak, mówimy o dziesiątkach tysięcy ludzi, którzy zniknęli. Nie, naród się nie zbuntował, kiedy ludzie zaczęli znikać – mimo że przez kilka lat poprzedzających fikcyjne zamachy i zarazem początek serialowej opowieści w Polsce dosłownie wrzało. Z dawnej opozycji demokratycznej w serialu ostał się jedynie niejaki Adrian (Marcin Perchuć) – ten starszy facet z Lekkiej Brygady, który poucza Ofelię, że przesadza ze swoimi metodami, i przypomina jej, jak o lepsze jutro walczyli jej rodzice.

6. Gdzie jest Lech Wałęsa i "Solidarność"?

Wyparowali, to znaczy "1983" w ogóle o nich nie wspomina. Serial nie docenia siły polskiej opozycji w czasach stanu wojennego i ignoruje wpływ "Solidarności" na zwykłych Polaków, używając cały czas określenia "demokratyczna opozycja". Ponieważ nazwa "Solidarność" i nazwiska najsłynniejszych opozycjonistów – Lecha Wałęsy czy Andrzeja Gwiazdy – w ogóle się nie pojawiają, należy założyć, że oni też zostali w tej rzeczywistości zabici albo wywiezieni i słuch po nich wszystkich zaginął.

Co więcej, nie wiadomo, co się stało z liderami PRL-u z okresu stanu wojennego, na czele z gen. Wojciechem Jaruzelskim. Nie wiemy również, jak pozbyto się prymasa Józefa Glempa. Nie zostaje wspomniany ksiądz Jerzy Popiełuszko ani polski papież, który zmiany systemu na jeszcze gorszy raczej by nie wsparł. "1983" egzystuje w historycznej próżni.

7. Dlaczego Kościół jest po stronie komunistów?

Dlatego, że serial uparcie ignoruje rzeczywistość w Polsce na początku lat 80. Wybór Jana Pawła II na papieża i wsparcie ze strony Kościoła podczas stanu wojennego pomogły przetrwać Polakom najgorszy koszmar. "1983" nic sobie z tego nie robi i wprowadza postać kardynała Wojciecha Adamusa (Zbigniew Stryj), który tak po prostu zostaje po zamachach prymasem i od tej pory Kościół zaczyna wspierać w Polsce partię. Nowy prymas legitymizuje wielkie kłamstwo, na którym oparty jest cały system, w którym Polską rządzi pewna grupa trzymająca władzę (zwana też w serialu "bogami").

Co na to Stolica Apostolska i Jan Paweł II? Czemu zwykli Polacy to akceptują? Czemu zgadzają się na to zwykli księża? Co się stało z dotychczasowym prymasem? Gdzie jest (wtedy jeszcze żyjący) ksiądz Popiełuszko? W obozie w Wietnamie, jak tata Kajetana? Czemu naród nie wchodzi na barykady?

8. Kto stoi za zamachami z 1983 roku?

"Zamachy zmieniły nas jako państwo, ale czy staliśmy się takim państwem, jakiego chcieli terroryści?" – pyta w pilocie Kajetan. I okazuje się, że dokładnie tak się stało, bo ci "terroryści" to tak naprawdę ludzie rządzący Polską przez dwadzieścia lat po zamachach – czyli panowie wymienieni poniżej, w punkcie 9. Jak już ustaliliśmy, zamachy były w serialu tylko przykrywką, zasłoną dymną. Zostały zorganizowane po to, żeby ułatwić przejęcie władzy osobom, które tylko już na to czekały i miały wszystko przygotowane. Kluczem do rozwikłania całej tajemnicy jest fotografia, którą Kajetan dostaje od prof. Żurawskiego.

9. Kim jest tutejsza grupa trzymająca władzę?

Grupa trzymająca władzę (określenie nasze, w serialu się nie pojawia, choć równie dobrze by mogło) to właśnie osoby ze zdjęcia, wykonanego jesienią 1982 roku nad Jeziorem Tałty podczas wesela Władysława Lisa. Nie było to zwykłe wesele – zapadały na nim ustalenia dotyczące podziału tortu po planowanych zamachach. I tak, Lis wziął ministerstwo gospodarki, Żurawski przejął Sąd Najwyższy, Oskar Modzelewski (Andrzej Grabowski) objął urząd ministra bezpieczeństwa narodowego, Mikołaj Trojan (Wojciech Kalarus) dostał Służbę Bezpieczeństwa, Kazimierz Świętobór (Mirosław Zbrojewicz) – armię, a kardynał Wojciech Adamus został prymasem Polski. Wszyscy ci ludzie mieli służyć odnowionej – jak możemy się domyślać, za pomocą czystek – partii i tworzyć wspólnie nową rzeczywistość.

Do tego była jeszcze Justyna Fiolek (Anna Kleinknecht), zdolna inżynier, dzięki której Polska dorobiła się własnego arsenału nuklearnego w latach 80., oraz programistka Angelika Torzecka (Agnieszka Glińska), przyszła szefowa firmy Ultra, będącej w stanie w 2003 roku zawstydzić Billa Gatesa i Steve'a Jobsa razem wziętych. Wszyscy ci ludzie przez dekady trzymali się razem – albo jak wolicie, razem trzymali władzę. Układ zaczął się sypać kilka lat temu, m.in. dlatego, że do akcji weszła mordująca wszystkich po kolei Lekka Brygada, ale nie tylko. Pojawiły się także pęknięcia w samym tym zaklętym kręgu. I tak układ zaczął się rozpadać.

10. Czemu ZSRR nie miesza się w polskie sprawy?

Gen. Świętobór, w 2003 roku szef Sztabu Generalnego i naczelny dowódca polskiej armii, mówi w pewnym momencie, że arsenał nuklearny, budowany przez niego i Justynę Fiolek, miał dać Polsce suwerenność i swoje zadanie spełnił. Polska, mając taki straszak, była w stanie uwolnić się spod radzieckiego jarzma. Generał mówi o tym wprost w finale ("Potrzebowaliśmy przeciwwagi dla Ruskich, czegoś, co ich stąd wypchnie"). A wcześniej potwierdza to duet radzieckich agentów, zaskoczonych, że Świętobór wyprowadził ich w pole, bo "myślał 500 lat do przodu".

Czy to rzeczywiście by wystarczyło i czego naprawdę by trzeba, żeby w 1983 roku Związek Radziecki przestał traktować Polskę jak swoją prowincję? To już pytanie do historyków, jeśli tylko którykolwiek z nich będzie w stanie serial obejrzeć i potraktować serio. Równie interesujące jest pytanie, czy wyizolowana, biedna Polska byłaby w stanie u progu lat 80. zbudować takowy arsenał w tajemnicy przed Sowietami. Bo badania nuklearne, owszem, były w naszym kraju prowadzone, ale we współpracy z ZSRR. Czy Polska byłaby w stanie zrobić to sama? I na dodatek jeszcze ukryć to przed przyjaciółmi ze wschodu?

1 2 3 4 5 6