O co chodzi w "1983" i czy ma to sens? Odpowiadamy na 50 pytań, które macie prawo zadawać po seansie

"1983" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6
"1984" (Fot. Netflix)

"1984" (Fot. Netflix)

21. Czy rok 1983 też jest w serialu alternatywny?

Problem polega właśnie na tym, że nie jest. Według Longa i spółki tak wyglądała Polska w czasach stanu wojennego. Polecamy im wszystkim obejrzenie "Rojstu", którego twórcy bardzo dobrze ogarnęli ten okres zarówno od strony wizualnej, jak i społecznej, mentalnościowej. W "1983" wyjątkowości czy też specyfiki tego polskiego koszmaru praktycznie nie czuć. W "Rojście" jest uderzający.

22. Skąd te wszystkie nowe technologie w serialu?

W tej warstwie panuje kompletny miszmasz i wolna amerykanka, którą wypunktował nasz czytelnik w tym oto komentarzu. My na nowych technologiach znamy się tak sobie – zbadać ten bałagan powinien raczej ktoś ze Spider's Webu czy Antywebu – ale też to zauważyliśmy. Ekipa "1983" nie stworzyła tych wszystkich futurystycznych komputerów, ekranów plazmowych i prototypów smartfonów od zera, tylko je "pożyczyła". To prawdziwe produkty prawdziwych firm, które w prawdziwym świecie pojawiły się na rynku po 2003 roku. Trochę je tylko zmieniono na potrzeby serialu.

Trzymaliśmy w ręku traszkę i choć nie rozpoznaliśmy modelu, który został użyty, możemy powiedzieć jedno: jest to smartfon z Androidem. Na tej zasadzie możecie rozpoznać wszystko: to prawdziwe produkty prawdziwych marek. I wszystkie stworzyła polska firma Ultra, wyprzedzająca o lata świetlne gigantów z Doliny Krzemowej, których szefowie – jak sugeruje jedna z rozmów Kajetana z Lisem – przyjeżdżają do Polski, by kupić licencje na nasze ekrany dotykowe. Nie ma odpowiedzi na pytanie, jakim cudem to możliwe w wyizolowanym kraju, gdzie do niedawna nie było niczego.

23. Czym właściwie jest traszka?

Traszka jest prototypem smartfona, do którego oryginalny kod napisała Angelika Torzecka. To urządzenie, które nie pozwala prowadzić rozmów telefonicznych, ale pozwala komunikować się z innymi osobami za pomocą wiadomości tekstowych. Jak przekonuje się Anatol, odwiedzając jeden z licznych biznesów Wujka – ten, który jest kopią amerykańskiego NSA – traszki pozwalają podsłuchiwać rozmowy obywateli. Pozwalają też każdego namierzyć w każdej chwili.

Posiada je 18 mln Polaków, a uwielbia je szczególnie młodzież, czyli 10-milionowa armia, która nie myśli, nie buntuje się i myśli, że wszystko jest OK. Jest jeden szczególny powód, dla którego tak się dzieje. Tego nie ma w serialu, ale Joshua Long wyjaśni: "Rozdają za darmo muzykę, pozwalając młodszemu pokoleniu czuć się, jakby byli częścią świata i jakby uczestniczyli w buncie, ale w środowisku, gdzie to jest kompletnie bezpieczne".

Dlatego, jak zauważa, nie bez pewnego smutku, Wujek, młodzi Polacy nie rozmawiają ze sobą za pomocą traszek o wolności, tylko o bzdurach. Oni mają "złudzenie wolności bez prawdziwej wolności". I dlatego prawdopodobnie nie zwróciliby uwagi na dramatyczną wiadomość Kajetana i Lekkiej Brygady, wyjaśniającą kłamstwa, leżące u podstaw systemu, w którym żyją.

24. Czy w Polsce 2003 roku jest normalny internet?

Tego nie wiemy. Wiemy, że jest jakiś internet, bo korzysta z niego Dana Rolbiecki, odbierając maila. Social media jeszcze się nie rozpowszechniły – ani w świecie alternatywnym, ani rzeczywistym – podobnie jak internet mobilny. Nie jesteśmy pewni, na jakiej zasadzie działają traszki, czym są przesyłane wiadomości (SMS-ami?) i w jaki sposób rząd udostępnia młodzieży muzykę. Wydaje się, że w tym świecie wypchanym technologicznymi cudami naród nie ma normalnego dostępu do internetu. Być może tutaj także wzięto przykład z modelu chińskiego.

25. Dlaczego w 2003 po ulicach jeżdżą maluchy?

Zarówno w wizji roku 1983 – który powinien być w serialu prawdziwy, a wydaje się też jakiś alternatywny – jak i roku 2003 jest sporo niekonsekwencji. Patrząc na życie ludzi w Warszawie, można się nieźle zdziwić, bo z jednej strony technologicznie Polska wyprzedziła cały świat, a z drugiej, po ulicach jeżdżą maluchy, polonezy i autobusy ogórki.

Chcemy wierzyć, że serial pokazuje w ten sposób, iż jednak nie wszystkim żyje się tak świetnie. Ale mamy co do tego wątpliwości, bo jednak Warszawa wygląda na bogate miasto, w którym aż takiego rozwarstwienia nie ma. Także odpowiedź brzmi: nie wiemy, czy to niekonsekwencja, czy jeden z tych genialnych planów, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć.

26. Jak wygląda Polska poza Warszawą?

Tego praktycznie nie wiemy. W serialu pojawia się Szczecin, ale w tak małej dawce, że to może być cokolwiek. Jedziemy też z Anatolem jego rozklekotanym dużym fiatem do Czechowic-Dziedzic, gdzie bynajmniej nikt w bogactwa nie opływa, a umorusane dzieci bawią się na trzepakach, jak my w dzieciństwie w latach 80. i 90. I przede wszystkim poznajemy rodzinę mechanika w 4. odcinku, z wycieczką nad Jezioro Tałty. Ci ludzie żyją zupełnie inaczej niż "komunistyczna warszawka" (bo tym właśnie jest świat przedstawiony "1983", nie żadną tam Polską), ale twierdzą, że im też nie żyje się źle.

27. Kto przekonał Polaków, że żyje im się dobrze?

Kluczowe jest to, co mówi żona mechanika w 4. odcinku, która podkreśla, że do zamachów i zmian w państwie doszło, bo tak chciał Bóg. Nikt nie wierzył w partię w 1983 roku, ale wierzono w Kościół, w Boga. To właśnie Bóg przeprowadził Polaków przez trudne czasy, "a potem żyło nam się lepiej i lepiej, i lepiej z każdym rokiem. (...) Partia nie miała z tym nic wspólnego, to był Boży plan".

Innymi słowy – o tym, żeby przestać się buntować, przekonała ludzi nie partia, a przedstawiciele Boga na ziemskim padole, czyli Kościół. A kto jest głową Kościoła? Kardynał Adamus, jeden z panów obecnych na weselu Władysława Lisa i na zdjęciu dzierżonym przez Kajetana. Końcówka 2. odcinka z uroczystościami upamiętniającymi rocznicę wydarzeń marcowych pięknie pokazuje, na czym polega sojusz partii i Kościoła w Polsce anno Domini 2003.

"1983" odbiera Polakom Kościół jako instytucję wspierającą ich w walce z komunizmem i stawia go po drugiej stronie barykady. Przy wszystkich zastrzeżeniach – co z papieżem Polakiem i czy też został komunistą? – to ciekawa sprawa. Jak potoczyłyby się wydarzenia w latach 80., gdyby księża przestali wspierać opozycję i zaczęli masowo zaczęli głosić z ambon kazania o potrzebie zjednoczenia pod szyldem partii?

28. Skąd takie dziwne imiona w serialu?

Jako że połowa redakcji Serialowej jest mniej więcej w wieku Kajetana i Ofelii, czujemy, że możemy się na ten temat mądrzyć, bo swoje wiemy. Otóż jak dziś panuje moda na staropolskie imiona, tak w latach 80. nasi rodzice bardzo chcieli być nowocześni. Chodziliśmy do szkoły z Magdami, Kasiami, Aniami, Michałami, Łukaszami, Tomkami. Nikt z nas nie znał żadnego Kajetana ani Ofelii. Nikomu też by nie wpadło do głowy, żeby na Ofelię wołać "Effy", bo znajomość angielskiego nie była w PRL-u powszechna, nawet wśród inteligencji. A dokładniej, była wyjątkiem, ponieważ w szkołach uczyło się dzieci tylko jednego języka – rosyjskiego.

I niby w porządku, imiona to tylko imiona – jeśli Long i spółka chcieli nazwać bohaterów bardziej ekscentrycznie niż Kasia i Tomek, mieli prawo. Problem w tym, że dziwne imiona i nietypowe nazwiska (Ofelia "Effy" Ibrom, matko...) sprawiają, iż ten świat wydaje się jeszcze bardziej wydumany i nienaturalny pod każdym względem. A do tego biedne pandy płaczą.

29. À propos: Anatol Janow czy Anatol Janów?

Serial nie może się zdecydować, ale w sumie wsio rawno, jedno i drugie to piękne polskie nazwisko.

30. Czy dialogi przełożył na polski translator Google?

Jak już pewnie wiecie z wywiadów z twórcami, scenariusz "1983" został napisany w pojedynkę przez Joshuę Longa po angielsku i potem przekładano dialogi na planie. Tłumaczenia są tak strasznie rażące, że niektórzy podejrzewają udział Tłumacza Google w tym procesie. Czy faktycznie tak jest, sprawdziliśmy na przykładzie najokropniejszego tłumaczenia – słów "bezpieczny pasaż" wypowiadanych jak gdyby nic przez Patrycję Volny w 5. odcinku, przy wejściu do kwatery Wujka.

I okazało się, że Tłumacz Google wie lepiej od ekipy "1983", co znaczy "safe passage". Dialogi w serialu Netfliksa ewidentnie tłumaczyła innego rodzaju inteligencja.

google-passage

31. Skąd znamy aktora z przedstawienia "Dziadów"?

Aktor, który recytuje fragmenty "Dziadów" w końcówce 5. odcinka, to Marcin Czarnik, dyrektor z "Artystów". Naszym zdaniem najlepsza rola w całym serialu – pewnie dlatego, że nie dało się schrzanić tekstu. Na wypadek gdyby ktoś z widzów chciał zapytać, czym są "Dziady", początek 6. odcinka zawiera śliczne objaśnienie za pomocą łopaty. Tego może już przytaczać nie będziemy.

1 2 3 4 5 6